Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polityka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polityka. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 maja 2011

Rozwiązanie Al-Kaidy?

Po 10 latach szukania listem gończym, poszukiwań przez wojska z różnych krajów, poświęcając życia tysięcy żołnierzy, w końcu udało się utłuc najgroźniejszego terrorystę współczesnych lat. Niczym piękna bajka tudzież film z happy-end'em - i bardzo dobrze. Dziwi mnie jedynie, że nie odezwał się w tej sprawie jeszcze żaden post-Al-Kaidowski ruch szaleńczo-terrorystyczny. Świadczyć to może o dwóch rzeczach:
  1. Osama jednak żyje
  2. "Ścięta głowa nie odrasta", czyli Al-Kaida została rozwiązana.
Osobiście wolałbym ten drugi wariant, ale lepiej poczekajmy jeszcze parę dni, a przekonamy się, czy może ktoś jeszcze nie zaczął czegoś planować. Miejmy się na baczności z dostarczaniem informacji przez media, a jeszcze ważniejsze: oczy wokół głowy po wyjściu z domu, bo nie wiadomo, co wariatowi strzeli do łba - a nóż któryś wpadnie z bombą do naszego metra?

czwartek, 21 kwietnia 2011

Gównowpierdalacze

Moje przemyślenia dotyczące tego, co dzieje się wokół nas zmusiły mnie do stworzenia lapidarnego słowa, które zamieściłem w tytule tego posta.
Otóż mianem tzw. Gównowpierdalacza określam ludzi, którzy z uwagi na swoją sytuację finansową muszą obniżać swój poziom życia kupując np. Mniejsze racje żywnościowe dla członków rodziny, rezygnować z pewnych towarów lub usług... wyliczać tak mogę bez końca.
Problem, który chcę tutaj poruszyć nie tkwi jednak w danym istnieniu takich ludzi ani w tempie ich przyrastania, co w przyczynie ich egzystencji. Bez wątpienia podstawową przyczyną są pieniądze, ale człowiek, który coś sobą reprezentuje jest z reguły na tyle sprytny, żeby jakoś do nich dojść i tylko kwestią czasu jestx kiedy to się stanie.
Ostatnio jednak pojawia się jeszcze dodatkowy problem, jakim jest podniesienie cen niektórych produktów: chociażby słynna sprawa cukru po 5zł/kg. Człowiek, który zarabiał do tej pory ilość pieniędzy idealną do utrzymania rodziny i zagwarantowania im przyzwoitego bytu zostaje postawiony przed tym przykrym faktem dokonanym, że choć zarabia tyle samo, to ma mniej pieniędzy.
Winą za ten stan rzeczy obarczam rząd Donalda Tuska, który wprowadził 23% Vat na towary i usługi i wprowadził go w ogóle na książki.
Jakiś czas temu myślałem, że Bronisław Kolorowemu będzie lepszym prezydentem od Lecha Kaczyńskiego. Teraz wiem, że w następnych wyborach prędzej zagłosuję na PiS niż PO - po prostu lepiej sprawdzał się w praktyce, pomimo gorszego wizerunku i paru innych wad. Trzeba tylko nie dopuścić, by doszło do kolejnej kretyńskiej koalicji z partiami typu LPR czy Samoobrona.
Sam tego nie zrobię, lecz spójrzcie na to, "wielce rozwinięci, daleko posunięci" i zadajcie sami sobie pytanie:
Czy chcemy jeszcze mieszkać w tym kraju, który zdziera z obywatela maksymalną ilość pieniędzy, czy lepiej coś zmienić? A może się wyprowadzić?
Polecam cytaty z Józefa Piłsudskiego i kilka minut przemyśleń.

poniedziałek, 11 października 2010

Liu Xiaobo i jego nagroda Nobla

Nie byle jakie kontrowersje wywołała w Chińskiej Republice Ludowej nagroda Nobla dla Liu Xiaobo. Jest to Chiński dysydent, profesor literatury, bardzo światły człowiek, który obecnie odsiaduje wyrok 11 lat więzienia za "działalność wywrotową". Jak dla mnie to taki chiński Wałęsa z przypałem: Nasz nie siedział.
Na sam fakt tej przyznania nagrody Chińskie władze reagują w niewłaściwy według mnie sposób: groźby pod adresem Norwegii za przyznanie nagrody przez komitet pochodzący z Uniwersytetu w Sztokholmie to chyba jakaś chora pomyłka. Dodatkowo, Chiny stwierdziły w piątek, że przyznanie Liu tej nagrody jest sprzeczne z jej celami, a dziś media w tym kraju uznały, że jest to przejaw strachu przed rosnącą jego potęgą. Osobiście uważam, że władza komunistyczna w cale nie jest po stronie swoich obywateli w jakimkolwiek sporze - cały komunizm to dość dziwna idea, z którą zgadzam się tylko częściowo (ludzie na wsiach dobrze wspominają PGR'y).
Nie powinien nikogo dziwić fakt, że Dalajlama XIV też popiera Liu - mają podobne ideały, z niewielkimi różnicami (Liu walczy za Chiny, Dalajlama za Tybet).
Osobiście uważam, że w kraju kwitnącej wiśni i drzew morwowych nie dojdzie do żadnego przewrotu, dopóki Liu Xiaobo nie wyjdzie z więzienia lub nie pojawi się ktoś w jego miejsce, ale zanim Chińczycy zaczną krzyczeć powinni ukształtować sobie podziemie co najmniej na takim poziomie, co nielegalna Solidarność. Samymi słowami niczego nie wskórają, co najwyżej powtórzą się wydarzenia z Placu Niebiańskiego Spokoju (ta nazwa przestała pasować do owego miejsca).

wtorek, 28 września 2010

Tusk vs. Palikot

"Chłopie, nie stój w przeciągu. Chcielibyśmy zamknąć drzwi, bo trochę wieje. Albo w tę, albo we w tę" - Takim podobno hasłem potraktował (nie kaczor) Donald Tusk Janusza Palikota. I cóż z tego, że wszem i wobec mówi się o odejściu Palikota z platformy. Nie sądzę, aby było to w partii traktowane na poważnie, gdyż Palikot służy dość często do odwracania uwagi mediów od spraw ważnych, a skupia ją na tych kolorowych i głośnych. Według mnie jest to kolejny zapychacz mediów, żeby broń boże tamta sprawa nie wyszła na jaw. Jedyne tylko pytanie jakie pozostaje: Co tym razem chcą przed światem ukryć? Bez rozgłosu PO jest w stanie postawić swe złe uczynki w takim świetle, by zwalić winę na chyba każdą inną partię.

wtorek, 10 sierpnia 2010

Postawiono krzyżyk na prezydencie

Pamięć o Smoleńsku i Katyniu to jedno, a wojna polityczna i machanie na prawo i lewo symbolami, które do batalii politycznej służyć nie powinny, to coś kompletnie innego. Osobiście uważam, i w cale tego nie ukrywam, bo nie pierwszy raz o tym mówię i piszę, że krzyż pod pałacem prezydenckim w ogóle nie powinien tam stanąć. Tam powinna być tablica, wmurowana w ścianę pałacu prezydenckiego, w widocznym, ale nieprzeszkadzającym miejscu:

Ku pamięci Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego wraz z małżonką Marią oraz pozostałych poległych w katastrofie samolotu rządowego w lesie Smoleńskim 10.04.2010 roku.

Koniec! Zero manifestacji, tłukaniny i kłótni, że coś komuś przeszkadza, robienia ludziom wody z mózgu i srania ludziom do głów.
To, co się dzieje na Krakowskim Przedmieściu jest żałosne, razem z obiema stronami manifestantów, i szczerze współczuję policjantom i strażnikom miejskim, którzy muszą pilnować całego tego burdelu. Proponuję obejrzeć materiał zamieszczony na wp.pl. Dwie najmądrzejsze wypowiedzi są na samym końcu.
Poza tym, dlaczego niby następcom tych ofiar ma się uprzykrzać życie, skoro (prawdopodobnie) nie byli temu winni? Dotyczy to nie tylko krzyża prezydenckiego, co portretów na ławach sejmowych.
Amen.

wtorek, 3 sierpnia 2010

24% VAT?!

Czuję się załamany, gdyż właśnie na RMF24.pl doczytałem się, że do 2011r. wzrosnąć ma podatek VAT. Żyć się w tym kraju odechciewa, i aż nie mogę się doczekać, kiedy skończę studia i sam stąd wyjadę.

środa, 28 lipca 2010

Nastrój antyreligijny

Znamy wszyscy 10 powodów, dla których piwo jest lepsze od Jezusa. Jeśli ktoś się jednak z nimi jeszcze nie spotkał, to przedstawię je tutaj:
  1. Nikt Cię nie zabije za nie picie piwa.
  2. Piwo nie mówi Ci, jak uprawiać sex.
  3. Piwo nigdy nie spowodowało wojny.
  4. Nie wmusza się piwa tym, którzy nie potrafią myśleć.
  5. Mając piwo, nie pukasz do drzwi innych ludzi próbując je oddać.
  6. Nikt nigdy nie był pochowany żywcem, powieszony czy torturowany aż do śmierci pod symbolem piwa.
  7. Nie musisz czekać >2000 lat na drugie piwo.
  8. Są prawa, które mówią, że napisy na etykiecie piwa nie mogą Cię okłamać.
  9. Możesz dowieść, że masz piwo.
  10. Kiedy uzależniasz się od piwa, są ludzie, którzy pomogą Ci to powstrzymać.
Kojarzę jeszcze jeden cytat z bash'a, wskazujący pewnego rodzaju bezsensowność religii. Było to chyba tak:

chlopak ze mna zerwal, bo powiedzial, ze bardziej kocha jezusa ;(
Zastanawiające jest może dla niektórych, co skłania mnie do takich tekstów. Otóż uważam, że gdyby opodatkować wszystkie instytucje typu kościoły (w tym cerkwie, meczety etc.) nie mielibyśmy problemu dziury budżetowej. Konkordat niszczy niestety mnóstwo pieniędzy. Jedna tylko uwaga: Msze powinny być opodatkowane (typu śluby, chrzciny, komunie, wesela, pogrzeby) - darowizny, to darowizny, ale powinien powstać przepis, że podczas mszy opłaconej księża nie chodzą z tacą.

niedziela, 18 lipca 2010

Palikot o Gosiewskim: "on żyje"

Pan Janusz Palikot na swoim blogu sugeruje, jakoby Przemysław Gosiewski żył, i był widziany na peronie we Włoszczowej. Moje pytanie teraz brzmi następująco: skąd niby taka informacja? i dlaczego akurat na tym peronie, który - o ironio - sam kilka lat temu sponsorował podczas budowy, by zdobyć tam popularność?
Sugestie, że ciała znalezione w lesie smoleńskim i/lub te przywiezione do Polski w trumnach to zwłoki innych osób, a de facto tamci "nasi-nienasi" są przetrzymywani w granicach Rosji (jak pisze Palikot) wydają się być mało prawdopodobne, i lepiej, by nie miał on racji.
Osobiście uważam, że w głowie posła Palikota rodzą się pomysły na ciekawe scenariusze filmowe: mijające się z prawdą w założeniach i zakręcone jak psie gówno, oparte czasem na stanie faktycznym (numer z "małpkami"), a czasem na urojeniach jak w filmie "teoria spisku" z 1997r.
Dlatego w tym momencie uznaję to za kolejny wygłup Palikota, który udaje dra Frankenstein'a, mając za swego potwora Przemysława Gosiewskiego:
- On żyje!


No, dobra, deczko przesadziłem, ale hasło jest podobne.

sobota, 10 lipca 2010

Druga tura wyborów, jej wynik i powikłania

...i po raz kolejny w Szpitalu wygrał J. Kaczyński - przewaga wyniosła 18 głosów: tym razem rozłożyły się one 50 dla w/w + 32 dla B. Komorowskiego, ale na szczęście nie wszyscy tak zagłosowali, i mamy tą metodą prezydenta Bronisława.
Wydało mi się kompletnie bzdurnym, co wyczytałem na gazeta.pl, i później na wprost.pl: Komorowski niby wygrał, bo jego kratka była większa i narysowana grubszą linią. Ten bezsensowny zarzut został wysnuty oczywiście z szeregów PiS'u. Absurd! Równie dobrze można powiedzieć, że J. Kaczyński miał zwiększone szanse, bo był pierwszy na liście, i to zostało uknute w PiS - tyle tylko, że w PO nikt tak nie powie, bo:
  1. Kaczyński faktycznie ma alfabetycznie nazwisko przed Komorowskim
  2. Prawdopodobnie zdają sobie sprawę z tego, że taki zarzut zostałby wyśmiany przez społeczeństwo i nie chcą się narażać.
Tak więc po co ten stres i szukanie dziury w całym? miałem w rękach setki tych kart, na moje oko kratki były jednakowe. Jest to wewnętrzna sprawa PiS'u, że nie potrafią dać sobie rady z przegraną.

poniedziałek, 5 lipca 2010

WOŚP dla powodzian

Wzruszyło mnie wręcz, że dwóch ludzi bijących się ze sobą o najwyższy stołek w kraju może się zsolidaryzować. I oto Jurek Owsiak udowodnił, jak można tego dokonać: wystawił na aukcję na allegro egzemplarz Konstytucji, na którym znajdują się autografy obu kandydatów walczących o stanowisko prezydenta w 2. turze wyborów: Jarosława Kaczyńskiego i Bronisława Komorowskiego. Opatrzona jest ona wspólnym hasłem pt. "Zgoda buduje, bo Polska jest najważniejsza". Piękne - popieram w 100%, choć na wybory nie poszedłem (tyle tylko, co do pracy).
Dodajmy jeszcze do tego, że pojawiły się też niebieskie serduszka WOŚP, z których zarobek zostanie przekazany na pomoc właśnie powodzianom. Piękny czyn!

piątek, 25 czerwca 2010

Wybory prezydenckie 2010: 1. tura

I tak oto po Kaczorze, który zginął w locie identyczny z nim Kaczor do władzy dochodzi. I to taki sam g(o)łąb, co poprzednik.
Ale dajmy spokój ironii, bo niejaki Hubert Hoffman przekonał się kiedyś, co to znaczy jeździć po Kaczorach.
Jako członek komisji wyborczej, mającej okręg w szpitalu, w którym pracuję, publikuję wyniki:
Jarek, co przyjaciół ma wielu, a każdy chce leżeć na Wawelu: 20 głosów.
Bronek, którego Donald bez "R" prezentuje i promuje: 19 głosów.
Grześ, co idąc przez wieś wór lewicy niesie: 4 głosy.
Marek, pieszczotliwie Jurkiem nazywany: 1 głos.
Tak więc razem mieliśmy 44 wyborców - super okrąg wyborczy. Ogółem w narodzie wybory prezentowały się tak:
KandydatGłosyProcent
Bronisław Maria Komorowski6 981 31941,54%
Jarosław Aleksander Kaczyński6 128 25536,46%
Grzegorz Bernard Napieralski2 299 87013,68%
Janusz Ryszard Korwin-Mikke416 8982,48%
Waldemar Pawlak294 2731,75%
Andrzej Marian Olechowski242 4391,44%
Andrzej Zbigniew Lepper214 6571,28%
Marek Jurek177 3151,06%
Bogusław Zbigniew Ziętek29 5480,18%
Kornel Andrzej Morawiecki21 5960,13%
Razem16 806 170100,00%
Frekwencja54,94%

Tak więc wydawałoby się, że największe szanse na wygraną ma Komorowski, ale przypomnijmy sobie, jak to było 5 lat temu: Tusk miał znaczącą przewagę nad śp. L. Kaczyńskim, a jak to się skończyło przypominać już nie muszę. W gruncie rzeczy, nie wyszło to tak źle (zob. demotywator) ale Kaczyńskie 5 minut/lat już minęło, dajmy szansę wykazać się komuś innemu.
Smuci mnie niestety wątek taki, że w zasadzie wszyscy z nich mówili w swych programach to samo, a żaden nic konkretnego (z pominięciem Janusza Korwina-Mikke, ale jego program nie przekonuje mnie do oddania głosu na niego). Niestety, czego by nie obiecywali, mało co z tego zrobią, więc w tym momencie przypomina mi się dodatkowo piosenka zespołu Coma - "Nie wierzę skurwysynom".

Piosenka ta po trochu potwierdza tekst Kazika z "12 groszy", z resztą już nie raz na tę piosenkę się powoływałem:
Nie prawica, nie liberał, nawet żaden faszysta
Kowboj, cza-cza, to normalny komunista!
co należy czytać, że od upadku komunizmu każdy w rządzie to i tak komunista, każdy mówi to samo (z niewielkimi różnicami), tylko nazwy partii się pozmieniały, i to się potwierdza w takich sytuacjach jak te wybory - na kogo byśmy nie głosowali, to samo gówno będzie na nas spadało, tylko że inna dupa będzie je wysrywać (a co gorsza, nawet żadnej ładnej nie ma, tzn. żadnej kobiety która chociaż wizualnie robiłaby dobre wrażenie).

sobota, 29 maja 2010

"Rytmy lewicy"

Kampanie wyborcze ruszyły pełną parą. Widać to w wielu spotach, ale skupimy się teraz na spocie Grześka Napieralskiego.
Na jego stronie, odzianej w piękne barwy flagi narodowej widać jest wspaniałe hasła: "Polska powinna uczestniczyć w umacnianiu nowej wizji silnej UE" i teksty troszkę sensowniejsze i konkretniejsze, zgromadzone po prawej stronie, w dziale wiadomości, np. "jestem gorącym zwolennikiem rozwoju odnawialnych źródeł energii". Ale najbardziej mnie rozbawił hymn wyborczy:

Autorzy tegoż dzieła wiekopomnego z pewnością nie zostaliby zapomniani jeszcze przez długie, długie lata, więc pewnie dlatego żaden z nich się pod nim nie podpisał. Nic z resztą dziwnego - piosenka jaką stworzyli Kuba Wojewódzki i Michał Figurski o "Jarku" Kaczyńskim jest już zdecydowanie bardziej reprezentatywna ("Bój się Polaku, bój się! Wraca czwarta RP! [...] Jarek, Jarek, przyjaciół ma wielu, każdy chce leżeć na Wawelu[...]"), i prędzej mogłaby zostać użyta w jakimś spocie, choć sam "Jarek" popełniłby samobójstwo polityczne, gdyby się do tego posunął, ale polityka hakowa chyba nie jest już stosowana.
Wracając do tematu, piosenka Napieralskiego bardziej bawi niż zachęca do głosowania na niego, a to zły znak, bo jak w rządzie robią sobie jaja, to my, obywatele, później na tym cierpimy.

niedziela, 18 kwietnia 2010

Pogrzeb prezydenta vs. chmura syfu wulkanicznego

Na Islandii doszło w piątek do erupcji wulkanu, przez co znaczna część europy jest przykryta pyłem wulkanicznych śmieci. Jest to niestety przykra wiadomość dla tych, którzy chcieli przylecieć samolotem na pogrzeb naszego prezydenta: Barack Obama jako jeden z pierwszych odwołał swoją delegację. Pewnie i tak by nie przyleciał, bo możliwe, umówiłby się z kolegą z pracy na golfa czy tenisa (co by nie było, Obama olewa w zasadzie całą Unię Europejską, i śmiem wątpić w jego szczere intencje, by chciał przyjechać na pogrzeb L. Kaczyńskiego, a fakt zagrożenia lotniczego tylko sprzyja w tym momencie jako wymówka). Dużą przesadą jest jak dla mnie komentarz z Newsweek International "Sama wola Obamy, że chciał przyjechać na pogrzeb to już dużo".
Pył wulkaniczny roznosi się po kontynencie na podobną skalę, co syf z elektrowni w Czarnobylu. Oby okazał się mniej szkodliwy. Ogółem, już chyba 1/2 delegacji odwołała się na tę uroczystość. Angela Merkel nie ma chyba zbyt daleko, a jednak odwołała swoją wizytę.
Najmądrzejszym, co mi się wydaje, to aby zamiast tych wszystkich odwołanych delegacji, jako reprezentanci przybyli ambasadorzy (siedzący i tak w Polsce) tych zagranicznych państw. Tą metodą, mielibyśmy delegacje ze wszystkich państw, które chciały być obecne na tej uroczystości, ale bez ryzyka, że ktoś z delegatów dołączy do listy ofiar katastrof lotniczych. Największe zagrożenie stanowiłby wtedy tylko atak terrorystyczny.

Dość niedawno ukazał się w sieci ten film, nakkręcony telefonem komórkowym na którym rzekomo Rosjanie dobijają ocalałych z samolotu w lesie koło Smoleńska. Powiedzmy sobie szczerze: Gdyby ten film faktycznie pokazywał takie zdarzenie, to znikąłby z internetu jeszcze szybciej, niż się w nim pojawił. Osoby, które zleciłyby ów zamach zadbałyby o to na pewno.

sobota, 10 kwietnia 2010

Na pokładzie samolotu prezydenckiego

Jak wszyscy piszą o prezydencie i jego prawdopodobnym zgonie, to stwierdziłem, że ja tez powinienem. Tylko może poopowiadam o tym w trochę luźniejszy sposób.
Oto po prawej mamy przykładzik grzeczny, dotyczący śmierci prezydenta ujęty na demotach, który jak każdy porządny i rzeczowo ujmujący temat demotywator nigdy nie wejdzie na główną.
Niżej podaję jeszcze proroczą wizję Kabaretu Młodych Panów odnośnie zaistniałego wydarzenia. Heh, skąd oni wiedzieli o tym już tych parę lat temu? skecz ten powstał w momencie, gdy Kaczyński objął urząd prezydenta (no, dobra, nieznacznie później).

Poważniej rzecz ujmując,można się zastanawiać, czy władze Rosji lub ktoś inny, komu "nasi" przeszkadzali nie zajął się sprawą przygotowania/spreparowania tego wypadku, a fakt zużycia Tupolewa tylko temu sprzyjał, ale jeśli Putin ma kierować komisją d.s. tego wypadku to raczej się tego nie dowiemy. Jednak według mnie (i nie tylko) jeśli Rosjanie chcieliby zdjąć kogoś z tej ekipy, to nie są na tyle głupi, by robić to u siebie.
Niestety, oprócz prezydenta zginęły tam też inne bardzo potrzebne osoby, cały szereg wojskowych, co stwarza świetne warunki do ataku zbrojnego na Polskę, gdyż nie mamy się jak bronić. Oto kompletna lista osób poległych w tym strasznym wypadku:

Na zakończenie podsumuję wspomniane wydarzenie trafną puentą z wręcz proroczego skeczu kabaretowego:
-Panowie, co teraz będzie?
- Wybory!

sobota, 3 kwietnia 2010

Moskiewskie metro

Nie lada zaskoczeniem była nowina, w której dowiedzieliśmy się o eksplozjach w moskiewskim metrze. Przypomnijmy: Dwa zamachy na dwóch sąsiadujących ze sobą stacjach w godzinach porannego szczytu 29.03.2010. Jeszcze tego samego dnia, pani Krystyna Kurczab-Redlich mówi o tej sytuacji tak:
Okropnie współczujemy moskwianom. Są zakładnikami polityki. Każdy akt terrorystyczny jest rezultatem fatalnej polityki prowadzonej przez Kreml
W 100% zgadzam się z jej wypowiedzią, choć niektórzy mogą dojść do wniosku, że źle ją interpretuję. Nie raz już mówiłem o zbyt agresywnej polityce, jaką prowadzi duet Miedwiediew & Putin. Jednak ja uważałem, iż UE nie będą chcieli robić z nimi więcej interesów jak np. często wspominane gaz i prąd. Tu z kolei mamy akt przemocy, który za brutalną politykę prowadzoną przez ludzi sprawujących władzę odbija się na niewinnych cywilach. Osobiście uważam, że to zajście będzie miało dla Kaukazu gorsze konsekwencje, niż by tego chcieli - już doszło w Rosji do przemocy pod adresem kilku osób o kaukaskim wyglądzie. Przez głupotę władców dwóch państw rośnie wzajemna nienawiść ich narodów do siebie, i cierpią ludzie, którzy nie są niczemu winni. Metoda "jak Kuba bogu, tak bóg Kubańczykom" pociągnie za sobą setki niepotrzebnych ofiar. Jeśli ludzie z Kaukazu chcą osiągnąć jakiś konkretny efekt swoich zamachów, powinni je przeprowadzać bezpośrednio na władzy spoczywającej wygodnie w Kremlu - tak jak zaczęła to robić rosyjska strona: mieć na celu przede wszystkim górne sfery hierarchii, a nie osoby postronne (ponoć jedną z zamachowczyń z metra była wdowa po "Emirze Dagestanu").
Najbardziej martwiącym jest fakt, że jeśli obie strony nie dojdą do pokojowego porozumienia (a sytuacja nie wskazuje, by do tego doszło w najbliższym czasie) to obie strony działające w tym sporze będą włączać w to kolejnych "sprzymierzeńców", co tylko zwiększy liczbę ofiar, nie wnosząc przy tym nic mądrego ani dobrego do zaistniałej sytuacji.
Obecny papież może mieć to w dupie, ale nasz Papież z pewnością potępiłby te zamachy, i być może też zauważyłby ich przyczynę w działaniach rosyjskiego rządu. Ja uważam, że obie strony robią źle, a zwłaszcza Kaukaz, włączając w konflikt tak wiele niepotrzebnych ofiar, ale o tym już tutaj mówiłem.

środa, 17 marca 2010

Wolność i niewola słowa

Jakiś czas temu, przeczytałem w serwisie gazeta.pl artykuł dot. krytyki przez posła PiS wystawy homoseksualnych artystów o tego typu zabarwieniu. Dziś, ten sam serwis prezentuje odpowiedź PiS'u.
Na wstępie przedstawię moje nastawienie do gejów i lesbijek: niech sobie istnieją, niech się bzykają po swojemu, ja z takim kimś mogę spokojnie porozmawiać, ale bliższych kontaktów z nimi mieć nie chcę, bo nie czuję się zbyt bezpiecznie w towarzystwie geja (rozróżniam gejów od pedałów - zobacz grafikę). Uważam, że pary homoseksualne powinny mieć prawo do legalizacji swoich związków, ale nie powinny mieć praw do adopcji dzieci, ponieważ teoretycznie jest to kwestia wyboru, ale czy dziecko wychowywane w takiej rodzinie będzie na pewno wiedziało, czy chce być takie, jak "rodzice", czy brać z nich przykład itd?
Teraz przedstawię moje nastawienie do Prawa i Sprawiedliwości. Nie przepadam za tą partią, ale co by nie patrzeć, trochę dobrego zrobiła: Zredukowali korupcję i przestępczość. Ale parę rzeczy zrobili też takich, które mi się bardzo nie podobają, np. Roman Giertych został za zgodą jeszcze wtedy premiera Kaczyńskiego ministrem edukacji i namieszał w niej tak, że nie wiedziałem, jak pisać maturę, co się nieraz do tej pory zastanawiam, co za debil zatwierdził tamte reguły. I niestety doprowadzili do paranoi, że żyjemy w "Kraju wolności słowa" w którym cały czas są wytaczane kolejne procesy o obrazę mienia. Jeśli ktoś będzie na tyle odważny, by sprawdzić w słowniku języka polskiego hasła "wolność" i "odpowiedzialność" to zapewne zauważy, że te terminy wzajemnie się wykluczają. I w tym tkwi sęk tej dygresji - gdyby rzekoma wolność słowa rzeczywiście istniała, nigdy nie dowiedzielibyśmy się o osobie Huberta Hoffmana, bezdomnego który w obecności funkcjonariuszy rzucał mięsem pod adresem duetu Kaczyńskich.
Na podstawie tych dwóch artykułów, do których linki podałem na początku tego posta wnioskuję, iż związek gejów i lesbijek próbuje udupić PiS przy pomocy ich własnej broni - pozwów o obrazę mienia. Jak widać nieskutecznie, gdyż pod adresem posła uprzedzenia o wytoczeniu sprawy w sądzie okazują się być groźbą karalną (pierwsze słyszę, żeby takie groźby były karalne, ale jak się okazuje, PiS to partia u władzy ustawodawczej).
Tak więc teraz nasuwa się kilka zapytań:
  1. Czy Tadeusz Rydzyk, nazywając żonę prezydenta czarownicą nie przekroczył granicy niewinności wolnego słowa?
  2. Czy poseł Stanisław Pięta został przez kogoś zmuszony, by oglądać te prace? i tu dodam kilka dodatkowych pytań:
  • Jeśli nie, to po co w ogóle publikował swoją opinię w sposób, który bulwersuje taką ilość ludzi? Czyżby nie potrafił się wypowiadać, czy jest tak zaślepiony czymś (być może brakiem tolerancji dla odmienności), że nie potrafi nad sobą zapanować?
  • Jeśli tak, dlaczego nie oskarżył jeszcze osoby, która go zmusiła?

sobota, 13 marca 2010

Wojna Gruzińsko-Ruska

W Gruzińskim serwisie informacyjnym wyemitowano reportaż, od obejrzenia którego co najmniej 1 osoba zmarła na zawał. W owym filmie zaistniała wzmianka o zabójstwach dwóch ważnych polityków: Prezydenta Osetii płd., (Eduard Kokojty), i prezydent Gruzji (Micheil Saakaszwili). Gazeta.pl podaje również, że władzę w Gruzji przejęła Nino Burdżanadze, rzekomo mająca bardzo wiele z opozycją w gruzińskim rządzie, co wskazywałoby na prawdopodobną współpracę jej z Rosjanami. Nie pomyliłem się, pisząc "wskazywałoby" - wikipedia nie wie (jak na razie, a sprawdzałem w kilku językach) o zgonach wspomnianych polityków. Zobaczymy, czy informacje docierają do nich z takim opóźnieniem, czy któreś z mediów (polski portal gazeta.pl lub gruźińska stacja telewizyjna Imedi) okaże się być małowiarygodnym źródłem.Dziwnym, i moim zdaniem niepotrzebnym faktem jest, że Rosja prowadzi tak agresywną politykę. Jeśli gdzieś w Europie pojawiłby się jeszcze jeden zespół polityków taki jak Putin i Miedwiediew to mielibyśmy gwarantowaną wojnę, której największym powodem byłby gaz. Rosja jest krajem, który posiada na swym terenie całe mnóstwo surowców, i gdyby je lepiej wykorzystywali, a przede wszystkim prowadzili łagodniejszą politykę, to ich współpraca z Unią Europejską sprawiła by z Europy krainę prądem i gazem płynącą, a Rosję zalałaby fala pieniędzy i nowych metod terapii dla AA, co bez wątpienia podniosłoby standard życia w tym kraju, podwyższyło PKB i zaowocowało z pewnością długoletnią przyjaźnią z krajami unii. A oni najprawdopodobniej wyszli z założenia: "chcecie mieć gaz itp, to macie ustąpić na nasze warunki" i tu wylicza się długą listę rzeczy, przez które Europa żałuje, że nie poprowadziła alternatywjnego gazociągu ze Szwecji. Rosja prowadzi monopol, przez który pozwala sobie na zbyt dużo, i stwarza sytuację, że ma coraz mniej możliwości innej współpracy z resztą krajów w Europie, bo są po prostu nieprzewidywalni.

czwartek, 11 marca 2010

"Polski krzyż Rosji" i kilka faktów z historii

Zabawne wręcz, że Rosjanie tyle razy przepraszali Naród Polski za Katyń, a teraz prezentują taki film, w którym prezentują zbrodnię katyńską jako spisek przeciwko ruskim komunistom. Nie wątpię, że poruszenie tego tematu w czasach, gdy komunizm w Polsce zbliżał się do kresu swej egzystencji posłużył za dolanie oliwy do ogniska, ale według mnie miało to posłużyć upieczeniu nad nim dwóch pieczeni - nie musiało dojść do sfałszowania dokumentów.


Nasz minister źle się wysłowił, ja bym nie nazwał tego głupotą. Jednak nie jest też głupotą, że w Rosji odpowiednikiem Polskiego święta niepodległości jest 7 października - rocznica wyzwolenia Moskwy z rządów Polski (w roku 1917, jest to jednocześnie rocznica rozpoczęcia rewolucji październikowej).
Trudno zgadnąć, czy zajścia w Katyniu były zemstą za niechlubne dla Rosjan czasy podległości, przez które patrzą oni na nas jak na zaborców (z resztą nie oni jedni, Unia Polsko-Litewska też nie kojarzy się dobrze na Litwie, dodajmy do tego obóz koncentracyjny w Berezie Kartuskiej na Białorusi założony przez Piłsudskiego, i ciekawy wyczyn Ukraińców, którzy jako jedyni w historii pokonali Polską Husarię).
Tak to jakoś jest, że każdy kraj przedstawia swoją historię w taki sposób, aby pokazać się jako strasznie poszkodowany, i że dzielnie i mężnie walczył z przeciwnikami, których do tej pory nienawidzi. Tak na przykład na lekcji historii w Austrii nikt nie dowie się, że Austria razem z Niemcami i Rosją były krajami zaborczymi na Polskę podczas 1 rozbioru Polski. Ba, tam nawet nie ma wzmianki, że takowe 3 rozbiory w ogóle miały miejsce w historii, a dlaczego ta Austria taka duża na mapie nikt nie tłumaczy ani nie pyta. Ukraińcy nie mówią o obozach UPA jakie się znajdowały na terenie obecnego woj. Małopolskiego, a my nie mówimy, ile ludzkich istnień pochłonęło ulokowanie Polski "Od morza do morza".
Tak było, tak jest, i tak będzie, jest to absolutnie naturalna kolej rzeczy. I tak nie jesteśmy w stanie dojść po tylu latach, co było zemstą za co, więc myślę, że wiedza o historii to jedno, a umiejętność wybaczania takich rzeczy to drugie, ale wynikające z pierwszego. Ja osobiście uważam, że co było to nie wróci, i dlatego wolę kombinować jak tu z zagranicznymi gośćmi dobić jakiś opłacalny interes, niż wypominać im błędy, których osobiście i tak nie oni popełnili. Uważam, że karanie ludzi za to, co zrobili ich rodzice, dziadkowie czy inni przodkowie jest co najmniej nie na miejscu.