Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pieniadze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pieniadze. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 listopada 2012

Chomikuj.pl

Ściągając terabajty danych z sieci, zwłaszcza filmy i muzykę z Chomikuj.pl zauważyłem ciekawy wpis w jednym z opisów profili.
"Zgodnie z polskim prawem ściągnięte pliki posiadające prawa autorskie można przechowywać na dysku przez 24h. Administrator tego chomika nie odpowiada za znajdujące się tu pliki. Jeśli chcesz pobrać pliki musisz po 24h (od momentu pobrania ich na dysk) skasować je ze swojego komputera. Autor chomika nie ponosi żadnej odpowiedzialności za niezgodne z prawem wykorzystywanie zasobów znajdujących się na tej stronie."
Brzmi to trochę żartobliwie, gdyż mając na uwadze Polską mentalność i tak wszyscy to oleją, ale wypadało wkleić, coby się pajace od ACTA i innych podobnych debilizmów nie pruli. Tak dla świętego spokoju umysłu i duszy. Biorąc rzecz jeszcze trochę poważniej: nie widzę nic złego w kupowaniu płyt CD, DVD i BD, gdyż uważam, że jeśli ktoś robi coś, co mi się podoba, to należą mu się za to ode mnie pieniądze. Szkoda tylko, że takie persony jak np. Kazik Staszewski (za muzykę - pełen szacun, ale to inny wątek) życzą sobie chore kwoty za wejściówki na swoje koncerty, albo inne przypadki krzyczące sobie 120zł za płytę CD. Komentarz zaczerpnąć pragnę z dowcipu (dlaczego nie ma Żydów-Cyganów-murzynów-gejów? No rzesz kurwa bez przesady).
p.s. Nie jestem rasistą ani nie mam innych dziwnych uprzedzeń ale niektóre z tych żartów są po prostu śmieszne.

niedziela, 3 kwietnia 2011

Szary post...

...opisujący zwykłą rzecz, jaką wiele razy wiele osób robiło.
Jak większość studentów mieszkających w Wołominie, tak i ja dojeżdżam do Warszawy do szkoły. Mniejsza już o samą szkołę. Przeważnie moja droga do szkoły zaczyna się o 6:30, lecz dziś zaczęła się o dwie minuty później, co poskutkowało widokiem odjeżdżającego pociągu z odległości 150m. Pociąg jadący oczywiście do Dworca Wileńskiego, prawdopodobnie jedynego na świecie kompleksu centrum handlowego ze stacją kolejową.
Jadąc zazwyczaj o 6:44 spod tzw. szubienicy (tj. ze stacji PKP Wołomin) docierałem do szkoły na Ursynowie w godzinę - metro okazuje się być bardzo dogodnym środkiem transportu. W dodatku, bardzo często trafiałem w pociągach znajomych z czasów liceum i gimnazjum.
Dziś jednak wyszło, jak wyszło, pospałem trochę dłużej, i skorzystałem z alternatywnej linii: do Warszawy Zachodniej. I w cale nie wyszedłem na tym dużo gorzej.
Przypomniałem sobie, że niegdyś ściągnąłem sobie na telefon mapę linii kolejowych okręgu warszawskiego - wsparcie 250kb obrazka okazało się wprost nieocenione w tej sytuacji. Ogólnie chwalę sobie możliwości mojej Motoroli, gdyż nieraz bezczynne minuty czekania uprzyjemniam sobie czytając na nim książki, o czym już wzmiankę nawet zrobiłem. Tak też było dziś w pociągu: "Ogród bestii" Jeffery'ego Deaver'a złagodził mój niepokój, że się zgubię (jak się później okazało - nieuzasadniony). Jadąc prawie pustym pociągiem ponad pół godziny przeczytałem ładny kawałek owego ebooka, kontrolując na każdej stacji, gdzie jestem i porównując to co jakiś czas z posiadaną mapą. Mijając Dworzec Wschodni wspomniałem, jak dwa lata temu odprowadzałem tam troje znajomych jadących na wczasy, którzy do ostatniej chwili namawiali mnie, bym pojechał z nimi. Gdy już dojechałem na Śródmieście, wyszedłem z odoru niewietrzonego i nieklimatyzowanego pociągu z zablokowanymi oknami w smród szczyn i nie wiadomo czego jeszcze na peronie, doszedłem do wniosku, że plugawe powietrze centrum najważniejszej metropolii w Polsce nie jest jeszcze takie najgorsze, a wręcz błogosławione.
Niedługo po wyjściu na powierzchnię pojawiła się u mnie potrzeba zapalenia papierosa, co też uczyniłem, i z tym towarzyszem prawie dotarłem do metra. Jak zwykle pod pałacem kultury trafia się palacz-sęp, ale tym razem trochę dziwny: dwóch, prawdopodobnie nie znających się ludzi rozmawiających (na szczęście w kulturalny sposób) o wyglądzie jednego z nich, mianowicie o podobieństwie do Macieja Miecznikowskiego. Faktycznie, trochę podobny, pomyślałem, i zapytany później o to nawet to powiedziałem, ale w sumie co mnie to obchodzi.
Choć nie korzystam z reguły ze stacji PKP Śródmieście, to bez problemu trafiłem do metra, gdzie pojawił się mój odwieczny problem dotyczący stacji Centrum: zjechałem na nie ten peron, co potrzeba (szkoda, że ta stacja nie jest tak zorganizowana jak wszystkie pozostałe). Eh... cóż, kolejny pociąg mi dziś uciekł, ale jestem przyzwyczajony, że tu mi się to zdarza. Jak widać umiem z tym żyć.
W metrze to już standard: dojechałem do stacji Stokłosy, skąd do mojej szkoły jest 150m. Gdy spojrzałem na budynek uczelni naszedł mnie odruch zerknięcia na zegarek. Była 8:10, czyli pierwszy wykład powinien się już zacząć. Jako że nie mam również pamięci do numerów sal, w których mam zajęcia napisałem po drodze sms do kolegi z zapytaniem właśnie o miejsce zajęć. Gdy dotarłem na salę, okazało się, że nie tylko ja przysnąłem... byłem dziesiątą osobą, wliczając w to profesora, który stwierdził, że lepiej poczekać, aż ktoś jeszcze dojdzie.
Moje spóźnienie było po prostu nieodczuwalne, poza tym, że sprawdziłem alternatywę trasy dojazdu do szkoły.

wtorek, 1 lutego 2011

Jak się żebrze w XXI w.?

Jak podaje Komputer Świat, jeden z amerykańskich satyryków wpadł na bardzo oryginalny pomysł na dorwanie sporej kwoty. Zobaczcie sami:

No cóż, na pewno lepsze to, niż "Kierowniku, daj 2zł". I efektywniejsze - już ma jednego sponsora, jest o tym mowa w artykule. W Polsce pierdolnęliby mu taki podatek od darowizny, że przeszedłby mu ten pomysł.

poniedziałek, 29 listopada 2010

Symbian umiera

Fundacja Symbian, której nazwa nie bez powodu kojarzy się wielu użytkownikom Nokii z ich telefonami, ma bardzo poważne szanse zamknąć swoją działalność w niedługim czasie. Faktem jest, że jest to pierwszy w światowej telekomunikacji ustandaryzowany system operacyjny, okrzyknięty przez niektórych "Ojcem mobilnych systemów operacyjnych", i jest to bardzo obszerna karta w historii technologii informatycznych, ale... czy na prawdę mamy czego żałować?
Jako były serwisant telefonów komórkowych mam wyrobione zdanie o tym systemie: nie ma nic bardziej awaryjnego, niż Symbian, i wszystkie jego wersje starsze niż 9.2 miały bardzo poważną wadę: otóż pewien Czech, oczywiście informatyk, napisał program dla telefonów komórkowych obsługujących Javę MIDP 1.0 i nowszą, który pozwalał na włączenie w tych telefonach bluetooth'a przez niego samego. Nie mam pojęcia, jak to jest możliwe, ale gdybym nie zobaczył, to bym nie uwierzył. Ów człowiek ponoć bardzo dobrze skończył, gdyż rzekomo dostał ofertę pracy w Symbian Ltd., w zamian za co nie miał wytoczonego procesu sądowego, ale musiał zaprzestać dystrybucji tego oprogramowania. Późniejsze przeboje związane z tym systemem operacyjnym biorą się głównie z przyczyn Nokii: źle dobrana moc obliczeniowa procesora w stosunku do oprogramowania i reszty sprzętu (ostatni świetny przykład - N8).
Nie dziwi więc, że Nokia zaprosiła do współpracy Intela, z którym pracują nad MeeGo. Może pomoże to uniknąć takich problemów i Nokia wróci na tron króla producentów telefonów komórkowych, o który tak często kłóci się z Samsungiem i koncernem Sony-Ericsson, mając coraz bliżej pleców jednocześnie LG i HTC. Z drugiej jednak strony, nie jest wykluczone, że owe problemy ze sprzętem Nokii pozostaną - przypomnijmy coś o Nokia Booklet 3G (netbook): kto stawia na kompie z Atomem 1,66GHz i z 1GB RAM'u Windows 7 Home Premium? Jak Home Basic nie będzie się mulił, to będzie cud technologiczny!
Dodam jeszcze do tego wszystkiego, że gdy Symbian przestanie być produkowany pojawią się utrudnienia z supportem czegokolwiek na niego i problemy z naprawą błędnego oprogramowania.
A więc mówiąc krótko, większość dzieci przeżywa swoich ojców, tak więc czas teraz na śmierć Symbiana... Nareszcie.

środa, 17 listopada 2010

"Requiem dla snu"

Ten demotywator okazał się być dla mnie motywatorem do obejrzenia Requiem for a dream. Zgadzam się w 100% z jego autorem - ów film daje takiego kopa w mózg, że patrzę się teraz na ćpanie z jeszcze większym obrzydzeniem, niż do tej pory.
Film sam w sobie można traktować jako ostrzeżenie zarówno przed różnego rodzaju pixami czy czymkolwiek takim (zwłaszcza przed braniem w żyłę - zob. obrazek powyżej), ale też przed lekami teoretycznie dopuszczonymi do sprzedaży w aptekach. Najciekawsze dla mnie jest to, kto zauważył pierwszy działanie leków.
Polecam szczerze każdemu obejrzenie tego filmu. Jest to tzw. terapia szokowa, ale bardzo skuteczna.

piątek, 24 września 2010

Jak ułatwić innym życie

To, o czym ostatnio czytałem to ponoć w większości bajery dla bogatych, ale według mnie bardziej się to przyda osobom niepełnosprawnym, niż leniwym burżujom. Liczmy na to, że gdy owe bajery pojawią się w Polsce, NFZ chociaż rozważy ich refundację.
Zacznijmy może od obrotowej poduszki na krzesło: pomysł wziął się w celu ułatwienia wsiadania do i wysiadania z samochodu osobom z uszkodzeniami kręgosłupa (np. oprawionych w gorset Jewett'a). Na innej stronie czytałem, że ma ona łożysko do obrotów, którego nie da się wyczuć tyłkiem. Ciekawe, jak to zostało zrobione.
Innym i dużo ciekawszym ciekawym rozwiązaniem na ułatwienie życia osobom niepełnosprawnym jest urządzenie do sterowania komputerem, za pomocą mimiki. Bardzo sympatycznie się to zapowiada dla osób z porażeniem czterokończynowym, lub z uszkodzonym kręgosłupem szyjnym, gdy pacjent jest sparaliżowany od szyi w dół. Byłoby to jeszcze świetniejsze, gdyby to dało się podłączyć do np. samochodu, i tym samym umożliwić jego prowadzenie przez osoby po amputacji nóg lub z niewładnymi nogami.
Szkła mające po 0 dioptrii, za to z wyświetlaczami ciekłokrystalicznymi, a oprawki z mikrofonami i układem rozpoznawania mowy niezależnie od głosu - tak prezentują się okulary dla niesłyszących. Urządzenie ma wychwytywać mowę z otoczenia i przetwarzać ją na tekst wyświetlany na wewnętrznej stronie oprawek, przez co ułatwi osobom niesłyszącym konfrontacje z ludźmi nieznającymi języka migowego. Ciekaw jestem, jak to się będzie sprawdzało w miejscach o dużym skupieniu gadatliwego bydła ludzkiego, i czy bardzo będzie zasłaniać pole widzenia. Poza tym, że te na zdjęciu wyglądają paskudnie, ale może będą też i inne, bardziej twarzowe oprawki:)
Jak się okazuje, również znana wszem i wobec firma Apple też ułatwia życie potencjalnym posiadaczom w/w okularów. Ma się to za sprawą aplikacji o małomówiącej nazwie "FaceTime". Chodzi o to, że w iPhone 4, jedynym jak do tej pory obsługującym wideorozmowy, zastosowany zostanie nowy format kompresji obrazu: rozmyte, lub nawet całkowicie usunięte tło, a w zamian za to wyostrzone twarz i dłoń rozmówcy - ułatwi to pokazywanie gestów migowych i ruchów ust na wyświetlaczu urządzenia docelowego. Jest to dobry sposób na pozyskanie dodatkowej grupy klientów, gdyż trafia to w potrzeby osób niesłyszących wręcz idealnie.
Z takimi nowinkami technologicznymi osobom niepełnosprawnym będzie na pewno dużo łatwiej poruszać się po współczesnym świecie, jednak pamiętajmy o tym, by do tych osób nie dołączać: nie zabijać się bez potrzeby, bo większość takich przypadków i tak kończy się kalectwem, ani też nie ucinać sobie rąk, nie wkładać ich do kwasów etc.
Poważniej rzecz ujmując, nie jestem w stanie znaleźć takiej statystyki, która mówiłaby, ile osób rodzi się jako niepełnosprawni, a ile okalecza się w wypadkach. Nierzadko takie przypadki opisywane są w "Nagrodach Darwina", ale czy wszyscy są chętni się tam załapywać? Może lepiej postępować z pewną rozwagą, a tylko dodatkowo liczyć na łut szczęścia, że na drodze nie spotkamy pijanego kierowcy?

czwartek, 23 września 2010

Kardiochirurgiczny Pulitzer

Cieszy mnie niezmiernie fakt, o jakim się dowiedziałem. Otóż polski lekarz, Jacek Kołcz, kardiochirurg z Krakowa, został wyróżniony bardzo prestiżową nagrodą za osiągnięcia w dziedzinie leczenia wrodzonych wad serca u dzieci. To nie lada osiągnięcie, biorąc pod uwagę, że oprócz Kliniki Kardiochirurgii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Prokocimiu na bardzo wysokim poziomie stoi jeszcze Instytut Kardiologii w Aninie oraz ośrodek przy ul. Spartańskiej 1 w Warszawie, a i tak wszystkich w Polsce nie znam.
Dodam jeszcze do tego, że ojciec koleżanki, która pomagała mi się przygotować do matury z niemieckiego, rodowity Austriak, przyjeżdża do dentysty do Polski.
Moi kochani, o czymś to świadczy - osiągnięcia Polskich medyków są po prostu bardziej doceniane za granicą, niż w naszym własnym kraju. Tak, mam na myśli śmieszne dofinansowanie przez NFZ i przepieprzanie pieniędzy przez ZUS oraz Skarb Państwa.

wtorek, 10 sierpnia 2010

Postawiono krzyżyk na prezydencie

Pamięć o Smoleńsku i Katyniu to jedno, a wojna polityczna i machanie na prawo i lewo symbolami, które do batalii politycznej służyć nie powinny, to coś kompletnie innego. Osobiście uważam, i w cale tego nie ukrywam, bo nie pierwszy raz o tym mówię i piszę, że krzyż pod pałacem prezydenckim w ogóle nie powinien tam stanąć. Tam powinna być tablica, wmurowana w ścianę pałacu prezydenckiego, w widocznym, ale nieprzeszkadzającym miejscu:

Ku pamięci Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego wraz z małżonką Marią oraz pozostałych poległych w katastrofie samolotu rządowego w lesie Smoleńskim 10.04.2010 roku.

Koniec! Zero manifestacji, tłukaniny i kłótni, że coś komuś przeszkadza, robienia ludziom wody z mózgu i srania ludziom do głów.
To, co się dzieje na Krakowskim Przedmieściu jest żałosne, razem z obiema stronami manifestantów, i szczerze współczuję policjantom i strażnikom miejskim, którzy muszą pilnować całego tego burdelu. Proponuję obejrzeć materiał zamieszczony na wp.pl. Dwie najmądrzejsze wypowiedzi są na samym końcu.
Poza tym, dlaczego niby następcom tych ofiar ma się uprzykrzać życie, skoro (prawdopodobnie) nie byli temu winni? Dotyczy to nie tylko krzyża prezydenckiego, co portretów na ławach sejmowych.
Amen.

wtorek, 3 sierpnia 2010

24% VAT?!

Czuję się załamany, gdyż właśnie na RMF24.pl doczytałem się, że do 2011r. wzrosnąć ma podatek VAT. Żyć się w tym kraju odechciewa, i aż nie mogę się doczekać, kiedy skończę studia i sam stąd wyjadę.