Pokazywanie postów oznaczonych etykietą notki dla inteligentnych. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą notki dla inteligentnych. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 kwietnia 2011

Gównowpierdalacze

Moje przemyślenia dotyczące tego, co dzieje się wokół nas zmusiły mnie do stworzenia lapidarnego słowa, które zamieściłem w tytule tego posta.
Otóż mianem tzw. Gównowpierdalacza określam ludzi, którzy z uwagi na swoją sytuację finansową muszą obniżać swój poziom życia kupując np. Mniejsze racje żywnościowe dla członków rodziny, rezygnować z pewnych towarów lub usług... wyliczać tak mogę bez końca.
Problem, który chcę tutaj poruszyć nie tkwi jednak w danym istnieniu takich ludzi ani w tempie ich przyrastania, co w przyczynie ich egzystencji. Bez wątpienia podstawową przyczyną są pieniądze, ale człowiek, który coś sobą reprezentuje jest z reguły na tyle sprytny, żeby jakoś do nich dojść i tylko kwestią czasu jestx kiedy to się stanie.
Ostatnio jednak pojawia się jeszcze dodatkowy problem, jakim jest podniesienie cen niektórych produktów: chociażby słynna sprawa cukru po 5zł/kg. Człowiek, który zarabiał do tej pory ilość pieniędzy idealną do utrzymania rodziny i zagwarantowania im przyzwoitego bytu zostaje postawiony przed tym przykrym faktem dokonanym, że choć zarabia tyle samo, to ma mniej pieniędzy.
Winą za ten stan rzeczy obarczam rząd Donalda Tuska, który wprowadził 23% Vat na towary i usługi i wprowadził go w ogóle na książki.
Jakiś czas temu myślałem, że Bronisław Kolorowemu będzie lepszym prezydentem od Lecha Kaczyńskiego. Teraz wiem, że w następnych wyborach prędzej zagłosuję na PiS niż PO - po prostu lepiej sprawdzał się w praktyce, pomimo gorszego wizerunku i paru innych wad. Trzeba tylko nie dopuścić, by doszło do kolejnej kretyńskiej koalicji z partiami typu LPR czy Samoobrona.
Sam tego nie zrobię, lecz spójrzcie na to, "wielce rozwinięci, daleko posunięci" i zadajcie sami sobie pytanie:
Czy chcemy jeszcze mieszkać w tym kraju, który zdziera z obywatela maksymalną ilość pieniędzy, czy lepiej coś zmienić? A może się wyprowadzić?
Polecam cytaty z Józefa Piłsudskiego i kilka minut przemyśleń.

piątek, 28 stycznia 2011

A tak sobie...

Z powodów sesją i lenistwem zwanych zaniedbałem ostatnio tego bloga - no cóż, bywa i tak. Siłą rzeczy są jednak sprawy ważniejsze niż n-planowy blog, na który wchodzi i tak tylko kilka osób.
Wziąłem teraz urlop w pracy, jeszcze przed ogłoszeniem przez uczelnię harmonogramu sesji, i już wiem, że w lutym prawdopodobnie znów będę musiał wziąć kolejny. Całe szczęście, zostało mi go jeszcze trochę z zeszłego roku. Niestety, będę musiał go brać zaraz po powrocie do pracy (31. stycznia), gdyż najbliższe 2 egzaminy mam już 6. lutego. I tak, nie dość, że tym urlopem się nie nabawiłem (bo i jak?), to już muszę wykorzystać kolejny.
Najbardziej, co mnie wkurwiło w międzyczasie to fakt, że będę musiał pisać poprawkę z egzaminu, z którego dostałem 28pkt na 30 możliwych. Szczyt skurwysyństwa.

poniedziałek, 18 października 2010

In vitro vs. nauka Kościoła v.2

Doszło, do czego doszło: w końcu ktoś się opowiedział za in vitro. Jak już wspominałem tu dużo wcześniej, jestem bardziej za tą metodą zapłodnienia, niż za kościołem. Modlenie o zdrowie się nic nie da, jeśli nie będzie postępu w nauce, a przecież za kilka lat może się okazać, że w obumierających embrionach z nieudanych zapłodnień tą metodą wytwarza się substancja stanowiąca w określonej dawce lekarstwo na nieuleczalne obecnie choroby. To, że kościół wiele ogranicza swoimi narzuceniami (in vitro jest dowodem na to, że życie może być stworzone sztucznym zapłodnieniem, "nie po bożemu") jest widoczne w historii: średniowiecze to okres, w którym świat zacofał się o dobre 800 lat, nie było żadnych postępów naukowych, bo inteligencja była uważana za heretyków, i gigantyczna część wiedzy zdobytej przez cywilizację do tego czasu przepadła. Tą metodą będziemy musieli dochodzić do wielu tych osiągnięć od zera, z uwzględnieniem oczywiście faktu, że ktoś już to zrobił. Możliwe, że w gronie noblistów znajdują się ludzie, którzy tylko odświeżyli wynalazki sprzed tych kilkunastu wieków.
Dodając jeszcze do tego ostatnie wydarzenia z krzyżem pod pałacem prezydenckim dochodzę do wniosku, że kler spowodował zaciemnienie naszego Narodu do takiego stopnia, że sam sobie nie potrafi dać z tym rady (moherowe berety rzucające kurwami w księży doskonale o tym świadczą).

Owszem, jest to po części wina straży miejskiej, że ci ludzie zostali pobici, ale ile rencistów teoretycznie nie zdolnych do pracy tam się tłukło z nimi i przestawiało barierki (które, wierzcie mi bądź nie - w cale nie jest tak łatwo ruszyć) trudno zgadnąć. Jestem za tym, by takim dokładnie awanturnikom odebrać renty i wysłać do pracy, bo siłę mają.
Wracając do pierwotnego tematu tego posta, uważam, że kościół nie powinien grozić władzom z absolutnie żadnego powodu, a cały ten konkordat bardziej komukolwiek przeszkadza niż pomaga. Zgadzam się z prof. Pawłem Łukówem oraz z ludźmi wypowiadającymi się w tym materiale video. Jeśli komuś ma to dać możliwość założenia później normalnej rodziny - jestem za!
Pamiętajmy jednak jeszcze o umiarze: Metoda in vitro po tuningu może pozwolić na projektowanie sobie dzieci niczym gra w simsy. I tu już kończy się według mnie granica etyczności: sens to będzie miało, jeśli np. będziemy chcieli, by nasze dzieci nie chorowały na choroby przenoszone przez geny (jak się przed chwilą dowiedziałem, jest to realne) ale jak wspomniałem, jest to już na granicy mojej własnej moralności. Nie chciałbym wiedzieć już teraz, jak dokładnie będą wyglądać moje dzieci jak będą miały po 25 lat, ani regulować w ten sposób ich charaktery.

wtorek, 5 października 2010

Polski poeta ma szanse dostać Nagrodę Nobla

Tak, tak, od czasu, gdy literacką nagrodę Nobla dostała Wisława Szymborska żaden z Polaków nie dostał jej ani razu, a tutaj mamy niespodziankę! Biorąc pod uwagę, że jest to informacja z wp.pl należy mieć pewien dystans do tej wiadomości, ale to byłoby piękne, gdyby pan Adam Zagajewski powtórzył ten sukces.
Tylko pojawia się jeden problem: Kto z nas drodzy Polacy i polacy, zna choć jeden jego wiersz lub esej?
Sama nagroda Nobla, jak również jej fundator Alfred Nobel to też dość ciekawe kwestie do przebadania. To, że Nobel był wynalazcą dynamitu wie chyba każdy, ale nie każdy wie, że nie dożył pierwszego wręczenia nagrody swego imienia - z racji tego, że nie miał dzieci ani żony, a pieniędzy miał od chuja i jeszcze trochę, postanowił w swoim testamencie, żeby pieniądze z jego majątku zostały zainwestowane, a roczne odsetki z tej kwoty przekazywane ludziom, którzy kierowali zespołami odpowiedzialnymi za wynalazki i odkrycia najważniejsze i najużyteczniejsze dla ludzkości w jednej z dziedzin: chemii, fizyki, literatury, medycyny lub pokoju na świecie. Oto i fragment testamentu:
Ja niżej podpisany, Alfred Nobel, oświadczam niniejszym, po długiej rozwadze, iż moja ostatnia wola odnośnie majątku, jest następująca. Wszystkie pozostałe po mnie, możliwe do zrealizowania aktywa, mają być rozdysponowane w sposób następujący: kapitał zostanie przez egzekutorów ulokowany bezpiecznie w papierach, tworzących fundusz, którego procenty każdego roku mają być rozdzielone w formie nagród tym, którzy w roku poprzedzającym przynieśli ludzkości największe korzyści.[...]

Dziękujemy, Panie Alfredzie!

czwartek, 30 września 2010

Dopalacze

Dostępne od jakiegoś czasu na naszym rynku dopalacze to z farmakologicznego punktu widzenia substancje psychoaktywne mające po zażyciu dać efekt narkotyczny porównywalny z tym, co zakazane. Ale oto RMF24.pl prezentuje je dokładniej pod tym względem.
Wnioskuję z tego artykułu, a zdaje się być dość wiarygodny, że są to Pochodne narkotyków, mające podobny efekt co one, ale zmieniony skład w taki sposób, aby prawo nie mogło się do tego przyczepić.
Zdolni chemicy, którzy jeszcze do niedawna dostawali stypendia na swoich uczelniach wzięli się do bardzo opłacalnej pracy: kombinując i główkując wymyślają coraz to nowe substancje, których prawo nie zabrania, a mają efekt psychogenny. W efekcie, jeśli jednego dnia wyjdzie ustawa o zakazie sprzedawania jakiejś substancji to za niedługo będzie wyprodukowana w jej miejsce kolejna. To błędne koło będzie się zataczać, dopóki ktoś nie stworzy ustawy, która mówić będzie w przybliżeniu coś takiego:
Wszystkie substancje chemiczne i produkty pozyskiwane z roślin przeznaczone do spożycia doustnego lub inhalacji mogą być rozprowadzane wyłącznie w aptekach.
I problem wydaje się być rozwiązany. Sęk jednak w tym, że tą metodą również papierosy przejdą z kiosków do aptek, co w wielu wypadkach oznacza zakończenie działalności tych pierwszych.
Dopalacze są podobne do narkotyków w jeszcze innej kwestii: Początkowo, gdy nowa substancja jest wypuszczana na rynek sprawdza ją dopiero docelowy klient. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że człowiek który to sprzedaje na początku nawet nie wie, co ma: może sprzedać dzieciakowi coś, co go natychmiast zabije (od pierwszego bucha czy tabletki). Równie dobrze któraś z tych substancji może stanowić szczepionkę na HIV, i tego też nikt nie będzie wiedział.

czwartek, 23 września 2010

Kardiochirurgiczny Pulitzer

Cieszy mnie niezmiernie fakt, o jakim się dowiedziałem. Otóż polski lekarz, Jacek Kołcz, kardiochirurg z Krakowa, został wyróżniony bardzo prestiżową nagrodą za osiągnięcia w dziedzinie leczenia wrodzonych wad serca u dzieci. To nie lada osiągnięcie, biorąc pod uwagę, że oprócz Kliniki Kardiochirurgii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Prokocimiu na bardzo wysokim poziomie stoi jeszcze Instytut Kardiologii w Aninie oraz ośrodek przy ul. Spartańskiej 1 w Warszawie, a i tak wszystkich w Polsce nie znam.
Dodam jeszcze do tego, że ojciec koleżanki, która pomagała mi się przygotować do matury z niemieckiego, rodowity Austriak, przyjeżdża do dentysty do Polski.
Moi kochani, o czymś to świadczy - osiągnięcia Polskich medyków są po prostu bardziej doceniane za granicą, niż w naszym własnym kraju. Tak, mam na myśli śmieszne dofinansowanie przez NFZ i przepieprzanie pieniędzy przez ZUS oraz Skarb Państwa.

wtorek, 14 września 2010

Jak pięknie opowiedzieć bajkę o 11.09.2001

11 września 2001 roku doszło do zamachu na World Trade Center w Nowym Jorku. Dziś widzę, że na wp.pl jest artykuł o zamachowcach, którzy tego czynu dokonali. Są wzmianki z ich życiorysów, ich nastawienia do różnych spraw etc., tylko nasuwa mi się pytanie: Jaka jest wiarygodność tych informacji? Przykład - Sfrustrowany steward.
Wniosek: wp.pl staje się (już chyba nawet nie po mału) kolejnym plotkarskim portalem internetowym, który szuka popytu na swoje artykuły i liczy, że zarobi w ten sposób na reklamach, które wyświetla. Czyli metoda na zarobienie pieniędzy w internecie przy pomocy nieweryfikowalnych informacji.

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Jak Litwini patrzą na Józefa Piłsudskiego

Nasz narodowy bohater, Józef Piłsudski, którego nazwiskiem nazywane są ulice w 3/4 polskich miast, a i tak połowa polaków pisze je z błędami (Piłsudzki, Piłsucki), uważany powszechnie (i słusznie) za człowieka, bez której Rzeczpospolita by się nie obyła, jest widziany na Litwie, delikatnie mówiąc źle. Jak podaje gazeta.pl, Litwini oskarżają go za odebranie im Wilna. Trudno teraz ocenić, co to miało na celu, ale weźmy pod uwagę, że unię Polsko-Litewską, która została zawiązana pomiędzy braćmi Witoldem i Władysławem Jagiełło (ten pierwszy rządził wtedy Litwą, i dzięki tej współpracy ostatnia bitwa średniowiecznej Europy została rozegrana na naszą - chyba nawet wspólną - korzyść) Litwini biorą za zabór polski. Ciekawe tym bardziej, że w/w Jagiełłowie byli Litwinami.
Wracając do tematu marszałka Piłsudskiego: przytoczyłem go dlatego, że w jednym z kurortów, w którym nasz znany ze swych powiedzonek bohater lubił spędzać czas, i gdzie wielu Polaków przyjeżdża wypocząć stanąć ma jego pomnik. Dawno mnie na Litwie nie było, ale jak poznałem trochę ich nastawienie do polaków, mogę śmiało powiedzieć, że propozycja stawiania w tym kraju takiego pomnika brzmi dla jego obywateli podobnie absurdalnie, co dla nas obecnie brzmiałoby stawianie pomników Lenina w Polsce.

wtorek, 3 sierpnia 2010

24% VAT?!

Czuję się załamany, gdyż właśnie na RMF24.pl doczytałem się, że do 2011r. wzrosnąć ma podatek VAT. Żyć się w tym kraju odechciewa, i aż nie mogę się doczekać, kiedy skończę studia i sam stąd wyjadę.

środa, 28 lipca 2010

Nastrój antyreligijny

Znamy wszyscy 10 powodów, dla których piwo jest lepsze od Jezusa. Jeśli ktoś się jednak z nimi jeszcze nie spotkał, to przedstawię je tutaj:
  1. Nikt Cię nie zabije za nie picie piwa.
  2. Piwo nie mówi Ci, jak uprawiać sex.
  3. Piwo nigdy nie spowodowało wojny.
  4. Nie wmusza się piwa tym, którzy nie potrafią myśleć.
  5. Mając piwo, nie pukasz do drzwi innych ludzi próbując je oddać.
  6. Nikt nigdy nie był pochowany żywcem, powieszony czy torturowany aż do śmierci pod symbolem piwa.
  7. Nie musisz czekać >2000 lat na drugie piwo.
  8. Są prawa, które mówią, że napisy na etykiecie piwa nie mogą Cię okłamać.
  9. Możesz dowieść, że masz piwo.
  10. Kiedy uzależniasz się od piwa, są ludzie, którzy pomogą Ci to powstrzymać.
Kojarzę jeszcze jeden cytat z bash'a, wskazujący pewnego rodzaju bezsensowność religii. Było to chyba tak:

chlopak ze mna zerwal, bo powiedzial, ze bardziej kocha jezusa ;(
Zastanawiające jest może dla niektórych, co skłania mnie do takich tekstów. Otóż uważam, że gdyby opodatkować wszystkie instytucje typu kościoły (w tym cerkwie, meczety etc.) nie mielibyśmy problemu dziury budżetowej. Konkordat niszczy niestety mnóstwo pieniędzy. Jedna tylko uwaga: Msze powinny być opodatkowane (typu śluby, chrzciny, komunie, wesela, pogrzeby) - darowizny, to darowizny, ale powinien powstać przepis, że podczas mszy opłaconej księża nie chodzą z tacą.

czwartek, 22 lipca 2010

iGoogle

Jak widać na pierwszy rzut oka, jestem użytkownikiem usług Google. I oto zauważyłem bardzo fajną rzecz pomiędzy tymi usługami: iGoogle.
Jest to pulpit internetowy, który daje możliwość dostosowania się do użytkownika: Można wybierać mu skórki, dodawać do niego zakładki, a w nich kanały RSS z wiadomościami z różnych serwisów (użytkownik może wybrać, które mu odpowiadają), szereg różnych dodatków takich jak wyszukiwarka filmów YouTube, prognozy pogody, przypominajka dot. urodzin rodziny i znajomych (trzeba wprowadzać), dostęp do GoogleCzatu, gry, efektowne zegary czy kalendarze, aż w końcu wtyczkę do Gmail'a, która wyświetla skrzynkę "Odebrane", a po kliknięciu wiadomości otwiera ją w tym samym oknie i daje możliwość stworzenia nowej.
Osobiście używam na tym przecudownym wynalazku dostępu do Gmail'a, kanałów RSS z repertuarem kin, Bash.org.pl, Kretyn.com, Gazeta.pl, wp.pl, money.pl, RMF24.pl, TVN24.pl, Rzeczpospolita.pl, KomputerSwiat.pl, oprócz tego wspomnianej przypominajki, podglądacza aukcji Allegro, kilku prognoz pogody, bramki sms, kalkulatora walut... jest tego trochę!

niedziela, 18 lipca 2010

Palikot o Gosiewskim: "on żyje"

Pan Janusz Palikot na swoim blogu sugeruje, jakoby Przemysław Gosiewski żył, i był widziany na peronie we Włoszczowej. Moje pytanie teraz brzmi następująco: skąd niby taka informacja? i dlaczego akurat na tym peronie, który - o ironio - sam kilka lat temu sponsorował podczas budowy, by zdobyć tam popularność?
Sugestie, że ciała znalezione w lesie smoleńskim i/lub te przywiezione do Polski w trumnach to zwłoki innych osób, a de facto tamci "nasi-nienasi" są przetrzymywani w granicach Rosji (jak pisze Palikot) wydają się być mało prawdopodobne, i lepiej, by nie miał on racji.
Osobiście uważam, że w głowie posła Palikota rodzą się pomysły na ciekawe scenariusze filmowe: mijające się z prawdą w założeniach i zakręcone jak psie gówno, oparte czasem na stanie faktycznym (numer z "małpkami"), a czasem na urojeniach jak w filmie "teoria spisku" z 1997r.
Dlatego w tym momencie uznaję to za kolejny wygłup Palikota, który udaje dra Frankenstein'a, mając za swego potwora Przemysława Gosiewskiego:
- On żyje!


No, dobra, deczko przesadziłem, ale hasło jest podobne.

poniedziałek, 28 czerwca 2010

Sympozjum naukowo-szkoleniowe

W piątek, 18 czerwca dostałem informację od mojego szefa odnośnie sympozjum, jakie miało się wydarzyć w MDK w Wołominie. Nie byłem tam zaproszony w celach edukacyjnych ani jako VIP, lecz do obsługi technicznej - tak wyszło, że główny informatyk u nas w szpitalu miał wystarczająco zajęć na ten dzień, a z kolei zapasowy (prawie)informatyk - urlop, więc zaciągnięto do tego celu mnie. Robota była prosta: zapuszczać po kolei prezentacje i pilnować, by nic się nie psuło. Zadanie wykonałem ☺
Samo w sobie sympozjum było organizowane w dwóch celach: 1.: Aby uczcić 35-lecie istnienia tegoż szpitala, i 2.: W celach dydaktyczno-szkoleniowych.
6 oddziałów przygotowało 8 prezentacji, na których były poruszane tematy cukrzycy u osób w każdym przedziale wiekowym (od noworodka do dinozaura), w tym cukrzycy widzianej z punktu, jaki widzą okuliści, o porodzie aktywnym, nowotworach jelita grubego, nowoczesnych metodach leczenia udarów mózgu, prezentacja oddziału okulistycznego i zachęcanie do korzystania z dostępnych badań bakteriologicznych.
Aż się zdziwiłem, gdy się dowiedziałem, jakim pionierem w swojej dziedzinie jest nasz oddział okulistyczny. Okazuje się, że oddział ten ma swoje autorskie metody leczenia np. skrzydlika i prace nad leczeniem błoną owodniową. Bardzo pozytywnie zaskoczyłem się i będę reklamował nasz Oddział Okulistyczny moim znajomym.
Niewielu również wie, że cukrzyca może zakończyć się dla diabetyka amputacją nogi. Chodzi o stopę cukrzycową - jest to specyficzne powikłanie tej choroby, powodowane przez jej złe kontrolowanie.
Ciekawych rzeczy dowiedziałem się odnośnie udarów mózgu: ponoć spożywanie do 2 kufli piwa, zamiennie z 2 kieliszkami wódki zmniejszają prawdopodobieństwo wystąpienia udaru niedokrwiennego mózgu. Nie chodzi o rodzaj alkoholu, ale o jego ilość: powinno to być nie więcej niż 30g etanolu. I weź tu nie popadnij w alkoholizm...

wtorek, 8 czerwca 2010

Tolerancja

Nie tak dawno spotkałem się z ciekawym komentarzem w intenrnecie:
Tolerancja to nie to samo, co aprobata lub wręcz popieranie dowolnych opinii. Tolerancja to umiejętność ścierpienia czyjejś głupoty, a nie uznawanie jej za równouprawnioną z poglądami rozsądnymi i uzasadnionymi.
Aż mnie to zmusiło do rozkminy.
Stanisław Sojka "Tolerancja" (przemyślenia autora tego filmu nie bardzo mają się do tego posta)

Wikipedia mówi tak:
  1. Tolerancja (łac. tolerantia - "cierpliwa wytrwałość"; od łac. czasownika tolerare - "wytrzymywać", "znosić", "przecierpieć") - termin stosowany w socjologii, badaniach nad kulturą i religią. W sensie najbardziej ogólnym oznacza on postawę wykluczającą dyskryminację ludzi, których sposób postępowania oraz przynależność do danej grupy społecznej może podlegać dezaprobacie przez innych pozostających w większości społeczeństwa. W okresie reformacji pojęcie to było stosowane w odniesieniu do mniejszości religijnych. Obecnie termin ten obejmuje również tolerancję różnych orientacji seksualnych oraz odmiennych światopoglądów.
  2. Tolerancja w socjologii lub innych naukach społecznych - postawa społeczna i osobista odznaczająca się poszanowaniem poglądów, zachowań i wyglądu innych ludzi, a także ich samych.
A teraz moja definicja tolerancji:
Jest to umiejętność znoszenia działań, zachowań, wyglądu lub funkcjonowania ludzi bądź przedmiotów inna, niż byśmy tego tak na prawdę chcieli.
Obejmuje m. in. wspomniane w Wikipedii aprobaty dla orientacji seksualnych, światopoglądów, zachowań, choroby, wygląd, co ma podobny skutek na poszanowaniu samego drugiego człowieka.
Poglądów jest jak zawsze równie dużo, co rozkminiających, więc zapewne część ludzi zgodzi się z którąś wymienioną wersją tylko częściowo, a ktoś inny pewnie w ogóle będzie myślał co innego. Nikomu nie wolno narzucać toku myślenia, i uważam, że każdy powinien mieć własną wersję, a kto jej nie ma, nie polemizuje na takie tematy jak np. ten, tylko zgodzi się po prostu z którymś wariantem, ten widocznie jest mało inteligentny, gdyż niezdolny do takich rozmyślań.

sobota, 5 czerwca 2010

Paradoks

Doczytałem się dzisiaj ciekawego paradoksu. Na wstępie przypomnijmy kilka powszechnie znanych prawd:
  1. Kot zawsze spada na 4 łapy.
  2. Kromka chleba zawsze spada posmarowaną stroną do gleby.
I zadajmy sobie pytanie: co się stanie, jeśli przyspawamy kotu do pleców kromkę chleba posmarowaną masłem od góry?
Oto dopuszczalne warianty:
  1. Kromka chleba spadnie posmarowaną stroną do ziemi (bo zawsze tak jest)
  2. Kot spadnie na 4 łapy (bo zawsze tak jest)
  3. Nastąpi konflikt grawitacyjny i zawisną w powietrzu kręcąc się wokół własnej osi
  4. Pierdolną bokiem i się zabiją (powiedzmy, że to będzie 5 piętro)
Ciekaw jestem, kto mi jak odpowie:)

środa, 26 maja 2010

Więcej szczęścia niż rozumu

Nic dodać ani ująć w tym wypadku (tak, wypadek to dobre słowo). Wybuchłem po prostu śmiechem jak zobaczyłem, że motocyklista z tego wypadku wślizgiem na dupie wylądował tuż przed innym samochodem, wstał i poszedł. Choć bywają też niestety i takie wypadki, zwłaszcza w miejscach, gdzie sporo ludzi wyprzedza na 3-go, że ofiara wypadku zostaje rozjechana 2 samochodami. Czasem przeżywa, a czasem nie.
Dlatego warto się rozglądać i używać różnego typu odblasków. Koniecznie zobacz film poniżej.
A większość takich wypadków ma miejsce z powodu takich właśnie kierowców, jak ten.

Zobacz inne wiadomości z tej dziedziny tutaj

piątek, 30 kwietnia 2010

In vitro vs. nauka Kościoła

Zapłodnienie in vitro – metoda zapłodnienia polegająca na doprowadzeniu do połączenia komórki jajowej i plemnika w warunkach laboratoryjnych, poza żeńskim układem rozrodczym.

Wikipedia

Rzekomo popieranie tej metody zapłodnienia jest grzechem ciężkim, przez co osoby popierające tą metodę nie powinny brać komunii podczas mszy. Ale jednak mogą.
Osobiście jestem bardziej za in vitro niż za kościołem, ale uważam, że jeśli ktoś jest zdecydowanie za tą metodą zapłodnienia to powinien zdawać sobie sprawę, że popełnia grzech, przez który ksiądz może odmówić udzielenia mu komunii. I w tym wypadku zgadzam się akurat z księdzem, który wypowiedział się w artykule, do którego link już tu podałem: skoro publicznie wypowiadali się za tą metodą, to również publicznie powinni to odwołać. Może i jest to dla niektórych absurdalne, ale niestety - wiary nie da się pogodzić z niektórymi rzeczami, więc warto się zdecydować, co się robi, nim się to zrobi. Jako agnostyk mogę np. powiedzieć, że ksiądz, który udzielił im tej komunii pewnie teraz nie pójdzie do nieba. Więc moi drodzy, jeśli prywatnie ktoś z Was jest "pro-czemuś" co stanowi grzech ciężki i chce iść do komunii, warto się przedtem z tego wyspowiadać w konfesjonale. Jestem wręcz pewny, że prawdziwy ksiądz z powołania podejmie się takiej dyskusji i będzie utrzymywał poziom rozmowy na równi z osobą, którą spowiada.

środa, 28 kwietnia 2010

Wrak arki Noego

Doszły mnie niedawno słuchy, o odnalezieniu wraku arki Noego. Opowieść o arce Noego powstała według mnie po to, aby proste ciemniaki żyjące w tamtych czasach mogły sobie odpowiednio do ich poziomu rozumowania odpowiedzieć na pytania:
  1. Dlaczego na ziemi są takie a nie inne zwierzęta?
  2. Skąd wzięła się tęcza i co to jest?
  3. Co jest tam wysoko, w górach, gdzie nie jesteśmy w stanie wejść?
...i tak powstała piękna, religijna i przepełniona symbolami opowieść o jedynym dobrym człowieku na ziemi. Jednak w artykule, do którego link przytoczyłem na wstępie tego posta jest też wypowiedź, która skłania do zastanowienia się, czy nie włożyć jej między bajki: Skoro ów "wielki potop", który ok. roku 2800r. p.n.e. (szacunkowo) miał zalać w całości 2 kontynenty (Europę i Azję) podnosząc wodę na wysokość zbliżoną do 4km nad poziom morza rzeczywiście miał miejsce, to jakim cudem przetrwała np. cywilizacja egipska, która pojawiła się tuż obok i to o 1000 lat wcześniej? przecież zdarzenia ujęte w biblii dot. arki Noego mają miejsce po wyprowadzeniu żydów z ziemi egipskiej. Poza tym, czy nie jest dziwne, że drewno przetrwało aż tyle czasu, i nie dość, że się nie rozłożyło (jak to w przyrodzie być powinno), to wciąż jest możliwe do określenia, skąd się wzięło oraz co to jest?

wtorek, 27 kwietnia 2010

Metoda uzbierania pieniędzy na podróż poślubną

Tak zawiedzionego pana młodego polskie kościoły, meczety i cerkwie chyba jeszcze nie widziały: jego wybranka w dniu ich ślubu zasymulowała własne porwanie, aby wyłudzić od rodziny garść drobniaków (100 tys. zł). To takie troszkę odwrotne efekt i podejście do sprawy ślubu niż to, które ujęła w słowach piosenki Monika Brodka. Zobaczcie sami:)

Głupota ludzka nie zna granic, ale według mnie wybryk tej dziewczyny to już skurwysyństwo, i na miejscu pana młodego odpuściłbym ją sobie, bo widać po prostu, że liczy się dla niej nie on, a jego pieniążki.

niedziela, 18 kwietnia 2010

Pogrzeb prezydenta vs. chmura syfu wulkanicznego

Na Islandii doszło w piątek do erupcji wulkanu, przez co znaczna część europy jest przykryta pyłem wulkanicznych śmieci. Jest to niestety przykra wiadomość dla tych, którzy chcieli przylecieć samolotem na pogrzeb naszego prezydenta: Barack Obama jako jeden z pierwszych odwołał swoją delegację. Pewnie i tak by nie przyleciał, bo możliwe, umówiłby się z kolegą z pracy na golfa czy tenisa (co by nie było, Obama olewa w zasadzie całą Unię Europejską, i śmiem wątpić w jego szczere intencje, by chciał przyjechać na pogrzeb L. Kaczyńskiego, a fakt zagrożenia lotniczego tylko sprzyja w tym momencie jako wymówka). Dużą przesadą jest jak dla mnie komentarz z Newsweek International "Sama wola Obamy, że chciał przyjechać na pogrzeb to już dużo".
Pył wulkaniczny roznosi się po kontynencie na podobną skalę, co syf z elektrowni w Czarnobylu. Oby okazał się mniej szkodliwy. Ogółem, już chyba 1/2 delegacji odwołała się na tę uroczystość. Angela Merkel nie ma chyba zbyt daleko, a jednak odwołała swoją wizytę.
Najmądrzejszym, co mi się wydaje, to aby zamiast tych wszystkich odwołanych delegacji, jako reprezentanci przybyli ambasadorzy (siedzący i tak w Polsce) tych zagranicznych państw. Tą metodą, mielibyśmy delegacje ze wszystkich państw, które chciały być obecne na tej uroczystości, ale bez ryzyka, że ktoś z delegatów dołączy do listy ofiar katastrof lotniczych. Największe zagrożenie stanowiłby wtedy tylko atak terrorystyczny.

Dość niedawno ukazał się w sieci ten film, nakkręcony telefonem komórkowym na którym rzekomo Rosjanie dobijają ocalałych z samolotu w lesie koło Smoleńska. Powiedzmy sobie szczerze: Gdyby ten film faktycznie pokazywał takie zdarzenie, to znikąłby z internetu jeszcze szybciej, niż się w nim pojawił. Osoby, które zleciłyby ów zamach zadbałyby o to na pewno.