Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcje które popieram. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcje które popieram. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 listopada 2010

O relacjach damsko-męskich i vice versa ♂ ♀

Jestem zwolennikiem pewnej myśli, którą dziś odnalazłem na demotywatorach ujętą w obrazek i podpis:Jakże bardzo bolesnym dla mnie jest jest fakt, że tyle kobiet nie zdaje sobie z tego sprawy... Albo jednak im po prostu nie zależy :(

poniedziałek, 11 października 2010

Wystawa o najbrutalniejszym z twórców historii

Hitler i Niemcy to tłumaczenie na jęz. polski wystawy, jaka została otwarta w Niemczech, i ma dać odpowiedź na pytania dot. np. popularności Hitlera. Chętnie bym się przejechał do Berlina z tej okazji, ale niestety, praca nie pozwala. Poza tym, tyle już o tym słyszałem, że jest to dla mnie dość rozwlekły temat do dyskusji. Bądź co bądź - chyba żaden polityk na świecie nie cieszył się takim poparciem, co Adolf Hitler.

wtorek, 5 października 2010

Polski poeta ma szanse dostać Nagrodę Nobla

Tak, tak, od czasu, gdy literacką nagrodę Nobla dostała Wisława Szymborska żaden z Polaków nie dostał jej ani razu, a tutaj mamy niespodziankę! Biorąc pod uwagę, że jest to informacja z wp.pl należy mieć pewien dystans do tej wiadomości, ale to byłoby piękne, gdyby pan Adam Zagajewski powtórzył ten sukces.
Tylko pojawia się jeden problem: Kto z nas drodzy Polacy i polacy, zna choć jeden jego wiersz lub esej?
Sama nagroda Nobla, jak również jej fundator Alfred Nobel to też dość ciekawe kwestie do przebadania. To, że Nobel był wynalazcą dynamitu wie chyba każdy, ale nie każdy wie, że nie dożył pierwszego wręczenia nagrody swego imienia - z racji tego, że nie miał dzieci ani żony, a pieniędzy miał od chuja i jeszcze trochę, postanowił w swoim testamencie, żeby pieniądze z jego majątku zostały zainwestowane, a roczne odsetki z tej kwoty przekazywane ludziom, którzy kierowali zespołami odpowiedzialnymi za wynalazki i odkrycia najważniejsze i najużyteczniejsze dla ludzkości w jednej z dziedzin: chemii, fizyki, literatury, medycyny lub pokoju na świecie. Oto i fragment testamentu:
Ja niżej podpisany, Alfred Nobel, oświadczam niniejszym, po długiej rozwadze, iż moja ostatnia wola odnośnie majątku, jest następująca. Wszystkie pozostałe po mnie, możliwe do zrealizowania aktywa, mają być rozdysponowane w sposób następujący: kapitał zostanie przez egzekutorów ulokowany bezpiecznie w papierach, tworzących fundusz, którego procenty każdego roku mają być rozdzielone w formie nagród tym, którzy w roku poprzedzającym przynieśli ludzkości największe korzyści.[...]

Dziękujemy, Panie Alfredzie!

czwartek, 23 września 2010

Kardiochirurgiczny Pulitzer

Cieszy mnie niezmiernie fakt, o jakim się dowiedziałem. Otóż polski lekarz, Jacek Kołcz, kardiochirurg z Krakowa, został wyróżniony bardzo prestiżową nagrodą za osiągnięcia w dziedzinie leczenia wrodzonych wad serca u dzieci. To nie lada osiągnięcie, biorąc pod uwagę, że oprócz Kliniki Kardiochirurgii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Prokocimiu na bardzo wysokim poziomie stoi jeszcze Instytut Kardiologii w Aninie oraz ośrodek przy ul. Spartańskiej 1 w Warszawie, a i tak wszystkich w Polsce nie znam.
Dodam jeszcze do tego, że ojciec koleżanki, która pomagała mi się przygotować do matury z niemieckiego, rodowity Austriak, przyjeżdża do dentysty do Polski.
Moi kochani, o czymś to świadczy - osiągnięcia Polskich medyków są po prostu bardziej doceniane za granicą, niż w naszym własnym kraju. Tak, mam na myśli śmieszne dofinansowanie przez NFZ i przepieprzanie pieniędzy przez ZUS oraz Skarb Państwa.

piątek, 10 września 2010

Cezik!

Pisałem ostatnio o "Alane" Wes'a, teraz pora na coś na wyższym poziomie niż dopisanie kilku słówek i dużo zabawniejszym. Cezik to taki ciekawy przypadek YouTube'owy, który ma nawet szanse na realną karierę. Wygląda co prawda jak naćpany, ale przynajmniej jest to polska gwiazda internetu. Fajnie gra i całkiem nie najgorzej śpiewa, np. Republikę tu poniżej.

Taki polski Mike Oldfield, albo Jean M. Jarre. Tutaj Cezik odpierdziela z kilkoma polskimi piosenkami. Też dobre.

I teraz najlepsze. Obejrzeć do końca koniecznie.

Tak więc Cezik to młody muzykant, z fajnym pomysłem na siebie, szkoda tylko, że sam prawie nie tworzy, a wykonuje same covery. Ale cóż, każdy od czegoś musi zacząć:) życzę powodzenia!

niedziela, 15 sierpnia 2010

Ossów 1920-2010

Mówiąc o historii, tworzymy historię. Wczoraj (14.08.2010) na polach Ossowskich była rekonstrukcja bitwy zwanej przez wielu "cudem nad Wisłą" (choć do Wisły jest stamtąd ok. 20km). Jako członek chóru Echo czynnie uczestniczyłem w mszy po inscenizacji: podobno msza owa była nawet transmitowana w TV (owszem, widziałem kamery), ale na pewno będzie opisywana w "Wieściach podwarszawskich". Oprócz kamer widziałem jeszcze Chór i orkiestrę wojska polskiego, cały szereg różnego stopnia wojskowych, burmistrza Miasta Stołecznego Wołomina p. Jerzego Mikulskiego, prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej p. Bronka Komorowskiego, prymasa Józefa Glempa (poznałem po radarach), polonistę z liceum na Sasina a dziennikarza jednej z lokalnych gazet Rafała Pazio, grupkę harcerzy harcujących z wodą, i cały tłum bydła cywilnego. Na mszy odbyła się również ceremonia wręczenia Orderu Orła Białego.
Ogółem było tam dużo gadania, zwłaszcza pięknych słów, które i tak niczego politycznie nie zmienią, ale nie o to tu chodzi. Uważam, że takie wydarzenia, jak ta rocznica są potrzebne. Polska historia jest ciekawa, a taka nieobowiązkowa jej lekcja skusić może większą uwagę, niż te, które obowiązkowo w podstawówkach, gimnazjach i szkołach średnich są wmuszane na siłę. Jedyne, co mi się nie podoba, to że moja teczka w IPN tężeje od takich wydarzeń (aby móc wystąpić musiałem udostępnić moje dane osobowe, m. in. imię ojca i PESEL).

poniedziałek, 26 lipca 2010

Synaptics i ich wynalazki

Firma Synaptics znana jest powszechnie z produkowania sterowników do urządzeń typu touchpad, czyli laptopowych odpowiedników komputerowych myszek. Ostatnimi czasy pojawiać się zaczęły touchpady z technologią multitouch, co jest w pewnym stopniu zasługą właśnie ich. Wyjaśnijmy sobie najpierw, czym jest wspomniana technologia multitouch: jest to wzbogacenie funkcjonalności powierzchni dotykowych takich jak wyświetlacze czy touchpady o obsługę 2 i więcej palców. Stąd np. wiemy, że iPhone ma wyświetlacz multitouch, bo gdy powiększamy na nim obrazek robimy to 2 palcami, dotykając nimi jego wyświetlacza na środku i rozsuwając je od siebie.
W netbooku, na którym piszę teraz tego posta mam touchpada z taką funkcją: obsługuje maksymalnie 3 palce, poruszające się lub nie. I tak np. dotykając touchpada dwoma palcami i przesuwając je w górę lub w dół mam efekt kręcenia kółkiem na myszy, z kolei jak przesuwam tak samo ułożone palce na boki dostaję rezultat przechylania tegoż kółka, a oprócz tego przy przeglądaniu obrazów czy dokumentów mogę je powiększać i zmniejszać tak jak przed chwilą wspomniałem w przypadku iPhone'a. Niektórzy pewnie pomyślą: fajnie, tylko po co, jak to jest odpowiednio na prawym i dolnym brzegu każdego touchpada? otóż odpowiadam: w netbookach o tak małych wymiarach jak mój touchpad ma bardzo ograniczoną przestrzeń osobistą, i ustawienie tych funkcji dostępnych pod jednym palcem bardziej mi przeszkadza, niż pomaga. Ponadto, istnieją jeszcze gesty trzech palców: przesunięcie ich w górę daje efekt play/pause na klawiaturze, w dół to stop, a na boki - następny/poprzedni utwór w playliście/slajd w prezentacji, lub - zależnie od aktywnego okna - przyciski następny/poprzedni, znajdujące się z reguły na którymś z brzegów standardowej myszki. Należy jednak uważać, gdy uruchamia się jednocześnie WMP i prezentację, gdyż systemowi mylą się priorytety. Istnieje jeszcze możliwość zaprogramowania aplikacji, która ma zostać uruchomiona po przytrzymaniu przez chwilę trzech paluchów na touchpadzie.
Kolejnym sympatycznym wynalazkiem Synaptics jest Scrybe. Jest to dość sympatyczny, choć trochę niedopracowany program do obsługi gestów, co prawda tylko monotouch, ale uruchamiany przez krótkotrwałe dotknięcie touchpada 3 palcami. Daje on nam możliwość zaprogramowania dowolnej aplikacji lub linku w sieci do wybranych gestów po uruchomieniu go wspomnianą przeze mnie metodą. Niestety, są pewne gesty, które choćbym chciał, to nie jestem w stanie ich przeprogramować z uwagi na wiążącą licencję (jest to program freeware, ale z zastrzeżeniem, że nie wolno go edytować). Synaptics daje nam w ten sposób kilka gestów, które osobom znajdującym się w Polsce do niczego nie są potrzebne albo są łatwiej dostępne z pozycji klawiatury, a tylko marnują niepotrzebne gesty, mianowicie:
  • Amazon - amerykański sklep internetowy, nie mający przedstawicielstwa poza USA i nie wysyłający nic poza och granice, a nawet jeśli, to nie byłbym zainteresowany żadnym z ich produktów.
  • Obsługa Windows'owskiego schowka - jakbym nie wiedział, do czego służą kombinacje klawisza [Ctrl] z [X], [C] i [V], to może bym i używał.
  • Funkcja research (pl odśwież) - dostępna w prawie każdej aplikacji po przyciśnięciu [F5].
  • Funkcje "Undo" i "Redo", działające tylko z Microsoft Office - [Ctrl]+[Z] lub [R].
  • Funkcja "zaznacz wszystko" - [Ctrl]+[A].
Cała reszta nawet przejdzie, ale kilka gestów im się nie udało:
  • Gest zaprogramowany do skrótu do bankowości, przypominający $ w niektórych czcionkach załącza się po wykonaniu zwykłego dużego S.
  • Istnieją gesty pojedynczych kresek, które różnią się od siebie kierunkiem i zwrotem wektora narzucanego przez palec. Fajnie, szkoda tylko, że gesty dla I i pionowej kreski przesuwanej palcem w dół są jednakowe, a można je niezależnie programować.
  • Brak możliwości stworzenia własnych gestów - istnieją tylko gotowe wzory liter, cyfr i niektórych znaków.
  • Brak możliwości wykonania wybierania połączeń z określonymi sieciami bezpośrednio przy użyciu gestu.
Jednak istnieją funkcje, które jednak na prawdę się przydają, takie jak np. prosty skrót do domyślnego odtwarzacza audio/video, skrót do wyszukiwania w Yahoo! zaznaczonego słowa (działa idealnie, pod warunkiem, że zaznaczona jest tylko jedna fraza, czyli zaznaczanie z [Ctrl] odpada) i cały szereg znaków, które się nie powtarzają.
Ogółem, Synaptics robią bardzo fajne oprogramowanie, ale Scrybe według mnie przesadza z niektórymi ograniczeniami i spamem. O ile dla ograniczeń jestem wyrozumiały, bo to pionierski program, to spam jest straszliwie denerwujący.

czwartek, 22 lipca 2010

iGoogle

Jak widać na pierwszy rzut oka, jestem użytkownikiem usług Google. I oto zauważyłem bardzo fajną rzecz pomiędzy tymi usługami: iGoogle.
Jest to pulpit internetowy, który daje możliwość dostosowania się do użytkownika: Można wybierać mu skórki, dodawać do niego zakładki, a w nich kanały RSS z wiadomościami z różnych serwisów (użytkownik może wybrać, które mu odpowiadają), szereg różnych dodatków takich jak wyszukiwarka filmów YouTube, prognozy pogody, przypominajka dot. urodzin rodziny i znajomych (trzeba wprowadzać), dostęp do GoogleCzatu, gry, efektowne zegary czy kalendarze, aż w końcu wtyczkę do Gmail'a, która wyświetla skrzynkę "Odebrane", a po kliknięciu wiadomości otwiera ją w tym samym oknie i daje możliwość stworzenia nowej.
Osobiście używam na tym przecudownym wynalazku dostępu do Gmail'a, kanałów RSS z repertuarem kin, Bash.org.pl, Kretyn.com, Gazeta.pl, wp.pl, money.pl, RMF24.pl, TVN24.pl, Rzeczpospolita.pl, KomputerSwiat.pl, oprócz tego wspomnianej przypominajki, podglądacza aukcji Allegro, kilku prognoz pogody, bramki sms, kalkulatora walut... jest tego trochę!

sobota, 10 lipca 2010

Druga tura wyborów, jej wynik i powikłania

...i po raz kolejny w Szpitalu wygrał J. Kaczyński - przewaga wyniosła 18 głosów: tym razem rozłożyły się one 50 dla w/w + 32 dla B. Komorowskiego, ale na szczęście nie wszyscy tak zagłosowali, i mamy tą metodą prezydenta Bronisława.
Wydało mi się kompletnie bzdurnym, co wyczytałem na gazeta.pl, i później na wprost.pl: Komorowski niby wygrał, bo jego kratka była większa i narysowana grubszą linią. Ten bezsensowny zarzut został wysnuty oczywiście z szeregów PiS'u. Absurd! Równie dobrze można powiedzieć, że J. Kaczyński miał zwiększone szanse, bo był pierwszy na liście, i to zostało uknute w PiS - tyle tylko, że w PO nikt tak nie powie, bo:
  1. Kaczyński faktycznie ma alfabetycznie nazwisko przed Komorowskim
  2. Prawdopodobnie zdają sobie sprawę z tego, że taki zarzut zostałby wyśmiany przez społeczeństwo i nie chcą się narażać.
Tak więc po co ten stres i szukanie dziury w całym? miałem w rękach setki tych kart, na moje oko kratki były jednakowe. Jest to wewnętrzna sprawa PiS'u, że nie potrafią dać sobie rady z przegraną.

poniedziałek, 5 lipca 2010

WOŚP dla powodzian

Wzruszyło mnie wręcz, że dwóch ludzi bijących się ze sobą o najwyższy stołek w kraju może się zsolidaryzować. I oto Jurek Owsiak udowodnił, jak można tego dokonać: wystawił na aukcję na allegro egzemplarz Konstytucji, na którym znajdują się autografy obu kandydatów walczących o stanowisko prezydenta w 2. turze wyborów: Jarosława Kaczyńskiego i Bronisława Komorowskiego. Opatrzona jest ona wspólnym hasłem pt. "Zgoda buduje, bo Polska jest najważniejsza". Piękne - popieram w 100%, choć na wybory nie poszedłem (tyle tylko, co do pracy).
Dodajmy jeszcze do tego, że pojawiły się też niebieskie serduszka WOŚP, z których zarobek zostanie przekazany na pomoc właśnie powodzianom. Piękny czyn!

poniedziałek, 28 czerwca 2010

Sympozjum naukowo-szkoleniowe

W piątek, 18 czerwca dostałem informację od mojego szefa odnośnie sympozjum, jakie miało się wydarzyć w MDK w Wołominie. Nie byłem tam zaproszony w celach edukacyjnych ani jako VIP, lecz do obsługi technicznej - tak wyszło, że główny informatyk u nas w szpitalu miał wystarczająco zajęć na ten dzień, a z kolei zapasowy (prawie)informatyk - urlop, więc zaciągnięto do tego celu mnie. Robota była prosta: zapuszczać po kolei prezentacje i pilnować, by nic się nie psuło. Zadanie wykonałem ☺
Samo w sobie sympozjum było organizowane w dwóch celach: 1.: Aby uczcić 35-lecie istnienia tegoż szpitala, i 2.: W celach dydaktyczno-szkoleniowych.
6 oddziałów przygotowało 8 prezentacji, na których były poruszane tematy cukrzycy u osób w każdym przedziale wiekowym (od noworodka do dinozaura), w tym cukrzycy widzianej z punktu, jaki widzą okuliści, o porodzie aktywnym, nowotworach jelita grubego, nowoczesnych metodach leczenia udarów mózgu, prezentacja oddziału okulistycznego i zachęcanie do korzystania z dostępnych badań bakteriologicznych.
Aż się zdziwiłem, gdy się dowiedziałem, jakim pionierem w swojej dziedzinie jest nasz oddział okulistyczny. Okazuje się, że oddział ten ma swoje autorskie metody leczenia np. skrzydlika i prace nad leczeniem błoną owodniową. Bardzo pozytywnie zaskoczyłem się i będę reklamował nasz Oddział Okulistyczny moim znajomym.
Niewielu również wie, że cukrzyca może zakończyć się dla diabetyka amputacją nogi. Chodzi o stopę cukrzycową - jest to specyficzne powikłanie tej choroby, powodowane przez jej złe kontrolowanie.
Ciekawych rzeczy dowiedziałem się odnośnie udarów mózgu: ponoć spożywanie do 2 kufli piwa, zamiennie z 2 kieliszkami wódki zmniejszają prawdopodobieństwo wystąpienia udaru niedokrwiennego mózgu. Nie chodzi o rodzaj alkoholu, ale o jego ilość: powinno to być nie więcej niż 30g etanolu. I weź tu nie popadnij w alkoholizm...

czwartek, 17 czerwca 2010

Historyczny koncert TrashMetall'owy

Jestem niesamowicie zawiedziony, że ominęło mnie tak ważne wydarzenie: na warszawskim lotnisku na Bemowie, znanym dość dobrze jako miejsce koncertów Michela Jacksona, Cher, Ricky'ego Martin'a i wielu, wielu innych odbył się wczoraj koncert 4 światowej sławy zespołów TrashMetall'owych, ścisłej czołówki w tej dziedzinie, poprzedzony występem Behemota. Wystąpili: Anthrax, Slayer, Megadeth oraz Metallica.
I przyznam się szczerze: Jestem wkurwiony, że mnie tam nie było.
Niestety, niektórzy mają też powód, by żałować obecności na tym koncercie. No, w zasadzie nie tyle na koncercie, co już samego powrotu z niego.

sobota, 12 czerwca 2010

Wzmianka o muzyce

Nie jestem koniem z klapkami na oczach, który słucha w kółko tego samego rodzaju muzyki. Dziękować YouTube'owi i jego zasobom, mogę i chętnie się teraz podzielę tym, czego słuchać lubię:)
Niektórzy pewnie wiedzą o mojej działalności w chórze - ostatnimi czasy nie chodzę tam po miesiąc, i nie wiem, czy tam w ogóle wrócę w innym celu, niż oddać nuty. Faktem jednak jest, dla pewnych osób z pewnością zabawnym, że było to zajęcie (jak dla mnie) odprężające. oto przykład utworu, który wykonuje ten chór, ale po angielsku (w chórze była wersja niemieckojęzyczna) w innym wykonaniu:

Ale na co dzień takiej muzyki nie słucham
Zdecydowanie częściej zdarz mi się słuchać nieistniejącego już niestety Offspring. Osobiście uważam, że Noodles zasłużenie załapał się do setki najlepszych gitarzystów wszech czasów - zajął tam 30 miejsce, więc jest naprawdę niezły kozak.
(Lista "The Top 100 Guitarists" ogłoszona w gazecie "Total Guitar", 2001)

Na tej samej liście przekozaczył go jednak jeszcze jeden gitarzysta, którego bardzo cenię: Slash z Guns'n'Roses. I to też jest bardzo zasłużone miejsce, słychać to w "Sweet child o'mine" od samego początku. Szkoda, że już nie grają razem, bo Guns'n'Roses to już nie to samo bez niego.

Wymieniając grupy o ostrogitarowym brzmieniu nie mogę zapomnieć o Rammstein i Linkin Park'u:
Linkin Park znają na pewno wszyscy - tu przedstawiam "Its Going Down" - utwór, który pochodzi z płyty grupy X-ecutioners, z gościnnym udziałem właśnie Linkin Park. Jest wyrąbany w kosmos, a mało znany, więc zamieszczę go tu:)

Rammstein to Niemiecki zespół, dość specyficzny, i dlatego ich lubię. Prezentuję teraz "Feuer Frei", który pochodzi z płyty "Mutter", ale został też wykorzystany w filmie "Agent XXX" (to nie jest pornos).

Oprócz Rock'a słucham jeszcze innych rodzajów muzyki. Z muzyki tanecznej uwielbiam takich ludzi jak V1r00z - polecam jego stronkę

Ostatnio też podoba mi się "Chica bomb" Dan'a Balan'a. Z pominięciem tego typa na teledysku - śmieszy mnie on za każdym razem, jak tylko go oglądam:) Bo dziewczyna jest bardzo ładna :D

Lasgo - "Something" - ta piosenka nabiera uroku dopiero wtedy, gdy można jej posłuchać w stereofonii. Tu niestety dysponuję tylko wersją monofoniczną, ale polecam ściągnąć jeśli się komuś spodobała - efekt lewo-prawo jest zajebisty. Miałem niegdyś taką manię słuchania tej piosenki, że znam ją na pamięć:
I don't wanna say "I'm sorry"
Cause i know, there's nothing wrong
Don't be afraid, there's no need to worry
Cause my feeling for You is still strong
Hold me in your arms
And never let me go
Hold me in your arms
Cause I need You so
I can see it in your eyes, there is something,
Something You wanna tell me
I see it in your eyes, theres something,
That You hide for me
Is there a reason why?
There is something
Something you wanna tell me
I see it in your eyes
There is something
That you hide for me

Wielu ludzi uważa, że Lady Gaga to chłam, porażka i dno artystyczne, ale ja osobiście mam deko odmienne zdanie: nie dość, że brzydka, to ma nudne teledyski (poza tańcem nic się w nich nie dzieje), i wolę jej jednak słuchać niż oglądać. "Bad Romance" - najlepsza z jej piosenek, z kolei "Monster" - piosenka, jakich wiele już było i jeszcze więcej niestety będzie: prosta melodia, banalny tekst.

Z polskich artystów preferuję Kazika Staszewskiego (choć ostatnio za bardzo leci na kasę, to piosenki ma jednak fajne). To jest "Amnezja" - pierwszy singiel z nowej płyty, której okładkę widać zamiast teledysku.

Ewa Farna, czyli Polka w Czechach. Tutaj śpiewa cover utworu "Dmuchawce, latawce, wiatr" z repertuaru Urszuli Kasprzak.

Niesamowite wręcz wrażenie robi na mnie "Jest taki samotny dom" Budki Suflera. Wikipedia podaje, że nie jest to spolszczona wersja wersja "Ich Sin Neu Geboren", lecz odwrotnie - wersja polskojęzyczna powstała w 1974r, a niemieckojęzyczna w rok później. Ale jedno, co powinienem powiedzieć: Słuchałem Całego szeregu wersji tego utworu, wielu coverów i kilku aranżacji muzycznej, doszedłem do wniosku, że pierwotna wersja z 1974r, jest najlepsza. (podobno chór w tej wersji to Alibabki).

środa, 26 maja 2010

Więcej szczęścia niż rozumu

Nic dodać ani ująć w tym wypadku (tak, wypadek to dobre słowo). Wybuchłem po prostu śmiechem jak zobaczyłem, że motocyklista z tego wypadku wślizgiem na dupie wylądował tuż przed innym samochodem, wstał i poszedł. Choć bywają też niestety i takie wypadki, zwłaszcza w miejscach, gdzie sporo ludzi wyprzedza na 3-go, że ofiara wypadku zostaje rozjechana 2 samochodami. Czasem przeżywa, a czasem nie.
Dlatego warto się rozglądać i używać różnego typu odblasków. Koniecznie zobacz film poniżej.
A większość takich wypadków ma miejsce z powodu takich właśnie kierowców, jak ten.

Zobacz inne wiadomości z tej dziedziny tutaj

niedziela, 9 maja 2010

Paintball!

Och, jakże wielu fanów ma gra "Counter Strike"! Widać po prostu, że mało kto z tych graczy kiedykolwiek posunął się do tego, co ja z paroma znajomymi 2 maja 2010, czyli w niedzielę długiego weekendu.
Otóż doszły do mnie pogłoski, że jeden tzw. "znajomy znajomego" organizuje takie właśnie imprezy (tutaj link do jego strony). Stwierdziliśmy z ekipą Gabi, Dzięcioł, Szopen, Lukas i Maniek, że skoro jest taka okazja, to czemu nie, i rzuciliśmy się na Poświętne postrzelać sobie.
Na miejsce dotarliśmy ok. godziny 12:00, może odrobinę wcześniej, i zastaliśmy tam szefa imprezy, całe rodzeństwo Szopena i przeciwną drużynę, która z uwagi na swoją liczebność musiała oddać nam jednego ze swoich. Na wstępie Tomek "Kowal" porozdawał nam maski, kombinezony, rękawice i kamizelki-ochraniacze. Jak odebraliśmy to od niego z samochodu poszliśmy do budynku, w którym było wydzielone jedno pomieszczenie na tzw. szatnię, i tam się w to wszystko ubraliśmy. Nie zmienialiśmy ubrań na kombinezony; doszliśmy do wniosku, że im grubiej każdy z nas będzie ubrany, tym mniej będzie go bolało, jak oberwie kulką (sprawdziło się), lecz niestety nie przewidzieliśmy jednej rzeczy: temperatury pod tymi warstwami. Gorąco i pot zaczęły nam dokuczać już po pierwszym scenariuszu, a ja tym większy błąd zrobiłem, że założyłem kamizelkę pod kombinezon i bluzę (na szczęście była to bluza, której na ogół używam tylko do pracy w ogrodzie, więc nie było mi szkoda, poza tym, dzięki temu wyróżniam się na zdjęciach). Oprócz tego, wpadł mi przed wyjazdem jeden jeszcze pomysł: Z racji tego, iż nie mieliśmy zapewnionych hełmów ani niczego takiego, postanowiłem pod kapturem mieć założoną tył-na-przód czapkę z daszkiem. Tą metodą miałem zapewnioną ochronę karku przed kulkami i czapka sama w sobie amortyzowała część siły uderzeniowej od kulki. Mi się to nie przydało, ale komu innemu, o ile dobrze pamiętam, owszem tak.
Następnie zaszliśmy jeszcze raz w okolice samochodu, który to później stanowił granicę tzw. "zielonej strefy", po markery (karabinki) i z powrotem do budynku po kulki.
Po przyodzianiu tego, co dostaliśmy wyszliśmy na dwór, gdzie szef imprezy (znaczy Kowal) dał nam krótki wykład, jak grać aby nie zrobić sobie ani nikomu innemu krzywdy. Tak więc wysnułem z tego kilka wniosków:
  1. Jeśli nie toczy się gra lub skończył się czas gry i jest przerwa to wszyscy muszą mieć zabezpieczone markery.
  2. Jeśli trafiono Cię podczas gry to musisz zabezpieczyć marker, rękę w której go trzymasz podnieść do góry, a drugą położyć na głowie, i w tej pozycji opuszczasz pole gry. Jest to informacja dla pozostałych graczy, że Cię trafiono, a jednocześnie stanowi ochronę twojego tyłu głowy przed zbłąkaną kulą (lepiej, żeby dostała nią twoja rękawica niż głowa).
  3. Jeśli widzisz jakiś problem, typu ktoś krwawi, albo boli Cię coś tak, że chcesz zejść z pola gry, to musisz wydrzeć się na cały głos "Przerwać ogień". Pozostali gracze mają wtedy zaprzestać gry (coś jakby funkcja "Pause" w konsolach). Tak samo i ty musisz się do tego stosować. Jeśli słyszysz takie hasło rzucone przez innego gracza należy przekazać je innym graczom, którzy mogli go nie słyszeć. Zmiesza się wtedy prawdopodobieństwo, że osobie już i tak rannej stanie się jakaś dodatkowa krzywda.
  4. Pod żadnym pozorem nie zdejmuj maski ani innych ochraniaczy na polu gry.
  5. Grać fair - trafiony gracz zabezpiecza marker i schodzi spokojnie do zielonej strefy, a nie wyciera plamę z kulki na kombinezonie i gra dalej.
  6. Nie wyżywaj się ani nie złość specjalnie na osobie, która Cię trafiła. Przecież na tym ta gra polega, by do siebie strzelać.
Tak więc mając już podstawową wiedzę o tej grze zostaliśmy poinformowani, jak odbezpieczyć i zabezpieczyć marker, jak postępować w razie zacięcia się mechanizmu itp.. Dostaliśmy też informację, jakie powinno być ciśnienie w zbiornikach ze sprężonym powietrzem: powinno się mieścić w granicach między 1,5-2 atmosfery. Jest to ciśnienie, przy którym trudno tą kulką zrobić komuś krzywdę większą niż siniak czy coś takiego (na skali ciśnieniomierza max to było 8 atmosfer, ale zabawa na takim poziomie jest już na tyle niebezpieczna, że lepiej nie osiągać tej wartości).
Pierwszy scenariusz, jaki mieliśmy to było "zdobywanie twierdzy". Polega to na tym, że jedna drużyna obiera pozycje w budynku tak, by możliwie skutecznie go bronić przed drugą, a ta druga właśnie ma za zadanie wytępić z niego pierwszą. My budynku nie daliśmy rady zdobyć, ale jak zamieniliśmy się stronami to też nas nie zdjęli wszystkich ze środka. Nie wątpię, że część tej zasługi stanowi moje i Mańka dobre ustawienie w największej z sal, gdzie nie wpuściliśmy przeciwników nawet na pół długości lufy. Trudno mi mówić, jak sobie radzili pozostali nasi, bo nie było mnie z nimi, ale mnie nie trafiono wtedy ani razu, a ilu przeciwników ja trafiłem nie jestem pewien.
Następnym scenariuszem była "Obrona VIP'a". Jak my broniliśmy swojego, przeciwnicy dość szybko się nas pozbywali, lecz bohaterem drużyny okazał się Dzięcioł: w momencie, gdy został sam z VIP'em i chyba 5 czy 6 przeciwnikami nie dopuszczał ich do niego przez dobre 10min, trafił kilku z nich, po czym w końcu wymiękł. I tak nieźle się spisał. Niestety, drużyna przeciwna była w stanie wyprowadzić swojego VIP'a z budynku do zielonej strefy. Cóż, sami nam z resztą mówili, że już wcześniej w to grali.
Trzeci scenariusz to "Poszukiwanie walizki". Obie drużyny miały wejść jednocześnie do budynku z dwóch jego stron i znaleźć ukrytą w nim walizkę. Dla utrudnienia przed rozpoczęciem gry Kowal narobił tam dymu, w którym mało co było widać. Okazało się, że schował ją tak dobrze, że sam musiał się po nią wybrać.
Jako czwarty wariant było "Zdobywanie flag". Motyw podobny do walizki, ale zaczął się jak przewiało już większość tego całego dymu. W budynku ukryto 5 flag, i wygrywała ta drużyna, która w wyznaczonym czasie gry przyniosła ich więcej. Dzięcioł wykazał się po raz drugi i przyniósł 1. Dwie flagi przynieśli przeciwnicy, więc znów dostaliśmy po dupie.
Piąta gra polegała na tym, że każda z drużyn miała własną bazę, w której była flaga. Zadaniem każdej z drużyn było przejęcie flagi z bazy przeciwników i przeniesienie jej na teren swojej bazy. Też nas pocisnęli.
Podczas szóstej gry straciłem wątpliwości, że przeciwnicy nie byli wobec nas uczciwi. Gra polegała na wystrzelaniu się do ostatniego żołnierza, na zewnątrz budynku. Obrałem wspaniałą miejscówkę z tyłu budynku, we wgłębieniu z zamkniętymi drzwiami. Jak stałem oparty o drzwi i nie wychylałem kończyn, markera ani głowy było mnie widać z obu stron budynku, lecz trafić się mnie nie dało: kulki albo przelatywały mi o milimetry przed goglami maski, albo rozbijały się o ścianę. Miejsce było o tyle zajebiste, że o ile się nie wychylałem, to przeciwnicy mogli inwestować we mnie setki kulek, i ani jedną nie trafić, widząc mnie przy tym wręcz jak na dłoni. Jednak jak tylko zobaczyłem jakąś postać nie oznaczoną tak jak moja drużyna podejmowałem ryzyko i ładowałem w niego kulkami dopóki nie zobaczyłem, że się któraś rozbiła albo po prostu zdążył się schować. Dzięcioł i Lukas biegali po krzakach kawałek dalej i mówili mi, na jakiej wysokości będą wychylać się markery. Co najmniej 1 udało mi się trafić w markera, ale jak się schował to go wytarł i strzelał do mnie dalej - można się wkurzyć, co? w końcu Lukas musiał polecieć w inne miejsce, a i mnie znudziło takie prawie bezczynne stanie i ciskanie pod tymi drzwiami, i ruszyłem się spod nich, dając się błyskawicznie trafić. Ja jednak nie wycierałem plam i zszedłem grzecznie do zielonej strefy.
Ostatnia gra tego dnia to była powtórka z rozrywki - broniliśmy budynku. Razem z Szopenem zajęliśmy dobrze ukryte miejsca na ostatniej hali i tylko pilnowaliśmy, kiedy ktoś pojawi się w drzwiach. Sądząc po odgłosach zza drzwi, mianowicie po krzyku "Kurwa!" zaraz po tym, jak jeden z przeciwników otworzył świeżo zamknięte pewnie nawet przez siebie drzwi spodziewam się, że strzelając na ślepo trafiłem kogoś w miejsce, którego ochraniacz nie zasłaniał. Następnie kilka krótkich wymian ognia, podczas których Szopena trafiono (nie wiem nawet gdzie, nie wnikałem), aż w końcu sam dostałem pod rząd 3 kulki w czubek kaptura: czerwoną, różową i zieloną, od których kaptur spadł mi z głowy. Wtedy już grzecznie zszedłem do zielonej strefy.
Po rozliczeniu wypiliśmy jeszcze po piwie (ci, co nie prowadzili samochodów oczywiście) i ruszyliśmy do domów. Podsumowując, wypad się udał i to bardzo, zapłaciłem 80zł za 400 kulek i wypożyczenie sprzętu, a bawiłem się z tym całym ludem ok. 5 godzin. Jednym słowem - polecam :)

poniedziałek, 22 marca 2010

Radio Demolka Wołomin

Z racji takiej, iż pod względami audiofonicznymi nie należę do ludzi którzy słuchają tylko określonego gatunku muzyki (nie ważne, czy pop, czy hip-hop, czy rock, czy dance czy cokolwiek innego - taki człowiek jest jak koń z klapkami na oczach), a moje gusta muzyczne określam jako "wybitnie niesprecyzowane" przedstawię wam drobną nowość:
Po wcześniejszym spożyciu alkoholu ustawiłem się w sobotę z paroma kumplami, iż po przetrzeźwieniu pomogę im przy pisaniu strony internetowej. I oto jest: rdw.za.pl
Bez wątpienia nie lada gradka dla wielbicieli Polskiej muzyki Tanecznej (tak, dobrze rozumiesz, przeważnie Disco-polo!)
Woytek, Smoczek i Maniek są ludźmi, których poznałem jeszcze w liceum, i nie jeden raz się wymienialiśmy muzyką czy wspieraliśmy w tematach elektroniki i innych. Ludzie są zajebiści, kto zna, ten wie, i to właśnie oni stoją po stronie organizacji tego nietypowego zjawiska atmosferycznego, jakim jest eter Radia Demolki. Z racji faktu, iż wszyscy mają też inne rzeczy do roboty, radio przeważnie gra w godzinach wieczornych.
Na wspomnianej internetowej antenie będą nadawane pozdrowienia, które każdy może wysyłać do rozgłośni za pośrednictwem ich strony internetowej.

[c.d.n.]

piątek, 12 marca 2010

Uwolnij Laptopa

Wreszcie doczekałem się, aż ktoś wpadnie na taki pomysł: zorganizować akcję dotyczącą przymusu zakupu oprogramowania na zakupionym sprzęcie komputerowym. W zeszłym miesiącu kupiłem Netbook'a, standardowy sprzęt jak to komputerek tego typu: Atom 1,6GHz, 160GB dysku, 1GB ramu... nic specjalnego. Preinstalowany na nim Windows 7 Starter co prawda spełnia moje wymagania, ale będąc studentem za sprawą MSDN mogę przecież posiadać taki system nie płacąc za niego w markecie. I tu wkracza akcja pt. Uwolnij Laptopa. Przeglądając oferty sklepów z takim sprzętem zauważyłem, że wszystkie sklepy dają preinstalowane systemy, przeważnie Windows 7, choć na niektórych Netbook'ach klasy tej co mój często pojawia się jeszcze Windows XP. Obecność na moim komputerze legalnego systemu jest powodem, dla którego on jeszcze na tym komputerze stoi, ale jakby go nie było też bym sobie dał z tym radę. Nie chcę, żeby przy następnym zakupie takiego sprzętu spotkało mnie niemiłe rozczarowanie, jakim jest niepotrzebny wydatek na system operacyjny wliczony w cenę komputera, tym bardziej, że ingerencja w oprogramowanie, jaką jest wymiana systemu operacyjnego stanowi podstawę do nieuwzględnienia gwarancji na ten sprzęt. I w tym momencie użytkownik zostaje postawiony w kropce, zwłaszcza, jeśli jest miłośnikiem Linuxa lub chce postawić na tym komputerze starszy system (ponoć oprogramowanie do konfiguracji komputerów pokładowych w niektórych samochodach najlepiej współpracuje z Windows 98 i Windows 95). Dodajmy jeszcze do tego, że nie każdy sklep chce w ogóle przyjmować takie zwroty zapewne dlatego, że w grę wchodzi zwrot pieniędzy klientowi, a oprogramowanie może być instalowane bezpośrednio u producenta. Nietrudno znaleźć winnego w tym sporze - producenci/dystrybutorzy sprzętu komputerowego, którzy decydują się na zarabianie pieniędzy sprzedając razem ze swoim sprzętem oprogramowanie innych firm.

sobota, 6 marca 2010

Artystyczna dusza Kasiki P.

Dziś są urodziny mojej babci (6.03.2010). Oczywiście, życzyłem jej wszystkiego najlepszego, przyszedłem z kwiatkiem itp, ale jakoże jest to deczko nudna rodzinna impreza z siostrą cioteczną Agniechą stwierdziliśmy, że pójdziemy na piwo. W zasadzie to pójdziemy we dwoje, a tylko ja będę pił, no ale cóż, jak tam sobie woli. Agnieszka powiedziała mi, że jej koleżanka z klasy z gimnazjum ma wystawę swoich prac w Rybie (dla niewtajemniczonych - bar w Wołominie).
Gotyckie klimaty co prawda są mi raczej obce, ale generalnie dziewczyna jest spoko i przyznać trzeba, że dość utalentowana. Nie przebadam jej skali głosu na chwilę obecną (raczej skłania się ku sopranowi) ale rysuje świetnie. Polecam kilka obrazków z DeviantART.
I kilka przykładów (wszystkie pochodzą z jej profilu na DeviantART):








Polecam przejrzeć wszystkie obrazki. Ponoć jeszcze około tygodnia ta wystawa ma tam wisieć, ale nie ma tam nawet 1/2 tych prac co na DeviantART. Ale jakiś inny klimat w Rybie jest jak tam te potworki wiszą :)