- Osama jednak żyje
- "Ścięta głowa nie odrasta", czyli Al-Kaida została rozwiązana.
środa, 4 maja 2011
Rozwiązanie Al-Kaidy?
czwartek, 21 kwietnia 2011
Gównowpierdalacze
Moje przemyślenia dotyczące tego, co dzieje się wokół nas zmusiły mnie do stworzenia lapidarnego słowa, które zamieściłem w tytule tego posta.
Otóż mianem tzw. Gównowpierdalacza określam ludzi, którzy z uwagi na swoją sytuację finansową muszą obniżać swój poziom życia kupując np. Mniejsze racje żywnościowe dla członków rodziny, rezygnować z pewnych towarów lub usług... wyliczać tak mogę bez końca.
Problem, który chcę tutaj poruszyć nie tkwi jednak w danym istnieniu takich ludzi ani w tempie ich przyrastania, co w przyczynie ich egzystencji. Bez wątpienia podstawową przyczyną są pieniądze, ale człowiek, który coś sobą reprezentuje jest z reguły na tyle sprytny, żeby jakoś do nich dojść i tylko kwestią czasu jestx kiedy to się stanie.
Ostatnio jednak pojawia się jeszcze dodatkowy problem, jakim jest podniesienie cen niektórych produktów: chociażby słynna sprawa cukru po 5zł/kg. Człowiek, który zarabiał do tej pory ilość pieniędzy idealną do utrzymania rodziny i zagwarantowania im przyzwoitego bytu zostaje postawiony przed tym przykrym faktem dokonanym, że choć zarabia tyle samo, to ma mniej pieniędzy.
Winą za ten stan rzeczy obarczam rząd Donalda Tuska, który wprowadził 23% Vat na towary i usługi i wprowadził go w ogóle na książki.
Jakiś czas temu myślałem, że Bronisław Kolorowemu będzie lepszym prezydentem od Lecha Kaczyńskiego. Teraz wiem, że w następnych wyborach prędzej zagłosuję na PiS niż PO - po prostu lepiej sprawdzał się w praktyce, pomimo gorszego wizerunku i paru innych wad. Trzeba tylko nie dopuścić, by doszło do kolejnej kretyńskiej koalicji z partiami typu LPR czy Samoobrona.
Sam tego nie zrobię, lecz spójrzcie na to, "wielce rozwinięci, daleko posunięci" i zadajcie sami sobie pytanie:
Czy chcemy jeszcze mieszkać w tym kraju, który zdziera z obywatela maksymalną ilość pieniędzy, czy lepiej coś zmienić? A może się wyprowadzić?
Polecam cytaty z Józefa Piłsudskiego i kilka minut przemyśleń.
poniedziałek, 11 października 2010
Liu Xiaobo i jego nagroda Nobla
Na sam fakt tej przyznania nagrody Chińskie władze reagują w niewłaściwy według mnie sposób: groźby pod adresem Norwegii za przyznanie nagrody przez komitet pochodzący z Uniwersytetu w Sztokholmie to chyba jakaś chora pomyłka. Dodatkowo, Chiny stwierdziły w
Nie powinien nikogo dziwić fakt, że Dalajlama XIV też popiera Liu - mają podobne ideały, z niewielkimi różnicami (Liu walczy za Chiny, Dalajlama za Tybet).
Osobiście uważam, że w kraju kwitnącej wiśni i drzew morwowych nie dojdzie do żadnego przewrotu, dopóki Liu Xiaobo nie wyjdzie z więzienia lub nie pojawi się ktoś w jego miejsce, ale zanim Chińczycy zaczną krzyczeć powinni ukształtować sobie podziemie co najmniej na takim poziomie, co nielegalna Solidarność. Samymi słowami niczego nie wskórają, co najwyżej powtórzą się wydarzenia z Placu Niebiańskiego Spokoju (ta nazwa przestała pasować do owego miejsca).
wtorek, 28 września 2010
Tusk vs. Palikot
wtorek, 10 sierpnia 2010
Postawiono krzyżyk na prezydencie
Ku pamięci Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego wraz z małżonką Marią oraz pozostałych poległych w katastrofie samolotu rządowego w lesie Smoleńskim 10.04.2010 roku.
Koniec! Zero manifestacji, tłukaniny i kłótni, że coś komuś przeszkadza, robienia ludziom wody z mózgu i srania ludziom do głów.
To, co się dzieje na Krakowskim Przedmieściu jest żałosne, razem z obiema stronami manifestantów, i szczerze współczuję policjantom i strażnikom miejskim, którzy muszą pilnować całego tego burdelu. Proponuję obejrzeć materiał zamieszczony na wp.pl. Dwie najmądrzejsze wypowiedzi są na samym końcu.
Poza tym, dlaczego niby następcom tych ofiar ma się uprzykrzać życie, skoro (prawdopodobnie) nie byli temu winni? Dotyczy to nie tylko krzyża prezydenckiego, co portretów na ławach sejmowych.
wtorek, 3 sierpnia 2010
24% VAT?!
środa, 28 lipca 2010
Nastrój antyreligijny
- Nikt Cię nie zabije za nie picie piwa.
- Piwo nie mówi Ci, jak uprawiać sex.
- Piwo nigdy nie spowodowało wojny.
- Nie wmusza się piwa tym, którzy nie potrafią myśleć.
- Mając piwo, nie pukasz do drzwi innych ludzi próbując je oddać.
- Nikt nigdy nie był pochowany żywcem, powieszony czy torturowany aż do śmierci pod symbolem piwa.
- Nie musisz czekać >2000 lat na drugie piwo.
- Są prawa, które mówią, że napisy na etykiecie piwa nie mogą Cię okłamać.
- Możesz dowieść, że masz piwo.
- Kiedy uzależniasz się od piwa, są ludzie, którzy pomogą Ci to powstrzymać.
Zastanawiające jest może dla niektórych, co skłania mnie do takich tekstów. Otóż uważam, że gdyby opodatkować wszystkie instytucje typu kościoły (w tym cerkwie, meczety etc.) nie mielibyśmy problemu dziury budżetowej. Konkordat niszczy niestety mnóstwo pieniędzy. Jedna tylko uwaga: Msze powinny być opodatkowane (typu śluby, chrzciny, komunie, wesela, pogrzeby) - darowizny, to darowizny, ale powinien powstać przepis, że podczas mszy opłaconej księża nie chodzą z tacą.chlopak ze mna zerwal, bo powiedzial, ze bardziej kocha jezusa ;(
niedziela, 18 lipca 2010
Palikot o Gosiewskim: "on żyje"
Sugestie, że ciała znalezione w lesie smoleńskim i/lub te przywiezione do Polski w trumnach to zwłoki innych osób, a de facto tamci "nasi-nienasi" są przetrzymywani w granicach Rosji (jak pisze Palikot) wydają się być mało prawdopodobne, i lepiej, by nie miał on racji.
Osobiście uważam, że w głowie posła Palikota rodzą się pomysły na ciekawe scenariusze filmowe: mijające się z prawdą w założeniach i zakręcone jak psie gówno, oparte czasem na stanie faktycznym (numer z "małpkami"), a czasem na urojeniach jak w filmie "teoria spisku" z 1997r.
Dlatego w tym momencie uznaję to za kolejny wygłup Palikota, który udaje dra Frankenstein'a, mając za swego potwora Przemysława Gosiewskiego:
- On żyje!
No, dobra, deczko przesadziłem, ale hasło jest podobne.
sobota, 10 lipca 2010
Druga tura wyborów, jej wynik i powikłania
Wydało mi się kompletnie bzdurnym, co wyczytałem na gazeta.pl, i później na wprost.pl: Komorowski niby wygrał, bo jego kratka była większa i narysowana grubszą linią. Ten bezsensowny zarzut został wysnuty oczywiście z szeregów PiS'u. Absurd! Równie dobrze można powiedzieć, że J. Kaczyński miał zwiększone szanse, bo był pierwszy na liście, i to zostało uknute w PiS - tyle tylko, że w PO nikt tak nie powie, bo:
- Kaczyński faktycznie ma alfabetycznie nazwisko przed Komorowskim
- Prawdopodobnie zdają sobie sprawę z tego, że taki zarzut zostałby wyśmiany przez społeczeństwo i nie chcą się narażać.
poniedziałek, 5 lipca 2010
WOŚP dla powodzian
Dodajmy jeszcze do tego, że pojawiły się też niebieskie serduszka WOŚP, z których zarobek zostanie przekazany na pomoc właśnie powodzianom. Piękny czyn!
piątek, 25 czerwca 2010
Wybory prezydenckie 2010: 1. tura
Ale dajmy spokój ironii, bo niejaki Hubert Hoffman przekonał się kiedyś, co to znaczy jeździć po Kaczorach.
Jako członek komisji wyborczej, mającej okręg w szpitalu, w którym pracuję, publikuję wyniki:
Jarek, co przyjaciół ma wielu, a każdy chce leżeć na Wawelu: 20 głosów.
Bronek, którego Donald bez "R" prezentuje i promuje: 19 głosów.
Grześ, co idąc przez wieś wór lewicy niesie: 4 głosy.
Marek, pieszczotliwie Jurkiem nazywany: 1 głos.
Tak więc razem mieliśmy 44 wyborców - super okrąg wyborczy. Ogółem w narodzie wybory prezentowały się tak:
| Kandydat | Głosy | Procent | |
|---|---|---|---|
| Bronisław Maria Komorowski | 6 981 319 | 41,54% | |
| Jarosław Aleksander Kaczyński | 6 128 255 | 36,46% | |
| Grzegorz Bernard Napieralski | 2 299 870 | 13,68% | |
| Janusz Ryszard Korwin-Mikke | 416 898 | 2,48% | |
| Waldemar Pawlak | 294 273 | 1,75% | |
| Andrzej Marian Olechowski | 242 439 | 1,44% | |
| Andrzej Zbigniew Lepper | 214 657 | 1,28% | |
| Marek Jurek | 177 315 | 1,06% | |
| Bogusław Zbigniew Ziętek | 29 548 | 0,18% | |
| Kornel Andrzej Morawiecki | 21 596 | 0,13% | |
| Razem | 16 806 170 | 100,00% | |
| Frekwencja | 54,94% | ||
T
Smuci mnie niestety wątek taki, że w zasadzie wszyscy z nich mówili w swych programach to samo, a żaden nic konkretnego (z pominięciem Janusza Korwina-Mikke, ale jego program nie przekonuje mnie do oddania głosu na niego). Niestety, czego by nie obiecywali, mało co z tego zrobią, więc w tym momencie przypomina mi się dodatkowo piosenka zespołu Coma - "Nie wierzę skurwysynom".
Piosenka ta po trochu potwierdza tekst Kazika z "12 groszy", z resztą już nie raz na tę piosenkę się powoływałem:
Nie prawica, nie liberał, nawet żaden faszystaco należy czytać, że od upadku komunizmu każdy w rządzie to i tak komunista, każdy mówi to samo (z niewielkimi różnicami), tylko nazwy partii się pozmieniały, i to się potwierdza w takich sytuacjach jak te wybory - na kogo byśmy nie głosowali, to samo gówno będzie na nas spadało, tylko że inna dupa będzie je wysrywać (a co gorsza, nawet żadnej ładnej nie ma, tzn. żadnej kobiety która chociaż wizualnie robiłaby dobre wrażenie).
Kowboj, cza-cza, to normalny komunista!
sobota, 29 maja 2010
"Rytmy lewicy"
Na jego stronie, odzianej w piękne barwy flagi narodowej widać jest wspaniałe hasła: "Polska powinna uczestniczyć w umacnianiu nowej wizji silnej UE" i teksty troszkę sensowniejsze i konkretniejsze, zgromadzone po prawej stronie, w dziale wiadomości, np. "jestem gorącym zwolennikiem rozwoju odnawialnych źródeł energii". Ale najbardziej mnie rozbawił hymn wyborczy:
Autorzy tegoż dzieła wiekopomnego z pewnością nie zostaliby zapomniani jeszcze przez długie, długie lata, więc pewnie dlatego żaden z nich się pod nim nie podpisał. Nic z resztą dziwnego - piosenka jaką stworzyli Kuba Wojewódzki i Michał Figurski o "Jarku" Kaczyńskim jest już zdecydowanie bardziej reprezentatywna ("Bój się Polaku, bój się! Wraca czwarta RP! [...] Jarek, Jarek, przyjaciół ma wielu, każdy chce leżeć na Wawelu[...]"), i prędzej mogłaby zostać użyta w jakimś spocie, choć sam "Jarek" popełniłby samobójstwo polityczne, gdyby się do tego posunął, ale polityka hakowa chyba nie jest już stosowana.
Wracając do tematu, piosenka Napieralskiego bardziej bawi niż zachęca do głosowania na niego, a to zły znak, bo jak w rządzie robią sobie jaja, to my, obywatele, później na tym cierpimy.
niedziela, 18 kwietnia 2010
Pogrzeb prezydenta vs. chmura syfu wulkanicznego
Pył wulkaniczny roznosi się po kontynencie na podobną skalę, co syf z elektrowni w Czarnobylu. Oby okazał się mniej szkodliwy. Ogółem, już chyba 1/2 delegacji odwołała się na tę uroczystość. Angela Merkel nie ma chyba zbyt daleko, a jednak odwołała swoją wizytę.
Najmądrzejszym, co mi się wydaje, to aby zamiast tych wszystkich odwołanych delegacji, jako reprezentanci przybyli ambasadorzy (siedzący i tak w Polsce) tych zagranicznych państw. Tą metodą, mielibyśmy delegacje ze wszystkich państw, które chciały być obecne na tej uroczystości, ale bez ryzyka, że ktoś z delegatów dołączy do listy ofiar katastrof lotniczych. Największe zagrożenie stanowiłby wtedy tylko atak terrorystyczny.
Dość niedawno ukazał się w sieci ten film, nakkręcony telefonem komórkowym na którym rzekomo Rosjanie dobijają ocalałych z samolotu w lesie koło Smoleńska. Powiedzmy sobie szczerze: Gdyby ten film faktycznie pokazywał takie zdarzenie, to znikąłby z internetu jeszcze szybciej, niż się w nim pojawił. Osoby, które zleciłyby ów zamach zadbałyby o to na pewno.
sobota, 10 kwietnia 2010
Na pokładzie samolotu prezydenckiego
Oto po prawej mamy przykładzik grzeczny, dotyczący śmierci prezydenta ujęty na demotach, który jak każdy porządny i rzeczowo ujmujący temat demotywator nigdy nie wejdzie na główną.
Niżej podaję jeszcze proroczą wizję Kabaretu Młodych Panów odnośnie zaistniałego wydarzenia. Heh, skąd oni wiedzieli o tym już tych parę lat temu? skecz ten powstał w momencie, gdy Kaczyński objął urząd prezydenta (no, dobra, nieznacznie później).
Poważniej rzecz ujmując,można się zastanawiać, czy władze Rosji lub ktoś inny, komu "nasi" przeszkadzali nie zajął się sprawą przygotowania/spreparowania tego wypadku, a fakt zużycia Tupolewa tylko temu sprzyjał, ale jeśli Putin ma kierować komisją d.s. tego wypadku to raczej się tego nie dowiemy. Jednak według mnie (i nie tylko) jeśli Rosjanie chcieliby zdjąć kogoś z tej ekipy, to nie są na tyle głupi, by robić to u siebie.
Niestety, oprócz prezydenta zginęły tam też inne bardzo potrzebne osoby, cały szereg wojskowych, co stwarza świetne warunki do ataku zbrojnego na Polskę, gdyż nie mamy się jak bronić. Oto kompletna lista osób poległych w tym strasznym wypadku:
Na zakończenie podsumuję wspomniane wydarzenie trafną puentą z wręcz proroczego skeczu kabaretowego:
-Panowie, co teraz będzie?
- Wybory!
sobota, 3 kwietnia 2010
Moskiewskie metro
Okropnie współczujemy moskwianom. Są zakładnikami polityki. Każdy akt terrorystyczny jest rezultatem fatalnej polityki prowadzonej przez KremlW 100% zgadzam się z jej wypowiedzią, choć niektórzy mogą dojść do wniosku, że źle ją interpretuję. Nie raz już mówiłem o zbyt agresywnej polityce, jaką prowadzi duet Miedwiediew & Putin. Jednak ja uważałem, iż UE nie będą chcieli robić z nimi więcej interesów jak np. często wspominane gaz i prąd. Tu z kolei mamy akt przemocy, który za brutalną politykę prowadzoną przez ludzi sprawujących władzę odbija się na niewinnych cywilach. Osobiście uważam, że to zajście będzie miało dla Kaukazu gorsze konsekwencje, niż by tego chcieli - już doszło w Rosji do przemocy pod adresem kilku osób o kaukaskim wyglądzie. Przez głupotę władców dwóch państw rośnie wzajemna nienawiść ich narodów do siebie, i cierpią ludzie, którzy nie są niczemu winni. Metoda "jak Kuba bogu, tak bóg Kubańczykom" pociągnie za sobą setki niepotrzebnych ofiar. Jeśli ludzie z Kaukazu chcą osiągnąć jakiś konkretny efekt swoich zamachów, powinni je przeprowadzać bezpośrednio na władzy spoczywającej wygodnie w Kremlu -
Najbardziej martwiącym jest fakt, że jeśli obie strony nie dojdą do pokojowego porozumienia (a sytuacja nie wskazuje, by do tego doszło w najbliższym czasie) to obie strony działające w tym sporze będą włączać w to kolejnych "sprzymierzeńców", co tylko zwiększy liczbę ofiar, nie wnosząc przy tym nic mądrego ani dobrego do zaistniałej sytuacji.
Obecny papież może mieć to w dupie, ale nasz Papież z pewnością potępiłby te zamachy, i być może też zauważyłby ich przyczynę w działaniach rosyjskiego rządu. Ja uważam, że obie strony robią źle, a zwłaszcza Kaukaz, włączając w konflikt tak wiele niepotrzebnych ofiar, ale o tym już tutaj mówiłem.
środa, 17 marca 2010
Wolność i niewola słowa
Na wstępie przedstawię moje nastawienie do gejów i lesbijek: niech sobie istnieją, niech się bzykają po swojemu, ja z takim kimś mogę spokojnie porozmawiać, ale bliższych kontaktów z nimi mieć nie chcę, bo nie czuję się zbyt bezpiecznie w towarzystwie geja
Teraz przedstawię moje nastawienie do Prawa i Sprawiedliwości. Nie przepadam za tą partią, ale co by nie patrzeć, trochę dobrego zrobiła: Zredukowali korupcję i przestępczość. Ale parę rzeczy zrobili też takich, które mi się bardzo nie podobają, np. Roman Giertych został za zgodą jeszcze wtedy premiera Kaczyńskiego ministrem edukacji i namieszał w niej tak, że nie wiedziałem, jak pisać maturę, co się nieraz do tej pory zastanawiam, co za debil zatwierdził tamte reguły. I niestety doprowadzili do paranoi, że żyjemy w "Kraju wolności słowa" w którym cały czas są wytaczane kolejne procesy o obrazę mienia. Jeśli ktoś będzie na tyle odważny, by sprawdzić w słowniku języka polskiego hasła "wolność" i "odpowiedzialność" to zapewne zauważy, że te terminy wzajemnie się wykluczają. I w tym tkwi sęk tej dygresji - gdyby rzekoma wolność słowa rzeczywiście istniała, nigdy nie dowiedzielibyśmy się o osobie Huberta Hoffmana, bezdomnego który w obecności funkcjonariuszy rzucał mięsem pod adresem duetu Kaczyńskich.
Tak więc teraz nasuwa się kilka zapytań:
- Czy Tadeusz Rydzyk, nazywając żonę prezydenta czarownicą nie przekroczył granicy niewinności wolnego słowa?
- Czy poseł Stanisław Pięta został przez kogoś zmuszony, by oglądać te prace? i tu dodam kilka dodatkowych pytań:
- Jeśli nie, to po co w ogóle publikował swoją opinię w sposób, który bulwersuje taką ilość ludzi? Czyżby nie potrafił się wypowiadać, czy jest tak zaślepiony czymś (być może brakiem tolerancji dla odmienności), że nie potrafi nad sobą zapanować?
- Jeśli tak, dlaczego nie oskarżył jeszcze osoby, która go zmusiła?
sobota, 13 marca 2010
Wojna Gruzińsko-Ruska
czwartek, 11 marca 2010
"Polski krzyż Rosji" i kilka faktów z historii
Nasz minister źle się wysłowił, ja bym nie nazwał tego głupotą. Jednak nie jest też głupotą, że w Rosji odpowiednikiem Polskiego święta niepodległości jest 7 października - rocznica wyzwolenia Moskwy z rządów Polski (w roku 1917, jest to jednocześnie rocznica rozpoczęcia rewolucji październikowej).
Trudno zgadnąć, czy zajścia w Katyniu były zemstą za niechlubne dla Rosjan czasy podległości, przez które patrzą oni na nas jak na zaborców (z resztą nie oni jedni, Unia Polsko-Litewska też nie kojarzy się dobrze na Litwie, dodajmy do tego obóz koncentracyjny w Berezie Kartuskiej na Białorusi założony przez Piłsudskiego, i ciekawy wyczyn Ukraińców, którzy jako jedyni w historii pokonali Polską Husarię).
Tak to jakoś jest, że każdy kraj przedstawia swoją historię w taki sposób, aby pokazać się jako strasznie poszkodowany, i że dzielnie i mężnie walczył z przeciwnikami, których do tej pory nienawidzi. Tak na przykład na lekcji historii w Austrii nikt nie dowie się, że Austria razem z Niemcami i Rosją były krajami zaborczymi na Polskę podczas 1 rozbioru Polski. Ba, tam nawet nie ma wzmianki, że takowe 3 rozbiory w ogóle miały miejsce w historii, a dlaczego ta Austria taka duża na mapie nikt nie tłumaczy ani nie pyta. Ukraińcy nie mówią o obozach UPA jakie się znajdowały na terenie obecnego woj. Małopolskiego, a my nie mówimy, ile ludzkich istnień pochłonęło ulokowanie Polski "Od morza do morza".
Tak było, tak jest, i tak będzie, jest to absolutnie naturalna kolej rzeczy. I tak nie jesteśmy w stanie dojść po tylu latach, co było zemstą za co, więc myślę, że wiedza o historii to jedno, a umiejętność wybaczania takich rzeczy to drugie, ale wynikające z pierwszego. Ja osobiście uważam, że co było to nie wróci, i dlatego wolę kombinować jak tu z zagranicznymi gośćmi dobić jakiś opłacalny interes, niż wypominać im błędy, których osobiście i tak nie oni popełnili. Uważam, że karanie ludzi za to, co zrobili ich rodzice, dziadkowie czy inni przodkowie jest co najmniej nie na miejscu.