- Osama jednak żyje
- "Ścięta głowa nie odrasta", czyli Al-Kaida została rozwiązana.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą terroryzm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą terroryzm. Pokaż wszystkie posty
środa, 4 maja 2011
Rozwiązanie Al-Kaidy?
Etykiety:
internet i publikacje,
ogólne relacje międzyludzkie,
polityka,
przemoc,
terroryzm,
USA,
wojna
piątek, 28 maja 2010
Mao Zedong i jego poparcie w indiach
Na dzień dobry wchodząc w kanał RSS portalu Gazeta.pl znalazłem taką oto informację:
Krwawy zamach na pociąg w Indiach. 65 zabitych. No i proszę: Mao Zedong cały czas zabija, choć sam już dawno nie żyje.
Przypomina mi się książka Jeffery'ego Deaver'a "Kamienna małpa". Jeden z bohaterów tej książki, Duch, przemytnik ludzi z Chin do Stanów Zjednoczonych, facet z pewnymi skłonnościami socjopatycznymi wspomina, jak jego rodzina została zabita przez grupę studentów - zwolenników i promotorów idei Maoistowskich. Nie pamiętam już zbyt dokładnie tej książki, ale z tego, co sobie przypominam, to był on synem miejscowego przedsiębiorcy, dość bogatego i oskarżanego o korupcję. Później Duch wstąpił w szeregi tejże organizacji, aby odnaleźć tych konkretnych ludzi i zemścić się za śmierć swojej rodziny, co mu się z resztą bardzo skutecznie udało. Nigdy nie poszedł legalnie pracować.
Jak ja się cieszę, że Hindusi są przeważnie buddystami (a jest to najbardziej pokojowe wyznanie na świecie), bo gdyby każdy postępował tak jak wspomniany przeze mnie bohater literacki to bylibyśmy świadkami wojny domowej w Indiach, w którą prawie na pewno włączyliby się Chińczycy.
Krwawy zamach na pociąg w Indiach. 65 zabitych. No i proszę: Mao Zedong cały czas zabija, choć sam już dawno nie żyje.
Przypomina mi się książka Jeffery'ego Deaver'a "Kamienna małpa". Jeden z bohaterów tej książki, Duch, przemytnik ludzi z Chin do Stanów Zjednoczonych, facet z pewnymi skłonnościami socjopatycznymi wspomina, jak jego rodzina została zabita przez grupę studentów - zwolenników i promotorów idei Maoistowskich. Nie pamiętam już zbyt dokładnie tej książki, ale z tego, co sobie przypominam, to był on synem miejscowego przedsiębiorcy, dość bogatego i oskarżanego o korupcję. Później Duch wstąpił w szeregi tejże organizacji, aby odnaleźć tych konkretnych ludzi i zemścić się za śmierć swojej rodziny, co mu się z resztą bardzo skutecznie udało. Nigdy nie poszedł legalnie pracować.
Jak ja się cieszę, że Hindusi są przeważnie buddystami (a jest to najbardziej pokojowe wyznanie na świecie), bo gdyby każdy postępował tak jak wspomniany przeze mnie bohater literacki to bylibyśmy świadkami wojny domowej w Indiach, w którą prawie na pewno włączyliby się Chińczycy.
Etykiety:
akcje których nie popieram,
Chiny,
Indie,
komunizm,
literatura,
przemoc,
terroryzm,
wojna
sobota, 3 kwietnia 2010
Moskiewskie metro
Nie lada zaskoczeniem była nowina, w której dowiedzieliśmy się o eksplozjach w moskiewskim metrze. Przypomnijmy: Dwa zamachy na dwóch sąsiadujących ze sobą stacjach w godzinach porannego szczytu 29.03.2010. Jeszcze tego samego dnia, pani Krystyna Kurczab-Redlich mówi o tej sytuacji tak:
tak jak zaczęła to robić rosyjska strona: mieć na celu przede wszystkim górne sfery hierarchii, a nie osoby postronne (ponoć jedną z zamachowczyń z metra była wdowa po "Emirze Dagestanu").
Najbardziej martwiącym jest fakt, że jeśli obie strony nie dojdą do pokojowego porozumienia (a sytuacja nie wskazuje, by do tego doszło w najbliższym czasie) to obie strony działające w tym sporze będą włączać w to kolejnych "sprzymierzeńców", co tylko zwiększy liczbę ofiar, nie wnosząc przy tym nic mądrego ani dobrego do zaistniałej sytuacji.
Obecny papież może mieć to w dupie, ale nasz Papież z pewnością potępiłby te zamachy, i być może też zauważyłby ich przyczynę w działaniach rosyjskiego rządu. Ja uważam, że obie strony robią źle, a zwłaszcza Kaukaz, włączając w konflikt tak wiele niepotrzebnych ofiar, ale o tym już tutaj mówiłem.
Okropnie współczujemy moskwianom. Są zakładnikami polityki. Każdy akt terrorystyczny jest rezultatem fatalnej polityki prowadzonej przez KremlW 100% zgadzam się z jej wypowiedzią, choć niektórzy mogą dojść do wniosku, że źle ją interpretuję. Nie raz już mówiłem o zbyt agresywnej polityce, jaką prowadzi duet Miedwiediew & Putin. Jednak ja uważałem, iż UE nie będą chcieli robić z nimi więcej interesów jak np. często wspominane gaz i prąd. Tu z kolei mamy akt przemocy, który za brutalną politykę prowadzoną przez ludzi sprawujących władzę odbija się na niewinnych cywilach. Osobiście uważam, że to zajście będzie miało dla Kaukazu gorsze konsekwencje, niż by tego chcieli - już doszło w Rosji do przemocy pod adresem kilku osób o kaukaskim wyglądzie. Przez głupotę władców dwóch państw rośnie wzajemna nienawiść ich narodów do siebie, i cierpią ludzie, którzy nie są niczemu winni. Metoda "jak Kuba bogu, tak bóg Kubańczykom" pociągnie za sobą setki niepotrzebnych ofiar. Jeśli ludzie z Kaukazu chcą osiągnąć jakiś konkretny efekt swoich zamachów, powinni je przeprowadzać bezpośrednio na władzy spoczywającej wygodnie w Kremlu -
Najbardziej martwiącym jest fakt, że jeśli obie strony nie dojdą do pokojowego porozumienia (a sytuacja nie wskazuje, by do tego doszło w najbliższym czasie) to obie strony działające w tym sporze będą włączać w to kolejnych "sprzymierzeńców", co tylko zwiększy liczbę ofiar, nie wnosząc przy tym nic mądrego ani dobrego do zaistniałej sytuacji.
Obecny papież może mieć to w dupie, ale nasz Papież z pewnością potępiłby te zamachy, i być może też zauważyłby ich przyczynę w działaniach rosyjskiego rządu. Ja uważam, że obie strony robią źle, a zwłaszcza Kaukaz, włączając w konflikt tak wiele niepotrzebnych ofiar, ale o tym już tutaj mówiłem.
Etykiety:
akcje których nie popieram,
Kaukaz,
poglądy,
polityka,
przemoc,
Rosja,
terroryzm,
wojna,
życie i śmierć
Subskrybuj:
Posty (Atom)