Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marzenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marzenia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 listopada 2012

Ho ho ho, jak dawno mnie tu nie było!

Ten blog nie ma zbyt wielu odbiorców, głównie dlatego, że nie ma on trafiać do mas, a jedynie do wąskiej grupy osób, w dodatku rzadko do niego zaglądam nawet ja. Ale przez ostatni rok całkiem sporo się zmieniło u mnie:
Najważniejszą zmianą było według mnie rzucenie palenia, dzięki czemu teraz mogę sobie jeździć na koncerty tu i ówdzie, przede wszystkim jednak w obrębie woj. Mazowieckiego - było tego już trochę (Limp Bizkit, Slayer, My Riot, Oedipus, Hunter, Jelonek, Linkin Park, The Prodigy, Mastodon, Garbage, Chassis, Nightwish, At the Lake, Korn, Luxtorpeda...)
Po drugie, moje i tak już szpetne nogi doznały jeszcze dodatkowej kontuzji, przez co krótkich spodni raczej nie założę przez najbliższych kilka lat...
Po trzecie, odszedłem z OVB, w Szpitalu pracuję nadal, ale cały czas kombinuję i szukam czegoć lepszego (jeśli ktoś ma jakieś propozycje - czekam).
Pozbyłem się Smerfa z pokoju, może nawet uda mi się w tym roku samemu wyeksportować się piętro w górę, muszę tylko wykombinować jakieś fajne meble, bo cała reszta już jest (czyli ściany, drzwi i zasięg Wi-Fi).
Sporo mniej udzielam się na mGSM.pl.
Cały czas staram się być na czasie z produktami bankowymi i inwestycyjnymi, jakoś tak mnie wkręciło to OVB, ciekawe, ile mi się ten bakcyl jeszcze utrzyma.
Coraz rzadziej siedzę w internecie na komputerze, chociażby dlatego, że nie noszę już laptopa do pracy, a ze stacjonarnym komputerem się pożegnałem. Czasem przeglądam newsy i pogodę na telefonie (Android to wygodna rzecz).
Zastanawiam się, jak usunąć to cholerne konto na facebooku. Wkurza mnie już tylko. Ludzie nie wiedzą widocznie, że Google+ w niczym mu nie ustępuje. No dobrze, FB jest słabiej spolszczony i przyznać trzeba, że ilością angielszczyzny w polszczyźnie wymiata wszystkie serwisy internetowe, jakich używałem kiedykolwiek.
Zamiar wyjechania do Austrii cały czas jest zamiarem.
Dziewczyny jak nie miałem, tak dalej nie mam, żaden poważny związek się nie przewinął w tym czasie.
Pozwolę sobie utrzymać w tajemnicy sytuację rodzinną, podsumuję jedynie, że bywało lepiej.
Odspołeczniłem się trochę przez ostatnich kilka tygodni, za niedługo wrócę do swojego stałego wszędobylstwa i wkurwiania ludzi dookoła. Żebyście nie zapomnieli, HAHA!
Założyłem dodatkowe konto w innym banku, gdzie nawet mam z tego jakieś niewielkie zyski. Cashback to jednak dobra rzecz. A na tym się nie skończy.
Przekolczykowałem sobie brew i zapuszczam włosy :)
Nauki nie wznawiałem, odnoszę wrażenie, że nie stać mnie na to jak na razie.
Na próby chóru nie wróciłem, pomimo, że nawet mi się chciało, to inne zajęcia mi przeszkodziły w tym szczytnym celu, jak np. Dart. O, właśnie, to jest mój sport!
Poza tym, to właściwie nic się nie dzieje, siedzę w swoim gabinecie w Szpitalu, czasem coś mi zagra, czasem jakiś zbłąkany pacjent wejdzie i zostanie stamtąd wygoniony coby nie przeszkadzał mi w pracy.
Tak więc, z tego kipiszu zdań, równoważników zdań i akapitów składających się z nich właśnie możecie droga publiczności wywnioskować, jak mi się powodzi. Numer telefonu pozostaje bez zmian, to wiedzą pewnie nawet ludzie, którzy nie wiedzą o istnieniu tego bloga, ale na wszelaki wypadek wspomniałem o tym.
Dobranoc!

wtorek, 3 sierpnia 2010

24% VAT?!

Czuję się załamany, gdyż właśnie na RMF24.pl doczytałem się, że do 2011r. wzrosnąć ma podatek VAT. Żyć się w tym kraju odechciewa, i aż nie mogę się doczekać, kiedy skończę studia i sam stąd wyjadę.

wtorek, 13 kwietnia 2010

Marzyć sobie...

Kiedyś, za gówniarza marzyłem o zabawkach, potem, za gnojka o tym, żeby przynieść ze szkoły jakiś stopień lepszy niż 2-, potem marzyłem o panienkach, a teraz... teraz mam 3 marzenia, już od paru lat uważam je za konieczne do spełnienia aby stać się szczęśliwym:
  1. Być w stabilnym związku z kobietą, której mogę w 100% ufać i dobrze się z nią dogaduję/będę dogadywał.
  2. Znaleźć grupę ludzi, z którymi będę mógł zrobić wszystko - można powiedzieć, przyjaciół na dobre i na złe.
  3. Mieć stałą, dobrą pracę.
...i to są te rzeczy, o których na starość będę mógł powiedzieć "tak, to dzięki temu czuję się szczęśliwy". Wydawać się może, że to nie wiele, ale dążąc do tego widzę, że to jednak bardzo trudne spełnić te warunki. Są to co by nie patrzeć rzeczy, od których wszystko się zacznie dziać w dużo lepszej atmosferze: Mając stałą kobietę i pracę w końcu kupimy mieszkanie lub zbudujemy dom, gdzie założymy rodzinę, z kolei mając paczkę przyjaciół, z którymi oprócz imprezowania będziemy się wspierać w trudnych momentach można na prawdę wiele osiągnąć. Zwłaszcza, jeśli to z nimi uda się rozkręcić jakiś dobrze prosperujący biznes, tak aby wszyscy z nich, którzy w to weszli byli zadowoleni.
Pojawia się tu również rozróżnicowanie marzeń od zachcianek. Marzenia to osiągnięcia, z których radość rozciągnie się na całe życie. Zachcianki to rzeczy, które chcemy sobie kupić: samochód, komputer, akcje na giełdzie, poimprezowanie. Mogą to być też rzeczy takie, jak np. wyrobienie jakiegoś certyfikatu, który ułatwi znalezienie pracy czy w tej pracy pomoże czy dostanie odpowiedniej oceny w szkole (osiągnięcia inne, banalniejsze niż marzenia). Niekiedy zachcianki sprowadzają się do tego, że dzięki zaspokajaniu ich mamy możliwość spełniania marzeń, kiedy indziej mogą stanąć wręcz na przeszkodzie tego. Dla przykładu, przesadne imprezowanie może się skończyć nałogowym ćpaniem albo chlaniem, a spontaniczne wydatki zrujnować mogą domowy budżet i doprowadzić do zniszczenia własnej rodziny. Z kolei takie zachcianki, jak kupno mieszkania, w którym istnieje możliwość późniejszego zamieszkania z kimś to zachcianka zbliżająca mnie do realizacji marzenia, które wymieniłem na wstępie tego posta jako 1.
Uważam, że nie ma sensu istnieć tylko po to, by czerpać zewsząd przyjemności i radość. Czasem największą przyjemnością i radością jest sprawianie ich komuś innemu, ale widać to dopiero wtedy, gdy ofiarujemy to właściwym osobom.