Pokazywanie postów oznaczonych etykietą policja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą policja. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 czerwca 2011

Wtorek, 14.

Jakoś tak się dziwnie złożyło, że wczoraj, czyli we wtorek, miałem jechać na szkolenie związane z nową pracą, a że miałem jeszcze odwołać się od mandatu wystawionego przez kanara w piątek w pociągu (jechałem na bilecie ulgowym, a zapomniałem legitki) musiałem wyjechać trochę wcześniej i pojechać na dworzec wschodni, by to osiągnąć (w końcu lepiej zapłacić 13zł aniżeli 150...). Było to powodem mojego wcześniejszego wyjścia z pracy ze szpitala. Tak więc ewakuowałem się ok. godziny 13.00 czy coś koło tego, poleciałem do domu, napiłem się, wykąpałem, opakowałem w garnitur, dwa razy sprawdziłem, czy mam legitkę i udałem się do kiosku po bilet ZTM.
Skasowałem go oczywiście, i choć chciałem pojechać bezpośrednio na wschodni z mojej stacji, to okazało się, że nie jest to jednak możliwe. No cóż, mówi się "trudno" i żyje się dalej.
Wsiadłem w pociąg na wileniak, gdzie aby znaleźć miejsce siedzące, by ustawić się wygodnie z netbookiem musiałem wydać 6zł w mac'u (cheeseburger + mała fanta to nic wielkiego, poza tym, że byłem głodny, a te fast-foody są tak zaprogramowane, by pobudzać apetyt). Dowiedziałem się, że da się tam dojechać linią Z-2, która to niegdyś podczas remontu mostu była mi dojazdem do szkoły. Niby fajnie, ale ta linia ma 2 przystanki pod wileńskim, a ja oczywiście musiałem znaleźć na początku ten niewłaściwy. Straciłem trochę czasu, ale miałem go na szczęście wystarczający margines, by mi to nie przeszkadzało (zawsze tak robię, jak jadę gdzieś po raz pierwszy - lepiej być za wcześnie, niż za późno). Pani w okienku "Windykacje" przy kasach prawie bez słowa obsłużyła mnie dość szybko (możliwe, że coś mówiła, ale przez tę szybę nic kurwa nie słychać!) i w miarę bezboleśnie. Potem doceniłem wiedzę, jaką zdobyłem podczas dojazdu w to miejsce.
Udałem się następnie z powrotem pod dw. Wileński i dojechałem do metra, którym udałem się na Wilanowską. Niedaleko tej stacji znajduje się siedziba firmy OVB Allfinanz, w której mam obecnie szkolenia aby zostać jej pracownikiem. Treść szkolenia pozostawię dla siebie, ale pochwalić się wypada, co się stało w siedzibie po jego zakończeniu. Mianowicie chodzi mi o spotkanie z wszystkimi pracownikami, i obecnymi, i dopiero zamierzonymi (jak np. ja) tej placówki, celem podsumowania miesiąca i dotychczasowego szkolenia. Dla mnie najważniejszym podpunktem było wymienienie osób, które już podczas szkolenia zaczęły coś robić w kierunku pracy w tym przedsiębiorstwie, gdyż zostali oni nagrodzeni firmowymi breloczkami, których ponoć w żaden inny sposób zdobyć się nie da. Ja takowy dostałem :)
Następnie pojechałem z jednym z kolegów do innego koleżki z uczelni, pogadać, zapalić, i jak się później okazało pomóc mu w przeprowadzce z jednej stancji na drugą. Moja pomoc co prawda była skromna, bo pilnowałem tylko otwartego samochodu, ale flaszka się należy! Niestety, aby zmieścić jego pokój w VW Golfie, kierowcę i jego samego, trzeba było składać tylną kanapę, więc ja już musiałem wracać komunikacją miejską. Dałem sobie radę bardzo dobrze, gdyż zauważyłem, że jeden z przystanków pierwszego tramwaju, w który wsiadłem, pokrywał się z trasą wspomnianego Z-2, więc dojechałem do niego, i dojechałem sobie spokojnie na wileński. Sam myślałem, że zejdzie mi się z tym dłużej. Do domu wróciłem oczywiście pociągiem, co dziwne, znalazłem nawet miejsce siedzące w jednojednostkowym składzie na Małkinię (i z nikim się nie biłem).
I jak na ironię, najciekawsze rzeczy działy się w moim miejscu pracy na chwilę po moim wyjściu.
Gdzieś niedaleko cmentarza w Kobyłce ktoś zaczął strzelać, w skutek czego mieliśmy dwóch nowych pacjentów. Fajna fura ich przywiozła: biały Lexus (choruję na GS300). Artykuł, który podrzuciłem, nie jest niestety zgodny z prawdą:
  1. Rany nie dotyczyły barku i uda, tylko klatki piersiowej i brzucha
  2. Sprawca wg artykułu został zatrzymany "nieopodal szpitala", a miało to miejsce na parkingu już za szlabanem, tuż pod samym głównym wejściem
Szkoda po trochu, że tego nie widziałem, ale podobno akcja była jak z filmu kryminalnego: Podjeżdża zajebista fura, zaraz do niej podbiega trzech policjantów, wyciągają z niej dwóch typów i aresztują. - polskie kino wymięka.
Ech, na tym terenie to chyba zawsze będą się strzelali. Większość Wołominiaków pamięta zapewne, jak ś.p. Gruszczyński powystrzelał połowę rodzeństwa Czajewiczów kilka lat temu. To była obława! Na co drugim skrzyżowaniu uzbrojony w kałasznikowy patrol minimum dwóch policjantów, pod Carrefourem (jeszcze wtedy stał) autobus policji i dwa vany z uzbrojeniem o godz. 7.00... a i tak kradli.

piątek, 1 października 2010

Bunt policjantów w Ekwadorze

Jak donosi wp.pl w Ekwadorze doszło do buntu policji z powodu projektu ustawy o odebranie im niektórych przywilejów. Osobiście uważam, że redukcja premii za zasługi i przedłużenie stażu wymaganego do awansu to już troszkę dużo, a to ponoć dopiero początek tych zmian na gorsze. Za prezydentem opowiedziało się wojsko, choć też chyba tylko dlatego, że taki jest ich obowiązek, bo jeden z generałów wypowiadał się w sposób nieprzychylny tym decyzjom.
Nie jestem pewny, czy gdyby taka sytuacja miała miejsce u nas, w Polsce, jak zareagowałoby społeczeństwo, ale biorąc pod uwagę ilość ludzi z tzw. pokolenia JP mogłoby być więcej ofiar w przypadku takiego protestu (choć też trudno to przewidzieć, bo i tak większość z nich boi się policji).

czwartek, 30 września 2010

Dopalacze

Dostępne od jakiegoś czasu na naszym rynku dopalacze to z farmakologicznego punktu widzenia substancje psychoaktywne mające po zażyciu dać efekt narkotyczny porównywalny z tym, co zakazane. Ale oto RMF24.pl prezentuje je dokładniej pod tym względem.
Wnioskuję z tego artykułu, a zdaje się być dość wiarygodny, że są to Pochodne narkotyków, mające podobny efekt co one, ale zmieniony skład w taki sposób, aby prawo nie mogło się do tego przyczepić.
Zdolni chemicy, którzy jeszcze do niedawna dostawali stypendia na swoich uczelniach wzięli się do bardzo opłacalnej pracy: kombinując i główkując wymyślają coraz to nowe substancje, których prawo nie zabrania, a mają efekt psychogenny. W efekcie, jeśli jednego dnia wyjdzie ustawa o zakazie sprzedawania jakiejś substancji to za niedługo będzie wyprodukowana w jej miejsce kolejna. To błędne koło będzie się zataczać, dopóki ktoś nie stworzy ustawy, która mówić będzie w przybliżeniu coś takiego:
Wszystkie substancje chemiczne i produkty pozyskiwane z roślin przeznaczone do spożycia doustnego lub inhalacji mogą być rozprowadzane wyłącznie w aptekach.
I problem wydaje się być rozwiązany. Sęk jednak w tym, że tą metodą również papierosy przejdą z kiosków do aptek, co w wielu wypadkach oznacza zakończenie działalności tych pierwszych.
Dopalacze są podobne do narkotyków w jeszcze innej kwestii: Początkowo, gdy nowa substancja jest wypuszczana na rynek sprawdza ją dopiero docelowy klient. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że człowiek który to sprzedaje na początku nawet nie wie, co ma: może sprzedać dzieciakowi coś, co go natychmiast zabije (od pierwszego bucha czy tabletki). Równie dobrze któraś z tych substancji może stanowić szczepionkę na HIV, i tego też nikt nie będzie wiedział.

niedziela, 15 sierpnia 2010

Ossów 1920-2010

Mówiąc o historii, tworzymy historię. Wczoraj (14.08.2010) na polach Ossowskich była rekonstrukcja bitwy zwanej przez wielu "cudem nad Wisłą" (choć do Wisły jest stamtąd ok. 20km). Jako członek chóru Echo czynnie uczestniczyłem w mszy po inscenizacji: podobno msza owa była nawet transmitowana w TV (owszem, widziałem kamery), ale na pewno będzie opisywana w "Wieściach podwarszawskich". Oprócz kamer widziałem jeszcze Chór i orkiestrę wojska polskiego, cały szereg różnego stopnia wojskowych, burmistrza Miasta Stołecznego Wołomina p. Jerzego Mikulskiego, prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej p. Bronka Komorowskiego, prymasa Józefa Glempa (poznałem po radarach), polonistę z liceum na Sasina a dziennikarza jednej z lokalnych gazet Rafała Pazio, grupkę harcerzy harcujących z wodą, i cały tłum bydła cywilnego. Na mszy odbyła się również ceremonia wręczenia Orderu Orła Białego.
Ogółem było tam dużo gadania, zwłaszcza pięknych słów, które i tak niczego politycznie nie zmienią, ale nie o to tu chodzi. Uważam, że takie wydarzenia, jak ta rocznica są potrzebne. Polska historia jest ciekawa, a taka nieobowiązkowa jej lekcja skusić może większą uwagę, niż te, które obowiązkowo w podstawówkach, gimnazjach i szkołach średnich są wmuszane na siłę. Jedyne, co mi się nie podoba, to że moja teczka w IPN tężeje od takich wydarzeń (aby móc wystąpić musiałem udostępnić moje dane osobowe, m. in. imię ojca i PESEL).

wtorek, 10 sierpnia 2010

Postawiono krzyżyk na prezydencie

Pamięć o Smoleńsku i Katyniu to jedno, a wojna polityczna i machanie na prawo i lewo symbolami, które do batalii politycznej służyć nie powinny, to coś kompletnie innego. Osobiście uważam, i w cale tego nie ukrywam, bo nie pierwszy raz o tym mówię i piszę, że krzyż pod pałacem prezydenckim w ogóle nie powinien tam stanąć. Tam powinna być tablica, wmurowana w ścianę pałacu prezydenckiego, w widocznym, ale nieprzeszkadzającym miejscu:

Ku pamięci Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego wraz z małżonką Marią oraz pozostałych poległych w katastrofie samolotu rządowego w lesie Smoleńskim 10.04.2010 roku.

Koniec! Zero manifestacji, tłukaniny i kłótni, że coś komuś przeszkadza, robienia ludziom wody z mózgu i srania ludziom do głów.
To, co się dzieje na Krakowskim Przedmieściu jest żałosne, razem z obiema stronami manifestantów, i szczerze współczuję policjantom i strażnikom miejskim, którzy muszą pilnować całego tego burdelu. Proponuję obejrzeć materiał zamieszczony na wp.pl. Dwie najmądrzejsze wypowiedzi są na samym końcu.
Poza tym, dlaczego niby następcom tych ofiar ma się uprzykrzać życie, skoro (prawdopodobnie) nie byli temu winni? Dotyczy to nie tylko krzyża prezydenckiego, co portretów na ławach sejmowych.
Amen.

wtorek, 13 lipca 2010

Jackass vs. Remi Gaillard

Nieraz widzieliśmy wszyscy wygłupy różnych ludzi, rejestrowane na filmach wideo i publikowane w internecie w celach czysto rozrywkowych - najczęściej są one komentowane przez widzów słowami kurwa, ale to debile są, ja pierdolę i chyba nie jest to dziwne, bo kto zdrowy na rozumie zacznie robić takie rzeczy, jak strzelanie sobie w brzuch poniżej zabezpieczenia z markera do paintball'a albo z atrapy broni do ASG, albo skakanie na motorze tak, by motor przygniótł kierowcę? Tak samo kto biega po supermarkecie przebrany za Pacmana? Oni: Remi Gaillard, a jak nie on, to Bam Margera ze swoją ekipą z Jackass. Zależy to w dużej mierze od rejonizacji - Remi działa we Francji, a Jackass'y w Stanach Zjednoczonych. Zobaczcie sami, oto Jackass.

na powyższym filmie widać, jak koleś nasikał do pistoletu na wodę a potem zrobił kawał koledze. Świńskie, ale nawet śmieszne. Jest to trailer jednego z ich pełnometrażowych filmów.

Tutaj spikerka sama mówi, co się stało. To, co dopowiedział tamten typ i co zrobili z sankami uzupełnia tylko niewielkie braki w jej wypowiedzi.

Więc to jednak prawda... dobra, wolę nie sprawdzać w domu☺

A to już jest ten słynny Bam: Strzela z tego w swoją żonę. Chyba średnio udał im się ten związek ☻ to jest trailer tego samego filmu, o którym już wspominałem.

O tym filmie też już tu przed chwilą pisałem - to z motorem.

Tutaj głupy skaczą z rampy do wody na deskorolkach, BMX'ach, hulajnogach i czym się da. Bam jak widać trafił w ustawione na wodzie kółko - nic dziwnego, jest on zawodowym skater'em, więc takie triki nie są dla niego wyczynem. Poniżej inne podobne wyczyny Jackassów.


Remi Gaillard
Od tego miejsca post ten przyjmuje motto życiowe Remiego:
Robiąc cokolwiek, stajesz się kimkolwiek.

Jest to satyryk o dość dużych umiejętnościach sportowych, lubiący się nimi popisywać podobnie do Jackass'ów - czyli kolejny odpierdalacz. Oto kilka filmów.

Kangurek - Pierwszy film Remi'ego, jaki zobaczyłem. Teraz to już klasyk ☺ podobnie, jak poniższy Pacman.

O Pacmanie pisałem na początku tego posta; teraz zobaczmy Football: Remi popisuje się swoimi zdolnościami piłkarskimi.


Podsumowując, bardziej przekonuje mnie do siebie humor Remi'ego niż Bama, ale muszę przyznać, że obaj są całkiem niezłymi sportowcami i nawet trochę zabawni. Obaj również uważają się za zawodowych komików, ale sami oceńcie, czy ich narcyzm ma jakieś odniesienie do rzeczywistości ☻

środa, 16 czerwca 2010

Pilnuj majtek, bo kradną!

Troszkę mnie to rozbawiło, a najbardziej tytuł tego artykułu: Nastolatkowie ukradli 570 par majtek... - rzecz miała miejsce w Opolu, a nie w Wołominie czy Warszawie, ale i tak należy trzymać się na wodzy:) Dodam jeszcze, że nie byli to ludzie z serii iluzjoniści: ręka szybsza niż oko - myk-myk i nie masz majtek. Okradali sklepy, po czym sami (prawdopodobnie) sprzedawali to, co ukradli. Też jest to metoda na życie, ale czy warto ponosić konsekwencje typu dozór kuratora? Kurator będzie pilnował nawet czy się nie wagaruje w szkole, a jeśli będzie miał jakieś problemy z delikwentem to zorganizuje mu nalot policji i wytoczy sprawę w sądzie.
Nie ma co, młodzież dziwnie wyrasta. Powyżej opisałem przypadek duetu 15- i 17-latek, a tu mamy wzmiankę o "czternastce z kolegami".

środa, 26 maja 2010

Więcej szczęścia niż rozumu

Nic dodać ani ująć w tym wypadku (tak, wypadek to dobre słowo). Wybuchłem po prostu śmiechem jak zobaczyłem, że motocyklista z tego wypadku wślizgiem na dupie wylądował tuż przed innym samochodem, wstał i poszedł. Choć bywają też niestety i takie wypadki, zwłaszcza w miejscach, gdzie sporo ludzi wyprzedza na 3-go, że ofiara wypadku zostaje rozjechana 2 samochodami. Czasem przeżywa, a czasem nie.
Dlatego warto się rozglądać i używać różnego typu odblasków. Koniecznie zobacz film poniżej.
A większość takich wypadków ma miejsce z powodu takich właśnie kierowców, jak ten.

Zobacz inne wiadomości z tej dziedziny tutaj

czwartek, 18 marca 2010

Kolejna ciekawostka z Wołomina

Wydawało mi się, że handel narkotykami na terenie Wołomina się uspokoił, a tu zonk...
Nie wiem, jak wam, ale mi się na Mieście nie rzuca w oczy, żeby jakiś naćpany typek stał czy coś. I nie jest ich aż tylu, żeby nie rzucali się w oczy jak każda codzienna rzecz, tylko po prostu ich nie widuję. Z kolei jak się kręcę po Warszawie widzę sporadycznie ludzi, którzy np. wybuchają śmiechem na głos lektora w tramwaju. Tak więc co, mamy export towaru do stolicy?
Ten post może się wydawać co najmniej głupi lub dziwny, ale szkoda mi, że przez pojedyncze osoby i zajścia całe miasto ma zjechaną opinię.

czwartek, 11 marca 2010

"I moje miasto złą sławą owiane..."

Niejeden słyszał na pewno o mafii wołomińskiej, jest to temat, którego rozwijać nie trzeba. Głośno też było o pożarze marketu Carrefour Express przy ul. wileńskiej (150m od komendy policji), a mieszkańcy tego miasta na długo zapamiętają obławę na Michała Gruszczyńskiego, kiedy to na co drugim skrzyżowaniu stał uzbrojony patrol policji. Dziś jednak przeczytałem w internecie coś, co mnie trochę zaciekawiło. Zobacz tutaj.

Faktem niezaprzeczalnym jest, że nie lubię policji, gdyż już kiedyś dostałem wpierdol od policjanta za wędrówkę z otwartym piwem po ulicy, ale jednak traktuję ten przypadek jako indywidualny: policjant kretyn chciał się popisać, że chodzi na siłownię. Mimo tego jednak nie piszę na ścianach napisów "HWDP", "JP", nie krzyczę "Jebać policję" na ulicy ani nie robię sobie takich opisów na gg, bo po pierwsze, tak się zachowują dzieciaki, które bardzo często kradną, niszczą mnóstwo różnych rzeczy (jak np. przypadek pod fortem wola, gdzie policjant zwrócił uwagę dzieciakowi za rzucenie koszem na śmieci w tramwaj i dostał za to nożem). Po drugie, gdyby nie było policji, to żaden z tych dzieciaków nie byłby w stanie nawet wyjść z domu, bo by się po prostu bał nawet podejść do okna we własnym pokoju, gdyż nie miałby pewności, czy na ulicy nie łazi jakiś typ, co mu z nudów łeb odstrzeli.
Nie lubię policji, ale za to właśnie ją szanuję, i uważam, że mimo wszystko jest potrzebna.
Jeśli jesteś dzieckiem "JP100%"
, to powiedz mi (napisz w komentarzu), co zrobisz, jak stojąc w kolejce do sklepu wpadnie do niego kilku kolesi z bronią i potraktują jako mięso armatnie? komu będziesz dziękował, jeśli to policja cię uwolni? albo jak w końcu ktoś na prawdę podłoży bombę pod kauflanda, a oni ją znajdą i zawołają saperów do rozbrojenia ładunku? Chyba nie będziesz dziękować bogu, bo jeśli takowy istnieje, i niezależnie jak się nazywa, gówno by dały jakiekolwiek modlitwy do niego, gdyby nie miał na ziemi ludzi stanowiących jego ręce do pracy.