Z powodów sesją i lenistwem zwanych zaniedbałem ostatnio tego bloga - no cóż, bywa i tak. Siłą rzeczy są jednak sprawy ważniejsze niż n-planowy blog, na który wchodzi i tak tylko kilka osób.
Wziąłem teraz urlop w pracy, jeszcze przed ogłoszeniem przez uczelnię harmonogramu sesji, i już wiem, że w lutym prawdopodobnie znów będę musiał wziąć kolejny. Całe szczęście, zostało mi go jeszcze trochę z zeszłego roku. Niestety, będę musiał go brać zaraz po powrocie do pracy (31. stycznia), gdyż najbliższe 2 egzaminy mam już 6. lutego. I tak, nie dość, że tym urlopem się nie nabawiłem (bo i jak?), to już muszę wykorzystać kolejny.
Najbardziej, co mnie wkurwiło w międzyczasie to fakt, że będę musiał pisać poprawkę z egzaminu, z którego dostałem 28pkt na 30 możliwych. Szczyt skurwysyństwa.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nauka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nauka. Pokaż wszystkie posty
piątek, 28 stycznia 2011
poniedziałek, 18 października 2010
In vitro vs. nauka Kościoła v.2
Doszło, do czego doszło: w końcu ktoś się opowiedział za in vitro. Jak już wspominałem tu dużo wcześniej, jestem bardziej za tą metodą zapłodnienia, niż za kościołem. Modlenie o zdrowie się nic nie da, jeśli nie będzie postępu w nauce, a przecież za kilka lat może się okazać, że w obumierających embrionach z nieudanych zapłodnień tą metodą wytwarza się substancja stanowiąca w określonej dawce lekarstwo na nieuleczalne obecnie choroby. To, że kościół wiele ogranicza swoimi narzuceniami (in vitro jest dowodem na to, że życie może być stworzone sztucznym zapłodnieniem, "nie po bożemu") jest widoczne w historii: średniowiecze to okres, w którym świat zacofał się o dobre 800 lat, nie było żadnych postępów naukowych, bo inteligencja była uważana za heretyków, i gigantyczna część wiedzy zdobytej przez cywilizację do tego czasu przepadła. Tą metodą będziemy musieli dochodzić do wielu tych osiągnięć od zera, z uwzględnieniem oczywiście faktu, że ktoś już to zrobił. Możliwe, że w gronie noblistów znajdują się ludzie, którzy tylko odświeżyli wynalazki sprzed tych kilkunastu wieków.
Dodając jeszcze do tego ostatnie wydarzenia z krzyżem pod pałacem prezydenckim dochodzę do wniosku, że kler spowodował zaciemnienie naszego Narodu do takiego stopnia, że sam sobie nie potrafi dać z tym rady (moherowe berety rzucające kurwami w księży doskonale o tym świadczą).
Owszem, jest to po części wina straży miejskiej, że ci ludzie zostali pobici, ale ile rencistów teoretycznie nie zdolnych do pracy tam się tłukło z nimi i przestawiało barierki (które, wierzcie mi bądź nie - w cale nie jest tak łatwo ruszyć) trudno zgadnąć. Jestem za tym, by takim dokładnie awanturnikom odebrać renty i wysłać do pracy, bo siłę mają.
Wracając do pierwotnego tematu tego posta, uważam, że kościół nie powinien grozić władzom z absolutnie żadnego powodu, a cały ten konkordat bardziej komukolwiek przeszkadza niż pomaga. Zgadzam się z prof. Pawłem Łukówem oraz z ludźmi wypowiadającymi się w tym materiale video. Jeśli komuś ma to dać możliwość założenia później normalnej rodziny - jestem za!
Pamiętajmy jednak jeszcze o umiarze: Metoda in vitro po tuningu może pozwolić na projektowanie sobie dzieci niczym gra w simsy. I tu już kończy się według mnie granica etyczności: sens to będzie miało, jeśli np. będziemy chcieli, by nasze dzieci nie chorowały na choroby przenoszone przez geny (jak się przed chwilą dowiedziałem, jest to realne) ale jak wspomniałem, jest to już na granicy mojej własnej moralności. Nie chciałbym wiedzieć już teraz, jak dokładnie będą wyglądać moje dzieci jak będą miały po 25 lat, ani regulować w ten sposób ich charaktery.
Dodając jeszcze do tego ostatnie wydarzenia z krzyżem pod pałacem prezydenckim dochodzę do wniosku, że kler spowodował zaciemnienie naszego Narodu do takiego stopnia, że sam sobie nie potrafi dać z tym rady (moherowe berety rzucające kurwami w księży doskonale o tym świadczą).
Owszem, jest to po części wina straży miejskiej, że ci ludzie zostali pobici, ale ile rencistów teoretycznie nie zdolnych do pracy tam się tłukło z nimi i przestawiało barierki (które, wierzcie mi bądź nie - w cale nie jest tak łatwo ruszyć) trudno zgadnąć. Jestem za tym, by takim dokładnie awanturnikom odebrać renty i wysłać do pracy, bo siłę mają.
Wracając do pierwotnego tematu tego posta, uważam, że kościół nie powinien grozić władzom z absolutnie żadnego powodu, a cały ten konkordat bardziej komukolwiek przeszkadza niż pomaga. Zgadzam się z prof. Pawłem Łukówem oraz z ludźmi wypowiadającymi się w tym materiale video. Jeśli komuś ma to dać możliwość założenia później normalnej rodziny - jestem za!
Pamiętajmy jednak jeszcze o umiarze: Metoda in vitro po tuningu może pozwolić na projektowanie sobie dzieci niczym gra w simsy. I tu już kończy się według mnie granica etyczności: sens to będzie miało, jeśli np. będziemy chcieli, by nasze dzieci nie chorowały na choroby przenoszone przez geny (jak się przed chwilą dowiedziałem, jest to realne) ale jak wspomniałem, jest to już na granicy mojej własnej moralności. Nie chciałbym wiedzieć już teraz, jak dokładnie będą wyglądać moje dzieci jak będą miały po 25 lat, ani regulować w ten sposób ich charaktery.
czwartek, 30 września 2010
Dopalacze
Dostępne od jakiegoś czasu na naszym rynku dopalacze to z farmakologicznego punktu widzenia substancje psychoaktywne mające po zażyciu dać efekt narkotyczny porównywalny z tym, co zakazane. Ale oto RMF24.pl prezentuje je dokładniej pod tym względem.
Wnioskuję z tego artykułu, a zdaje się być dość wiarygodny, że są to Pochodne narkotyków, mające podobny efekt co one, ale zmieniony skład w taki sposób, aby prawo nie mogło się do tego przyczepić.
Zdolni chemicy, którzy jeszcze do niedawna dostawali stypendia na swoich uczelniach wzięli się do bardzo opłacalnej pracy: kombinując i główkując wymyślają coraz to nowe substancje, których prawo nie zabrania, a mają efekt psychogenny. W efekcie, jeśli jednego dnia wyjdzie ustawa o zakazie sprzedawania jakiejś substancji to za niedługo będzie wyprodukowana w jej miejsce kolejna. To błędne koło będzie się zataczać, dopóki ktoś nie stworzy ustawy, która mówić będzie w przybliżeniu coś takiego:
Dopalacze są podobne do narkotyków w jeszcze innej kwestii: Początkowo, gdy nowa substancja jest wypuszczana na rynek sprawdza ją dopiero docelowy klient. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że człowiek który to sprzedaje na początku nawet nie wie, co ma: może sprzedać dzieciakowi coś, co go natychmiast zabije (od pierwszego bucha czy tabletki). Równie dobrze któraś z tych substancji może stanowić szczepionkę na HIV, i tego też nikt nie będzie wiedział.
Wnioskuję z tego artykułu, a zdaje się być dość wiarygodny, że są to Pochodne narkotyków, mające podobny efekt co one, ale zmieniony skład w taki sposób, aby prawo nie mogło się do tego przyczepić.
Zdolni chemicy, którzy jeszcze do niedawna dostawali stypendia na swoich uczelniach wzięli się do bardzo opłacalnej pracy: kombinując i główkując wymyślają coraz to nowe substancje, których prawo nie zabrania, a mają efekt psychogenny. W efekcie, jeśli jednego dnia wyjdzie ustawa o zakazie sprzedawania jakiejś substancji to za niedługo będzie wyprodukowana w jej miejsce kolejna. To błędne koło będzie się zataczać, dopóki ktoś nie stworzy ustawy, która mówić będzie w przybliżeniu coś takiego:
Wszystkie substancje chemiczne i produkty pozyskiwane z roślin przeznaczone do spożycia doustnego lub inhalacji mogą być rozprowadzane wyłącznie w aptekach.I problem wydaje się być rozwiązany. Sęk jednak w tym, że tą metodą również papierosy przejdą z kiosków do aptek, co w wielu wypadkach oznacza zakończenie działalności tych pierwszych.
Dopalacze są podobne do narkotyków w jeszcze innej kwestii: Początkowo, gdy nowa substancja jest wypuszczana na rynek sprawdza ją dopiero docelowy klient. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że człowiek który to sprzedaje na początku nawet nie wie, co ma: może sprzedać dzieciakowi coś, co go natychmiast zabije (od pierwszego bucha czy tabletki). Równie dobrze któraś z tych substancji może stanowić szczepionkę na HIV, i tego też nikt nie będzie wiedział.
piątek, 24 września 2010
Jak ułatwić innym życie
To, o czym ostatnio czytałem to ponoć w większości bajery dla bogatych, ale według mnie bardziej się to przyda osobom niepełnosprawnym, niż leniwym burżujom. Liczmy na to, że gdy owe bajery pojawią się w Polsce, NFZ chociaż rozważy ich refundację.
Zacznijmy może od obrotowej poduszki na krzesło
: pomysł wziął się w celu ułatwienia wsiadania do i wysiadania z samochodu osobom z uszkodzeniami kręgosłupa (np. oprawionych w gorset Jewett'a). Na innej stronie czytałem, że ma ona łożysko do obrotów, którego nie da się wyczuć tyłkiem. Ciekawe, jak to zostało zrobione.
Innym i dużo ciekawszym ciekawym rozwiązaniem na ułatwienie życia osobom niepełnosprawnym jest
urządzenie do sterowania komputerem, za pomocą mimiki. Bardzo sympatycznie się to zapowiada dla osób z porażeniem czterokończynowym, lub z uszkodzonym kręgosłupem szyjnym, gdy pacjent jest sparaliżowany od szyi w dół. Byłoby to jeszcze świetniejsze, gdyby to dało się podłączyć do np. samochodu, i tym samym umożliwić jego prowadzenie przez osoby po amputacji nóg lub z niewładnymi nogami.
Szkła mające po 0 dioptrii, za to z wyświetlaczami ciekłokrystalicznymi, a oprawki z mikrofonami i układem rozpoznawania mowy niezależnie od głosu - tak prezentują się okulary dla niesłyszących
. Urządzenie ma wychwytywać mowę z otoczenia i przetwarzać ją na tekst wyświetlany na wewnętrznej stronie oprawek, przez co ułatwi osobom niesłyszącym konfrontacje z ludźmi nieznającymi języka migowego. Ciekaw jestem, jak to się będzie sprawdzało w miejscach o dużym skupieniu gadatliwego bydła ludzkiego, i czy bardzo będzie zasłaniać pole widzenia. Poza tym, że te na zdjęciu wyglądają paskudnie, ale może będą też i inne, bardziej twarzowe oprawki:)
Jak się okazuje, również znana wszem i wobec firma Apple też ułatwia życie potencjalnym posiadaczom w/w okularów. Ma się to za sprawą aplikacji o małomówiącej nazwie "FaceTime". Chodzi o to, że w iPhone 4, jedynym jak do tej pory obsługującym wideorozmowy, zastosowany zostanie nowy format kompresji obrazu: rozmyte, lub nawet całkowicie usunięte tło, a w zamian za to wyostrzone twarz i dłoń rozmówcy - ułatwi to pokazywanie gestów migowych i ruchów ust na wyświetlaczu urządzenia docelowego. Jest to dobry sposób na pozyskanie dodatkowej grupy klientów, gdyż trafia to w potrzeby osób niesłyszących wręcz idealnie.
Z takimi nowinkami technologicznymi osobom niepełnosprawnym będzie na pewno dużo łatwiej poruszać się po współczesnym świecie, jednak pamiętajmy o tym, by do tych osób nie dołączać: nie zabijać się bez potrzeby, bo większość takich przypadków i tak kończy się kalectwem, ani też nie ucinać sobie rąk, nie wkładać ich do kwasów etc.
Poważniej rzecz ujmując, nie jestem w stanie znaleźć takiej statystyki, która mówiłaby, ile osób rodzi się jako niepełnosprawni, a ile okalecza się w wypadkach. Nierzadko takie przypadki opisywane są w "Nagrodach Darwina", ale czy wszyscy są chętni się tam załapywać? Może lepiej postępować z pewną rozwagą, a tylko dodatkowo liczyć na łut szczęścia, że na drodze nie spotkamy pijanego kierowcy?
Zacznijmy może od obrotowej poduszki na krzesło
: pomysł wziął się w celu ułatwienia wsiadania do i wysiadania z samochodu osobom z uszkodzeniami kręgosłupa (np. oprawionych w gorset Jewett'a). Na innej stronie czytałem, że ma ona łożysko do obrotów, którego nie da się wyczuć tyłkiem. Ciekawe, jak to zostało zrobione.Innym i dużo ciekawszym ciekawym rozwiązaniem na ułatwienie życia osobom niepełnosprawnym jest
urządzenie do sterowania komputerem, za pomocą mimiki. Bardzo sympatycznie się to zapowiada dla osób z porażeniem czterokończynowym, lub z uszkodzonym kręgosłupem szyjnym, gdy pacjent jest sparaliżowany od szyi w dół. Byłoby to jeszcze świetniejsze, gdyby to dało się podłączyć do np. samochodu, i tym samym umożliwić jego prowadzenie przez osoby po amputacji nóg lub z niewładnymi nogami.Szkła mające po 0 dioptrii, za to z wyświetlaczami ciekłokrystalicznymi, a oprawki z mikrofonami i układem rozpoznawania mowy niezależnie od głosu - tak prezentują się okulary dla niesłyszących
. Urządzenie ma wychwytywać mowę z otoczenia i przetwarzać ją na tekst wyświetlany na wewnętrznej stronie oprawek, przez co ułatwi osobom niesłyszącym konfrontacje z ludźmi nieznającymi języka migowego. Ciekaw jestem, jak to się będzie sprawdzało w miejscach o dużym skupieniu gadatliwego bydła ludzkiego, i czy bardzo będzie zasłaniać pole widzenia. Poza tym, że te na zdjęciu wyglądają paskudnie, ale może będą też i inne, bardziej twarzowe oprawki:)Jak się okazuje, również znana wszem i wobec firma Apple też ułatwia życie potencjalnym posiadaczom w/w okularów. Ma się to za sprawą aplikacji o małomówiącej nazwie "FaceTime". Chodzi o to, że w iPhone 4, jedynym jak do tej pory obsługującym wideorozmowy, zastosowany zostanie nowy format kompresji obrazu: rozmyte, lub nawet całkowicie usunięte tło, a w zamian za to wyostrzone twarz i dłoń rozmówcy - ułatwi to pokazywanie gestów migowych i ruchów ust na wyświetlaczu urządzenia docelowego. Jest to dobry sposób na pozyskanie dodatkowej grupy klientów, gdyż trafia to w potrzeby osób niesłyszących wręcz idealnie.
Z takimi nowinkami technologicznymi osobom niepełnosprawnym będzie na pewno dużo łatwiej poruszać się po współczesnym świecie, jednak pamiętajmy o tym, by do tych osób nie dołączać: nie zabijać się bez potrzeby, bo większość takich przypadków i tak kończy się kalectwem, ani też nie ucinać sobie rąk, nie wkładać ich do kwasów etc.
Poważniej rzecz ujmując, nie jestem w stanie znaleźć takiej statystyki, która mówiłaby, ile osób rodzi się jako niepełnosprawni, a ile okalecza się w wypadkach. Nierzadko takie przypadki opisywane są w "Nagrodach Darwina", ale czy wszyscy są chętni się tam załapywać? Może lepiej postępować z pewną rozwagą, a tylko dodatkowo liczyć na łut szczęścia, że na drodze nie spotkamy pijanego kierowcy?
Etykiety:
inne myśli techniczne,
medycyna,
nauka,
NFZ,
pieniadze,
Służba zdrowia,
życie i śmierć
czwartek, 23 września 2010
Kardiochirurgiczny Pulitzer
Cieszy mnie niezmiernie fakt, o jakim się dowiedziałem. Otóż polski lekarz, Jacek Kołcz, kardiochirurg z Krakowa, został wyróżniony bardzo prestiżową nagrodą za osiągnięcia w dziedzinie leczenia wrodzonych wad serca u dzieci. To nie lada osiągnięcie, biorąc pod uwagę, że oprócz Kliniki Kardiochirurgii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Prokocimiu na bardzo wysokim poziomie stoi jeszcze Instytut Kardiologii w Aninie oraz ośrodek przy ul. Spartańskiej 1 w Warszawie, a i tak wszystkich w Polsce nie znam.
Dodam jeszcze do tego, że ojciec koleżanki, która pomagała mi się przygotować do matury z niemieckiego, rodowity Austriak, przyjeżdża do dentysty do Polski.
Moi kochani, o czymś to świadczy - osiągnięcia Polskich medyków są po prostu bardziej doceniane za granicą, niż w naszym własnym kraju. Tak, mam na myśli śmieszne dofinansowanie przez NFZ i przepieprzanie pieniędzy przez ZUS oraz Skarb Państwa.
Dodam jeszcze do tego, że ojciec koleżanki, która pomagała mi się przygotować do matury z niemieckiego, rodowity Austriak, przyjeżdża do dentysty do Polski.
Moi kochani, o czymś to świadczy - osiągnięcia Polskich medyków są po prostu bardziej doceniane za granicą, niż w naszym własnym kraju. Tak, mam na myśli śmieszne dofinansowanie przez NFZ i przepieprzanie pieniędzy przez ZUS oraz Skarb Państwa.
Etykiety:
akcje które popieram,
internet i publikacje,
medycyna,
nauka,
NFZ,
notki dla inteligentnych,
pieniadze,
poglądy,
Polska,
Praca
poniedziałek, 28 czerwca 2010
Sympozjum naukowo-szkoleniowe
W piątek, 18 czerwca dostałem informację od mojego szefa odnośnie sympozjum, jakie miało się wydarzyć w MDK w Wołominie. Nie byłem tam zaproszony w celach edukacyjnych ani jako VIP, lecz do obsługi technicznej - tak wyszło, że główny informatyk u nas w szpitalu miał wystarczająco zajęć na ten dzień, a z kolei zapasowy (prawie)informatyk - urlop, więc zaciągnięto do tego celu mnie. Robota była prosta: zapuszczać po kolei prezentacje i pilnować, by nic się nie psuło. Zadanie wykonałem ☺
Samo w sobie sympozjum było organizowane w dwóch celach: 1.: Aby uczcić 35-lecie istnienia tegoż szpitala, i 2.: W celach dydaktyczno-szkoleniowych.
6 oddziałów przygotowało 8 prezentacji, na których były poruszane tematy cukrzycy u osób w każdym przedziale wiekowym (od noworodka do dinozaura), w tym cukrzycy widzianej z punktu, jaki widzą okuliści, o porodzie aktywnym, nowotworach jelita grubego, nowoczesnych metodach leczenia udarów mózgu, prezentacja oddziału okulistycznego i zachęcanie do korzystania z dostępnych badań bakteriologicznych.
Aż się zdziwiłem, gdy się dowiedziałem, jakim pionierem w swojej dziedzinie jest nasz oddział okulistyczny. Okazuje się, że oddział ten ma swoje autorskie metody leczenia np. skrzydlika i prace nad leczeniem błoną owodniową. Bardzo pozytywnie zaskoczyłem się i będę reklamował nasz Oddział Okulistyczny moim znajomym.
Niewielu również wie, że cukrzyca może zakończyć się dla diabetyka amputacją nogi. Chodzi o stopę cukrzycową - jest to specyficzne powikłanie tej choroby, powodowane przez jej złe kontrolowanie.
Ciekawych rzeczy dowiedziałem się odnośnie udarów mózgu: ponoć spożywanie do 2 kufli piwa, zamiennie z 2 kieliszkami wódki zmniejszają prawdopodobieństwo wystąpienia udaru niedokrwiennego mózgu. Nie chodzi o rodzaj alkoholu, ale o jego ilość: powinno to być nie więcej niż 30g etanolu. I weź tu nie popadnij w alkoholizm...
Samo w sobie sympozjum było organizowane w dwóch celach: 1.: Aby uczcić 35-lecie istnienia tegoż szpitala, i 2.: W celach dydaktyczno-szkoleniowych.
6 oddziałów przygotowało 8 prezentacji, na których były poruszane tematy cukrzycy u osób w każdym przedziale wiekowym (od noworodka do dinozaura), w tym cukrzycy widzianej z punktu, jaki widzą okuliści, o porodzie aktywnym, nowotworach jelita grubego, nowoczesnych metodach leczenia udarów mózgu, prezentacja oddziału okulistycznego i zachęcanie do korzystania z dostępnych badań bakteriologicznych.
Aż się zdziwiłem, gdy się dowiedziałem, jakim pionierem w swojej dziedzinie jest nasz oddział okulistyczny. Okazuje się, że oddział ten ma swoje autorskie metody leczenia np. skrzydlika i prace nad leczeniem błoną owodniową. Bardzo pozytywnie zaskoczyłem się i będę reklamował nasz Oddział Okulistyczny moim znajomym.
Niewielu również wie, że cukrzyca może zakończyć się dla diabetyka amputacją nogi. Chodzi o stopę cukrzycową - jest to specyficzne powikłanie tej choroby, powodowane przez jej złe kontrolowanie.
Ciekawych rzeczy dowiedziałem się odnośnie udarów mózgu: ponoć spożywanie do 2 kufli piwa, zamiennie z 2 kieliszkami wódki zmniejszają prawdopodobieństwo wystąpienia udaru niedokrwiennego mózgu. Nie chodzi o rodzaj alkoholu, ale o jego ilość: powinno to być nie więcej niż 30g etanolu. I weź tu nie popadnij w alkoholizm...
Etykiety:
akcje które popieram,
gry i zabawy,
nauka,
NFZ,
notki dla inteligentnych,
Praca,
Wołomin
wtorek, 15 czerwca 2010
Bluetooth A2DP + AVRCP
Jakże wspaniałym wynalazkiem okazuje się być darmowa łączność radiowa do wymiany danych, jaką jest Bluetooth! A ile osób nawet nie zdaje sobie sprawy, jakie możliwości daje owa technologia, tego nie wiedzą najstarsi górale. Otóż dysponując np. telefonem z łączem BT2.0 mamy do dyspozycji:
Otóż jestem zwolennikiem takiego rozwiązania, jak słuchawki Bluetooth, ale jak dla mnie monofoniczny zestaw słuchawkowy nie ma sensu, podobnież słuchawki do telefonu powinny posiadać mikrofon (są to tylko moje przekonania, nie każdy musi mieć to samo zdanie). I o takich właśnie słuchawkach wątek zaczynamy: Test i porównanie wybranych słuchawek BT stereo z mikrofonem.
Motorola S9
Są to moje pierwsze słuchawki tego typu, kupiłem je w marcu 2009 za moją pierwszą wypłatę ze szpitala :) i uważam je za bardzo wygodne, z pominięciem paru szczegółów. Może najpierw plusy:
Siódmym przyciskiem, umieszczonym na spodniej części pałąka znajdującego się z tyłu głowy jest wyłącznik. Obok niego znajduje się również dioda sygnalizująca stan połączenia (światło niebieskie ciągłe oznacza łączenie lub wyszukiwanie urządzeń wysyłających strumień audio, mruganie na niebiesko lub zielono (zależnie od stanu baterii) oznacza, że połączenie już nastąpiło, wolno mrugająca czerwona dioda mówi nam, że odłączono już co najmniej 1 urządzenie, ale jeśli mruga szybko, to znak, że jest połączenie, ale zaraz padnie bateria. Pokazuje ona również stan naładowania podczas podłączenia słuchawek do prądu). Poza tym, na pałąku od spodniej strony znajduje się również gumowa zaślepka ochraniająca port miniUSB służący do ładowania baterii.
Bardzo niefortunne jest umiejscowienie mikrofonu - jak mówiłem, w prawej słuchawce - jest on daleko od ust, i poza tym w uchu, więc rozmówca lepiej słyszy dźwięki z naszego otoczenia jak np. przejeżdżający na ulicy samochód, czy przeklinającego obok żula, niż samego użytkownika. Rozwiązanie: trzymać rękę w taki sposób, by dłoń kierunkowała głos do mikrofonu i odgradzała go od okolicznych hałasów - niestety, w niektórych wypadkach się nie sprawdza. Bardzo dużą wadą tego urządzenia jest również fakt, że ów mikrofon przeszkadza słuchawce w pracy podczas odtwarzania muzyki - słychać przesterowania przy tonach głośnych i niskich. Sama jakość muzyki jest (pomijając wymieniony przed chwilą fakt z mikrofonem) całkiem znośna, nawet na słuchawkach zarżniętych przeze mnie przez ponad rok intensywnego eksploatowania. Więc teraz pora na wymienienie minusów:
Nokia BH-503
Te słuchawki miałem wyjątkowo krótko, gdyż odesłałem je na reklamację - trafiłem nieuczciwego sprzedawcę na allegro, który wysłał mi słuchawki z uszkodzonym gniazdem ładowania, nieoryginalne pudełko, ładowarkę od innego zestawu, a etui nie załączył w ogóle. Na zdjęciu poniżej widać również miejsce po śrubce, identyczna dziura była po drugiej stronie zestawu. Tak więc odesłałem je, gdy padła mi w nich bateria :) pewnie ten sprzedawca do tej pory klnie. Słuchawki same w sobie nie były według mnie zbyt rewelacyjne - miały nadlewki, które drapały w głowę, a sama ich konstrukcja (duże, nauszne, pałąk z tyłu głowy) powodował, że nosząc je na dłuższą metę wyglądałbym później jak Jerzy Urban. Jedno, co trzeba im przyznać - pod względem akustycznym są rewelacyjne: 4cm głośniki z magnesami neodymowymi mają po zdjęciu z głowy podobną siłę brzmienia, co głośnik od SE K800. Wniosek z tego taki, że grają głośno, ale wierzcie lub nie, jeśli w transmisji nie będzie zakłóceń i odtwarzany plik nie będzie uszkodzony to przesterów trudno szukać. Pod względem wizualnym - całkiem ładne, ale trochę za duże.
Na prawej słuchawce mamy diodę do komunikacji z użytkownikiem, gniazdo ładowania oraz 6 przycisków służących do regulacji głośności (na brzegu słuchawki), zmiany utworów, zatrzymywania i wznawiania odtwarzania oraz kończenia połączeń. Warto zwrócić uwagę między Nokią i Motorolą w tym wypadku: słuchawki nokii nie posiadają dodatkowego wyłącznika - obsługę tego przycisku przejął klawisz z wyżłobioną słuchawka telefoniczną. Niestety sam układ klawiatury jest dość niefortunny: o ile klawisze Vol.+\Vol.- są ulokowane prawidłowo, o tyle reszta jest słabo wyczuwalna pod palcami. W prawej słuchawce znajduje się tylko akumulator całego urządzenia.
Słuchawkom brakuje jednak wygody noszenia: nie mają żadnych gąbek, po założeniu ucho jest oddzielone od głośnika cienką warstwą plastiku i naciągniętego na niego obicia, co sprawia, że męczą uszy przy długotrwałym noszeniu.
Podsumowując, plusy tych słuchawek są takie:
Młodsza "siostra" modelu poprzednio omawianego. Charakteryzuje się eleganckim wyglądem, przypominającym bardziej klasyczne słuchawki (pałąk na ciemieniu głowy), ale i tak do garnituru bym ich nie założył. Te słuchawki dotarły do mojego domu wczoraj, i nie znam się z nimi jeszcze aż tak dobrze, ale co by nie patrzeć, jak na razie jestem zadowolony. Są to słuchawki nauszne, o średnicy głośnika nieprzekraczającej 4cm. Pałąk jest regulowany, więc nie sprawia problemu dostosowanie go do głowy o kalibrze nawet sporo większym od mojej. Można go również złożyć, tak by słuchawki były mniejsze i nie zajmowały zbyt dużo miejsca np. w plecaku. Poza tym, między głośnikami a pałąkiem znajdują się jeszcze stawy do obrócenia ich na bok oraz zawiasy, na których zawieszone są głośniki. w ten sposób całe urządzenie bardzo dobrze dopasowuje się do kształtu głowy. Od dwóch poprzednich modeli różni się również tym, że nie przenosi swojego ciężaru na małżowiny uszne, tylko pałąk trzyma je na głowie, a stabilizuje się dociskając słuchawki do uszu. Dookoła głośników są gąbki, które sprawiają, że słuchawki szczelnie przylegają do uszu odcinając nas od dźwięków otoczenie (dlatego nie należy ich używać podczas prowadzenia pojazdów - nie słychać nic z zewnątrz).
Parowanie przebiega w następujący sposób: po włączeniu urządzenia nie puszczamy od razu klawisza ze słuchawką, tylko trzymamy go aż diodka pod nim zacznie pulsować na niebiesko. Wtedy urządzenie jest widoczne dla tych, z którymi nie zostało jeszcze sparowane.
Układ klawiatury jest podobny do poprzedniego, ale tu przyciski do zmiany utworów są ewidentnie wyczuwalne pod palcami. Troszkę trzeba poszukać przycisków do zmiany głośności, ale można się przyzwyczaić do ich położenia. Jednak trochę niedopracowane są przyciski kończenia/inicjowania połączeń oraz play/pause: znajdują się we wgłębieniu pomiędzy klawiszami od zmiany utworów, ponadto nie mają wypustek tylko wgłębienia, ale można się przyzwyczaić do tego - i tak jest to rozwiązanie lepsze niż w BH-503. Wszystkie przyciski znajdują się na prawej słuchawce - dochodzę więc do wniosku, że jest to położenie typowe dla Nokii. Zmieniło się jednak położenie gniazda ładowania - zabrakło na nie miejsca na prawej słuchawce, zostało przeniesione na lewą. Tam również znajduje się diodka wskazująca poziom naładowania baterii. Prawdopodobnie jest tam cały układ odpowiadający za zarządzanie energią w urządzeniu (w poprzednio omawianych przypadkach znajdował się on w tym samym miejscu, co reszta elektroniki), stąd wzięła się pewnie rozdzielność między diodami: te słuchawki podczas pracy migają wyłącznie diodą po prawej stronie, a podczas ładowania używają tylko tej po lewej. Domyślam się również, że w tym układzie prąd do prawej słuchawki jest doprowadzony tylko do włącznika, ale jednak pozwalają włączyć się podczas ładowania, niezależnie od tego, czy będą chodzić w profilu mikrofon + słuchawka, czy słuchawki stereo.
Za zalety na pewno należy uznać:
Słuchawki testowałem z:
- Przesyłanie plików (obrazów, wizytówek, dźwięków)
- Synchronizację multimediów i danych znajdujących się na telefonie z tymi z komputera
- Transmisję internetową (czyli jak uczynić modem internetowy z telefonu, wymaga dostępu do sieci GSM lub UMTS)

- Możliwość przesyłania dźwięku w czasie rzeczywistym w wariantach słuchawka i mikrofon oraz słuchawki stereofoniczne (streaming audio)
- Streaming video (transfer wideoklipów lub udostępnienie telefonu jako kamery sieciowej w czasie rzeczywistym)
- Pilot do prezentacji i odtwarzacza multimedialnego
- Bezprzewodowy kontroler do gier
- Połączenie z myszką lub klawiaturą komputerową
- Gry wieloosobowe
- Uzyskanie danych z telefonu (np. przeczytać świeżo odebranego sms'a na wyświetlaczu radia samochodowego lub innego telefonu, podgląd nazwy osoby dzwoniącej na wyświetlaczu zegarka)
- Połączenie z zewnętrznym odbiornikiem GPS lub telewizyjnym
- Wynoszenie danych z cudzego telefonu
Otóż jestem zwolennikiem takiego rozwiązania, jak słuchawki Bluetooth, ale jak dla mnie monofoniczny zestaw słuchawkowy nie ma sensu, podobnież słuchawki do telefonu powinny posiadać mikrofon (są to tylko moje przekonania, nie każdy musi mieć to samo zdanie). I o takich właśnie słuchawkach wątek zaczynamy: Test i porównanie wybranych słuchawek BT stereo z mikrofonem.
Motorola S9
Są to moje pierwsze słuchawki tego typu, kupiłem je w marcu 2009 za moją pierwszą wypłatę ze szpitala :) i uważam je za bardzo wygodne, z pominięciem paru szczegółów. Może najpierw plusy:
- małe i lekkie
- douszne, a bez niepotrzebnych przewodów (jak to często bywa)
- dobrze przemyślana klawiatura
- łatwość parowania z innymi urządzeniami
- elastyczna konstrukcja
Siódmym przyciskiem, umieszczonym na spodniej części pałąka znajdującego się z tyłu głowy jest wyłącznik. Obok niego znajduje się również dioda sygnalizująca stan połączenia (światło niebieskie ciągłe oznacza łączenie lub wyszukiwanie urządzeń wysyłających strumień audio, mruganie na niebiesko lub zielono (zależnie od stanu baterii) oznacza, że połączenie już nastąpiło, wolno mrugająca czerwona dioda mówi nam, że odłączono już co najmniej 1 urządzenie, ale jeśli mruga szybko, to znak, że jest połączenie, ale zaraz padnie bateria. Pokazuje ona również stan naładowania podczas podłączenia słuchawek do prądu). Poza tym, na pałąku od spodniej strony znajduje się również gumowa zaślepka ochraniająca port miniUSB służący do ładowania baterii.
Bardzo niefortunne jest umiejscowienie mikrofonu - jak mówiłem, w prawej słuchawce - jest on daleko od ust, i poza tym w uchu, więc rozmówca lepiej słyszy dźwięki z naszego otoczenia jak np. przejeżdżający na ulicy samochód, czy przeklinającego obok żula, niż samego użytkownika. Rozwiązanie: trzymać rękę w taki sposób, by dłoń kierunkowała głos do mikrofonu i odgradzała go od okolicznych hałasów - niestety, w niektórych wypadkach się nie sprawdza. Bardzo dużą wadą tego urządzenia jest również fakt, że ów mikrofon przeszkadza słuchawce w pracy podczas odtwarzania muzyki - słychać przesterowania przy tonach głośnych i niskich. Sama jakość muzyki jest (pomijając wymieniony przed chwilą fakt z mikrofonem) całkiem znośna, nawet na słuchawkach zarżniętych przeze mnie przez ponad rok intensywnego eksploatowania. Więc teraz pora na wymienienie minusów:
- felerne umiejscowienie mikrofonu
- po pewnym czasie guma okrywająca wyłącznik się odkleja, rozhermetyzowując tym samym całe urządzenie
- pałąk z tyłu głowy musi być zawieszony w powietrzu - ma wbudowaną antenę, więc przerywa połączenie gdy pałąk dotknie karku albo głowy
- zsuwa się na kark, gdy ktoś ma dłuższe włosy
- brak możliwości zmiany hasła parowania i manipulowania listą sparowanych urządzeń z pozycji komputera (złącze miniUSB po podłączeniu do komputera tylko ładuje)
- brak możliwości włączenia słuchawek podczas ładowania
Nokia BH-503
Te słuchawki miałem wyjątkowo krótko, gdyż odesłałem je na reklamację - trafiłem nieuczciwego sprzedawcę na allegro, który wysłał mi słuchawki z uszkodzonym gniazdem ładowania, nieoryginalne pudełko, ładowarkę od innego zestawu, a etui nie załączył w ogóle. Na zdjęciu poniżej widać również miejsce po śrubce, identyczna dziura była po drugiej stronie zestawu. Tak więc odesłałem je, gdy padła mi w nich bateria :) pewnie ten sprzedawca do tej pory klnie. Słuchawki same w sobie nie były według mnie zbyt rewelacyjne - miały nadlewki, które drapały w głowę, a sama ich konstrukcja (duże, nauszne, pałąk z tyłu głowy) powodował, że nosząc je na dłuższą metę wyglądałbym później jak Jerzy Urban. Jedno, co trzeba im przyznać - pod względem akustycznym są rewelacyjne: 4cm głośniki z magnesami neodymowymi mają po zdjęciu z głowy podobną siłę brzmienia, co głośnik od SE K800. Wniosek z tego taki, że grają głośno, ale wierzcie lub nie, jeśli w transmisji nie będzie zakłóceń i odtwarzany plik nie będzie uszkodzony to przesterów trudno szukać. Pod względem wizualnym - całkiem ładne, ale trochę za duże.
Na prawej słuchawce mamy diodę do komunikacji z użytkownikiem, gniazdo ładowania oraz 6 przycisków służących do regulacji głośności (na brzegu słuchawki), zmiany utworów, zatrzymywania i wznawiania odtwarzania oraz kończenia połączeń. Warto zwrócić uwagę między Nokią i Motorolą w tym wypadku: słuchawki nokii nie posiadają dodatkowego wyłącznika - obsługę tego przycisku przejął klawisz z wyżłobioną słuchawka telefoniczną. Niestety sam układ klawiatury jest dość niefortunny: o ile klawisze Vol.+\Vol.- są ulokowane prawidłowo, o tyle reszta jest słabo wyczuwalna pod palcami. W prawej słuchawce znajduje się tylko akumulator całego urządzenia.

Słuchawkom brakuje jednak wygody noszenia: nie mają żadnych gąbek, po założeniu ucho jest oddzielone od głośnika cienką warstwą plastiku i naciągniętego na niego obicia, co sprawia, że męczą uszy przy długotrwałym noszeniu.
Podsumowując, plusy tych słuchawek są takie:
- mało przesterów
- dobry wzmacniacz
- wygląd
- ograniczenie do minimum dźwięków systemowych
- minimalne asynchronizacje przy używaniu Windows Media Player
- antena w słuchawce, a nie w pałąku
- klawisze do zmiany i przewijania utworów, play\pause i klawisz uniwersalny są trudne do wyszukania pod palcami
- brak gąbek tłumiących dźwięki otoczenia
- problemy z parowaniem nowych urządzeń - słuchawki są w trybie wyszukiwania zbyt krótko i w niewłaściwym momencie (przechodzą w niego zaraz po wyłączeniu, dosłownie na kilka sekund)
- waga
- niestaranne wykonanie
- niestandardowe gniazdo ładowania utrudnia ładowanie z komputera - trzeba dokupić przejściówkę
Młodsza "siostra" modelu poprzednio omawianego. Charakteryzuje się eleganckim wyglądem, przypominającym bardziej klasyczne słuchawki (pałąk na ciemieniu głowy), ale i tak do garnituru bym ich nie założył. Te słuchawki dotarły do mojego domu wczoraj, i nie znam się z nimi jeszcze aż tak dobrze, ale co by nie patrzeć, jak na razie jestem zadowolony. Są to słuchawki nauszne, o średnicy głośnika nieprzekraczającej 4cm. Pałąk jest regulowany, więc nie sprawia problemu dostosowanie go do głowy o kalibrze nawet sporo większym od mojej. Można go również złożyć, tak by słuchawki były mniejsze i nie zajmowały zbyt dużo miejsca np. w plecaku. Poza tym, między głośnikami a pałąkiem znajdują się jeszcze stawy do obrócenia ich na bok oraz zawiasy, na których zawieszone są głośniki. w ten sposób całe urządzenie bardzo dobrze dopasowuje się do kształtu głowy. Od dwóch poprzednich modeli różni się również tym, że nie przenosi swojego ciężaru na małżowiny uszne, tylko pałąk trzyma je na głowie, a stabilizuje się dociskając słuchawki do uszu. Dookoła głośników są gąbki, które sprawiają, że słuchawki szczelnie przylegają do uszu odcinając nas od dźwięków otoczenie (dlatego nie należy ich używać podczas prowadzenia pojazdów - nie słychać nic z zewnątrz).
Parowanie przebiega w następujący sposób: po włączeniu urządzenia nie puszczamy od razu klawisza ze słuchawką, tylko trzymamy go aż diodka pod nim zacznie pulsować na niebiesko. Wtedy urządzenie jest widoczne dla tych, z którymi nie zostało jeszcze sparowane.
Układ klawiatury jest podobny do poprzedniego, ale tu przyciski do zmiany utworów są ewidentnie wyczuwalne pod palcami. Troszkę trzeba poszukać przycisków do zmiany głośności, ale można się przyzwyczaić do ich położenia. Jednak trochę niedopracowane są przyciski kończenia/inicjowania połączeń oraz play/pause: znajdują się we wgłębieniu pomiędzy klawiszami od zmiany utworów, ponadto nie mają wypustek tylko wgłębienia, ale można się przyzwyczaić do tego - i tak jest to rozwiązanie lepsze niż w BH-503. Wszystkie przyciski znajdują się na prawej słuchawce - dochodzę więc do wniosku, że jest to położenie typowe dla Nokii. Zmieniło się jednak położenie gniazda ładowania - zabrakło na nie miejsca na prawej słuchawce, zostało przeniesione na lewą. Tam również znajduje się diodka wskazująca poziom naładowania baterii. Prawdopodobnie jest tam cały układ odpowiadający za zarządzanie energią w urządzeniu (w poprzednio omawianych przypadkach znajdował się on w tym samym miejscu, co reszta elektroniki), stąd wzięła się pewnie rozdzielność między diodami: te słuchawki podczas pracy migają wyłącznie diodą po prawej stronie, a podczas ładowania używają tylko tej po lewej. Domyślam się również, że w tym układzie prąd do prawej słuchawki jest doprowadzony tylko do włącznika, ale jednak pozwalają włączyć się podczas ładowania, niezależnie od tego, czy będą chodzić w profilu mikrofon + słuchawka, czy słuchawki stereo.
Za zalety na pewno należy uznać:
- wygląd
- poduszki tłumiące odgłosy przychodzące z zewnątrz i wychodzące na zewnątrz
- jakość wykonania
- składany pałąk
- możliwość wręcz idealnego dostosowania do własnej głowy
- antena w słuchawce, a nie w pałąku
- niezależnie od długości włosów trzymają się na głowie tak jak powinny (dzięki umiejscowieniu pałąka na głowie a nie z tyłu mogą ich używać również osoby o włosach dłuższych niż moje w miesiąc po strzyżeniu)
- nie deformują uszu
- nie naciskają na skronie
- długa żywotność baterii
- niestandardowe gniazdo ładowania utrudnia ładowanie z komputera - trzeba dokupić przejściówkę (jak w BH-503)
- nie są to słuchawki dla sportowców ani szalonych rockman'ów machających głowami, ani dla mocno kicających alergików - przy szybkim ruchu (tzn. udawaniu choreografii z "One step closer" Linkin Parku) spadły mi z głowy
- mam wątpliwości, ile zgięć wytrzymają przewody w pałąku (widać je po złożeniu)
- regulacja pałąka nie udała się projektantom: pałąk sam się wydłuża
Słuchawki testowałem z:
- Motorola S9: ś.p. Motorola RAZR Maxx V6, Samsung S7220 Ultra Classic, Samsung N150 (Windows 7 starter), Toshiba Bluefish na komputerze z Windows XP speed SP3, SonyEricsson K770. Nie udała się próba skomunikowania ich z HTC TyTN II (działały tylko przyciski) i SonyEricsson'em K800i (nie nadawał strumienia stereo).
- Nokia BH-503: Samsung S7220 Ultra Classic, Samsung N150 (Windows 7 starter), Toshiba Bluefish na komputerze z Windows XP speed SP3.
- Nokia BH-504: Samsung N150 (Windows 7 starter), Samsung S7220 Ultra Classic, Toshiba Bluefish na komputerze z Windows XP speed SP3.
piątek, 30 kwietnia 2010
In vitro vs. nauka Kościoła
Zapłodnienie in vitro – metoda zapłodnienia polegająca na doprowadzeniu do połączenia komórki jajowej i plemnika w warunkach laboratoryjnych, poza żeńskim układem rozrodczym.Wikipedia
Rzekomo popieranie tej metody zapłodnienia jest grzechem ciężkim, przez co osoby popierające tą metodę nie powinny brać komunii podczas mszy. Ale jednak mogą.
Osobiście jestem bardziej za in vitro niż za kościołem, ale uważam, że jeśli ktoś jest zdecydowanie za tą metodą zapłodnienia to powinien zdawać sobie sprawę, że popełnia grzech, przez który ksiądz może odmówić udzielenia mu komunii. I w tym wypadku zgadzam się akurat z księdzem, który wypowiedział się w artykule, do którego link już tu podałem: skoro publicznie wypowiadali się za tą metodą, to również publicznie powinni to odwołać. Może i jest to dla niektórych absurdalne, ale niestety - wiary nie da się pogodzić z niektórymi rzeczami, więc warto się zdecydować, co się robi, nim się to zrobi. Jako agnostyk mogę np. powiedzieć, że ksiądz, który udzielił im tej komunii pewnie teraz nie pójdzie do nieba. Więc moi drodzy, jeśli prywatnie ktoś z Was jest "pro-czemuś" co stanowi grzech ciężki i chce iść do komunii, warto się przedtem z tego wyspowiadać w konfesjonale. Jestem wręcz pewny, że prawdziwy ksiądz z powołania podejmie się takiej dyskusji i będzie utrzymywał poziom rozmowy na równi z osobą, którą spowiada.
Subskrybuj:
Posty (Atom)