niedziela, 28 marca 2010

Androidy 2010

Systemy operacyjne dla urządzeń mobilnych to nic nowego, ale ostatnimi czasy dużą furorę robi Android. System ten jest najnowszy z oprogramowania dla urządzeń tego typu (telefony, smartphone'y, palmtopy), pomijając nie stosowany jak na razie Samsungowski Bada. Wymieńmy klika znanych nam systemów operacyjnych konkurencyjnych na rynku mobilnym:
  1. Symbian
  2. Windows Mobile
  3. oprogramowanie firmy Blackberry
  4. Linux Mobile
  5. Mac OS (pozbawiony framework'ów pracuje na iPhone oraz iPod Touch)
  6. Palm Pre
  7. Android
  8. Bada
Więcej systemów nie pamiętam, przysięgam, że żadnego nie zataiłem.
Te softy są w większości przypadków stosowane w kilku, kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu wersjach (co jakiś czas wychodzą do nich kolejne aktualizacje) i kompatybilne z niekreśloną liczbą urządzeń. Zasadnicza różnica między Linuxem Mobile, Blackberry'm i Symbianem a resztą wymienionych (brak informacji dot. Bada i Palm Pre) jest to, że jako jedyne nie są w stanie funkcjonować na komputerach klasy PC.
Dużą ciekawostką jest jednak dla mnie Android. Oto kilka zapowiedzi telefonów komórkowych z tym systemem na Anno Domini 2010:

Google Nexus One
Bez wątpienia najbardziej oczekiwany telefon na światowym rynku komunikacyjnym. Android w wersji 2.1, Bluetooth 2.1 z EDR i możliwością słuchania muzyki za pośrednictwem słuchawek stereo wykorzystujących technologię A2DP, do tego 4 standardy wi-fi (nie jeden laptop nie ma tylu). Rzecz jasna, na telefonie o tak zaawansowanym stopniu rozwoju technologicznego obecny będzie moduł sieci UMTS z transmisją internetową 7,2MB/s downlink'u. Wyświetlacz dotykowy o rozdzielczości 480x800 pixeli obsługiwać ma funkcje interface'u multitouch i automatycznie się obracać na podstawie danych z wbudowanego w telefon żyroskopu. Oprócz wspomnianych przed chwilą wyświetlacza i żyroskopu telefon będzie odbierał bodźce za pomocą trackball'a, dotykowej klawiatury, aparatu o rozdzielczości 5Mpx, odbiornika GPS, BTS'ów i oczywiście mikrofonu. Całkiem nieźle, i jak przystało na multimedialny kombajn za blisko 2000zł (sprawdzone na Allegro) ma kodeki do szeregu różnych formatów plików multimedialnych (MP3, AAC, AAC+, eAAC+, Wave, OGG, MPEG-4, H.263, H.264, JPG, BMP, GIF, PNG). Do sprzętowych i bardzo ważnych rzeczy należy dodać gniazdo słuchawkowe Jack 3,5mm, 512MB pamięci operacyjnej RAM, drugie tyle pamięci Flash (z czego pewna część będzie zarezerwowana na pliki systemowe) i złącze kart pamięci z ograniczeniem do 32GB. Sercem urządzenia ma być jeden z najlepszych procesorów na świecie, które są przeznaczone dla takich urządzeń - Qualcomm QSD 8250, o częstotliwości 1000MHz, a spiżarnią na energię akumulator o pojemności 1400mAh. HTC, czyli producent tego potwora podaje, jakoby urządzenie miało pracować do 12 dni bez konieczności ładowania. Jak dla mnie - 1,4Ah to za mało, by osiągnąć taki wynik przy 1GHz procesorze i tak dużym wyświetlaczu.

Google Nexus Two
Nazwa poprzednika wskazywała, iż będzie on miał swoich następców. I oto jest - lecz tym razem nie jest jeszcze dostępny na rynku, a produkować go będzie nie HTC, lecz dużo lepiej znana powszechnym użytkownikom telefonów i innych urządzeń Motorola. Jak widać, koncern Google (producent Androida) w tym wypadku postawił na firmę z tradycjami (Neil Armstrong powiedział swoją słynną kwestię "to mały krok dla człowieka, ale wielki krok dla ludzkości" właśnie przez radio Motoroli). Jednak Nexus Two będzie w Europie sprzedawany najprawdopodobniej pod nazwą Shadow. Pełna specyfikacja tego telefonu nie jest jeszcze osiągalna, na razie nieoficjalnie wiadomo o dotykowym wyświetlaczu multitouch o rozdziałce 480x854 pixeli, aparacie 8Mpx, wysuwanej klawiaturze QWERTY, GPS, gnieździe HDMI. Internet posiada zaskakująco mało grafik i zdjęć tego aparatu. Nie znalazłem również śladu informacji odnośnie zastosowanego procesora, ale biorąc pod uwagę, iż ten telefon jeszcze nie wyszedł należy się spodziewać Snapdragona przekraczającego magiczną barierę 1GHz.

Sony Ericsson Xperia X10
Niektórzy z pewnością pamiętają tą ciekawostkę, kiedy to telefon markowany przez duet Sony Ericsson był produkowany przez HTC. Cóż za ironia! ale pod wieloma względami w cale nie wypadło to tak źle: Xperia X1 (o której tutaj chwilowo mowa) miała złącze kart pamięci micro SD, a nie M2 jak to przeważnie się zdarza u tego producenta, a jego niestandardowe złącze zostało w tym modelu wyparte przez standardowe gniazdo USB mini. Szkoda, że obecną Xperię produkować ma już rzekomo wyłącznie sam Sony Ericsson, bez porozumienia z innymi markami, ale jest to pierwszy telefon z tej serii, który ma Androida na pokładzie (poprzedniczki miały Windows Mobile). Warto zwrócić uwagę, że X10 wychodzi od razu w 3 wersjach: X10e, X10 mini oraz X10 mini pro. Tak więc po kolei: Podstawowa wersja tego telefonu, która będzie bez wątpienia najdroższa cenowo, posiadać będzie czterocalowy dotykowy wyświetlacz TFT o rozdzielczości i funkcjonalności identycznej, do Nexus Two. Uboższa jednak będzie o klawiaturę QWERTY, ale przez to również sporo mniejsza (pomimo większego wyświetlacza) i lżejsza. Niszcząca potencjał 8,1Mpx aparatu pojedyncza diodka doświetlająca LED mnie trochę załamała - z takim doświetleniem użytkownik ma minimalne szanse na zrobienie dobrego zdjęcia w mizernych warunkach oświetleniowych. Qualcomm zaopatrzył ten model w 1GHz procesor, Google w Androida 1.6, Sony w odbiornik GPS, Ericsson w moduły sieci GSM, UMTS, HSDPA pracujące w zakresach 800/850/900/1700/1900/2100MHz.
Jej mniejsza siostra, X10 mini to propozycja dla zdecydowanie uboższych fanów tej serii telefonów. Cięcia po kosztach są widoczne już na pierwszy rzut oka: wyświetlacz został zredukowany do 2,55 cala o rozdzielczości QVGA, aparat do 5Mpx, procesor do 600MHz. I tak nieźle, ale nie to, co początkowo zamierzona X10. Warto zwrócić uwagę na fakt, że Xperia mini, która w fazie prototypowej miała kodową nazwę Robyn, została odkryta między projektami SE przez polski serwis android.com.pl.
Następna w kolejności jest X10 mini pro. Tu specyfikacja nie różni się w zasadzie niczym od X10 mini, za wyjątkiem dodania klawiatury w układzie QWERTY, która jest wysuwana identyczną metodą co w wspomnianej już tu przeze mnie Motoroli Shadow. Obie miniaturki pierwszego z wspomnianych telefonów Sony Ericssona można nawet ze sobą pomylić, o ile wersja pro będzie miała zamkniętą klawiaturę. Atutem tej marki jest w tym momencie to, że jako jedyny z wspomnianych do tej pory producentów daje w tych trzech telefonach opcję rozmowy wideo (z uwagi na wspominany już brak kompletności danych nie jestem w stanie pod tym względem ręczyć za Shadow).

Samsung M100S
Zapowiedź tego urządzenia miała miejsce w lutym 2010, na tydzień przed Mobile World Congress. Słuchawka pod względami wizualnymi do złudzenia przypomina Corby, głównie ze względu na przycisk cofania umieszczony pomiędzy klawiszami inicjowania i kończenia połączeń. Posiadać on będzie wyświetlacz AMOLED o przekątnej 3,7 cala o rozdzielczości żywcem zerżniętej z Nexus'a One, a do tego na prawdę porządnego wyświetlacza ma on posiadać tuner telewizji cyfrowej. Matryca aparatu do robienia zdjęć ma sięgnąć 5Mpx, i prawdopodobnie również będzie posiadał kamerkę do wideorozmów. Bateria ma mieć pojemność 1500mAh, czyli całkiem sporo, ale czas pokarze, jak będzie utrzymywać 800MHz procesor. Pamięć RAM 256MB powinna wystarczyć na okiełznanie mapy GPS (odbiornik jest wbudowany). Dość nietypowym parametrem u Samsunga jest moduł wi-fi, natomiast znacznie częściej rzucają się w oczy ładne modelki na ich prezentacjach.

Motorola Droid (Milestone)
Ponoć strasznie dużo zachodu kosztowało firmę Motorola wykupienie od George'a Lucasa praw autorskich na nazwę "Droid", a i tak w Europie ten telefon będzie sprzedawany jako Milestone, a przynajmniej pod tak nazwany ma być dostępny w Niemczech, w O2. Telefon sam w sobie podobny do Shadow, ale o zdecydowanie mniej agresywnej kolorystyce obudowy, co w moich oczach odbija mu się na niekorzyść względem tej już omawianej. Zdjęć Milestone jest zdecydowanie więcej, niż Shadow\Nexus Two, a i dane techniczne co do niej są pewniejsze. Jednak według wstępnych danych Milestone ma być uboższa np. o radio i mieć będzie deczko mniejszy wyświetlacz o identycznej rozdzielczości i funkcjonalności, a aparat fotograficzny będzie miał 5Mpx. Wiadomo natomiast na pewno, że procesor będzie miał zegar taktowany na 550MHz, a producentem tego podzespołu będzie ARM. Chyba jedyną rzeczą, która będzie w Droidzie, a w Shadow (prawdopodobnie) nie, będzie czujnik położenia. Zasmucę dotychczasowych fanów lub posiadaczy tej marki - na zdjęciach widać jest wyraźnie, że złącze do kabla nie ma raczej zbyt wiele wspólnego ze stosowanym do tej pory przez Motorolę USBmini.

Motorola Backflip
Ten telefon urzekł mnie swoją formą - pierwszy raz spotkałem się z telefonem w kształcie takiego clamshell'a, i stawiam temu producentowi gigantyczny plus za niepowtarzalność. Telefon co prawda nie posiada oddzielnego obiektywu do wideorozmów, ale z uwagi na swoją konstrukcję nie zaskoczyłbym się, gdyby obsługiwał je po otwarciu klapki.

Warto zwrócić uwagę na dodatkowy panel dotykowy wewnątrz aparatu, znajdujący się jakby na lewej jego stronie, pod wyświetlaczem. Jego funkcjonalność jest identyczna, co trackball'i w innych telefonach z tym systemem operacyjnym. A na pierwszy rzut oka ten telefon sprawia wrażenie, jakby to był zwykły telefon "bezklawiaturowy". Chodzi m. in. w zakresie szybkiego internetu w pasmach WCDMA/HSDPA, ma wbudowany 5Mpx aparat z autofocusem i diodą doświetlającą, a orientację zdjęcia będzie rozpoznawał na podstawie własnej, o czym będzie go informował wbudowany czujnik ruchu. Obsługuje karty pamięci z ograniczeniem do 32GB. Niestety, ze wszystkich wymienionych tutaj telefonów Backflip ma najsłabszy wyświetlacz (320x480).

środa, 24 marca 2010

Empatia i prawa zwierząt

Wiele już osób słyszało o organizacji pt. "Empatia" - rzeczy związane z ochroną praw zwierząt etc., ale pozastanawiajmy się chwileczkę nad niektórymi docelowymi odbiorcami takich akcji: Jeśli widzisz na swojej ulicy grupę bezdomnych psów tłukących się na ulicy i niejednokrotnie atakujących przechodniów (a hycel rozkłada ręce bo w schronisku nie ma miejsca), to czy nie jest bezpieczniej dla ludzi itp. uśpić lub jeśli się nie da inaczej, to w ostateczności wybić je?
Naświetlę moje poglądy dotyczące praw zwierząt:
  1. Zwierzęta mają prawo do życia o ile nie zagrażają człowiekowi lub ich obecność nie powoduje poważnego uszkodzenia populacji innego gatunku (można je próbować przetransportować w inne miejsce)
  2. Kłusownictwo powinno być zakazane
  3. Zwierzęta hodowlane i laboratoryjne powinny być wykorzystywane zgodnie ze swoim przeznaczeniem, np. na mięso i inne przetwory mniej lub bardziej naturalne
  4. Produkcja futer z dzikiej zwierzyny powinna być karalna
  5. Zwierzęta w zoo i w domach powinny być traktowane z należytą im godnością, a nie jak niewolnicy
Prawie codziennie widzę przez okna własnego domu psy gryzące się na ulicy, i bardzo często bywa tak, że moja matka idąc do którejś ze swoich sióstr a moich ciotek prosi mnie, abym przeszedł się z nią kawałek w obawie, że któryś z tych psów ich zaatakuje. Z tego powodu złoszczę się, jak widzę, że ktoś te psy dokarmia. Jeśli też karmisz bezdomne psy, to już lepiej zabierz je do swojego domu i tam je karm, będą w tedy twoje i nikomu nie będą zagrażały, poza tym dostaną wtedy dom i odpowiednią opiekę, więc wyjdzie to i im, i okolicznym mieszkańcom na zdrowie. A jeśli sam/sama się ich boisz, lub z jakiegoś powodu nie chcesz się nimi zajmować, to nie zajmuj się nimi w 100% i ich po prostu nie karm.
Kłusownictwo powinno być zakazane, gdyż przez nie bezpowrotnie giną gatunki, które są przeważnie charakterystyczne dla tylko jednego rejonu (np. ptaki Moa, tarpany).
Co do zwierząt hodowlanych, to znamy przypadki wypuszczania karpia do Wisły w wigilię świąt bożego narodzenia. Bez sensu - karp hodowlany nie będzie w stanie znaleźć sobie pożywienia na wolności i padnie z głodu. Co innego zabijać dzikie gatunki zwierząt, aby pozyskiwać z nich mięso (gołąb wędrowny, będący prawdopodobnie inspiracją dla Hitchcock'a, gdyż poruszał się w nawet milionowych stadach potrafiących zasłonić niebo na przestrzeni kilkudziesięciu kilometrów), ale to powinno się dziać pod kontrolą, aby nie wyniszczyć gatunku.
Zwierzęta, które są zabijane podczas polowań, aby pozyskać ich futra... obrazek znanego plakatu po lewej mówi chyba wszystko na ten temat. To samo tyczy się sprawy wypraw po kość słoniową. Może resztki zwierząt nie powinny być gratisem do zakupowanego towaru (handlu tymi materiałami się nie wytępi, jest to jakby zabronić przeklinać uczniom w szkołach czy walczyć z wiatrakami) ale nie widzę nic złego w załączaniu fotografii takich jak ta i statystyk podających konsekwencje takich poczynań. Uważam, iż jest to nawet potrzebne, ale to coś w rodzaju napisów "Palenie zabija" na paczkach papierosów.
Niestety dość często się zdarza, że zwierzę, które było trzymane w domu zostaje przywiązane przez właściciela do drzewa, co się zdarza dość często np. gdy rodzice kupią dziecku psa i po jakimś czasie pies się dziecku znudzi. Szczyt nieodpowiedzialności. Podobne sytuacje mają miejsce, gdy rodzina wyjeżdża na wczasy - zawsze jest ktoś, kto może choć w minimalnym stopniu zająć się zwierzęciem.

Ciekawym tematem dot. wymierania zwierząt jest kryptozoologia, ale to kompletnie inna bajka niż prawa zwierząt więc nie będę jej teraz poruszał.

poniedziałek, 22 marca 2010

Radio Demolka Wołomin

Z racji takiej, iż pod względami audiofonicznymi nie należę do ludzi którzy słuchają tylko określonego gatunku muzyki (nie ważne, czy pop, czy hip-hop, czy rock, czy dance czy cokolwiek innego - taki człowiek jest jak koń z klapkami na oczach), a moje gusta muzyczne określam jako "wybitnie niesprecyzowane" przedstawię wam drobną nowość:
Po wcześniejszym spożyciu alkoholu ustawiłem się w sobotę z paroma kumplami, iż po przetrzeźwieniu pomogę im przy pisaniu strony internetowej. I oto jest: rdw.za.pl
Bez wątpienia nie lada gradka dla wielbicieli Polskiej muzyki Tanecznej (tak, dobrze rozumiesz, przeważnie Disco-polo!)
Woytek, Smoczek i Maniek są ludźmi, których poznałem jeszcze w liceum, i nie jeden raz się wymienialiśmy muzyką czy wspieraliśmy w tematach elektroniki i innych. Ludzie są zajebiści, kto zna, ten wie, i to właśnie oni stoją po stronie organizacji tego nietypowego zjawiska atmosferycznego, jakim jest eter Radia Demolki. Z racji faktu, iż wszyscy mają też inne rzeczy do roboty, radio przeważnie gra w godzinach wieczornych.
Na wspomnianej internetowej antenie będą nadawane pozdrowienia, które każdy może wysyłać do rozgłośni za pośrednictwem ich strony internetowej.

[c.d.n.]

piątek, 19 marca 2010

Aparaty fotograficzne Samsung DualView

Jak wiadomo, rynek urządzeń elektronicznych jest ukierunkowany na wiele rodzajów odbiorców: znamy już przykłady produktów polskiej firmy myPhone, która produkuje przede wszystkim telefony z jednoczesną obsługą dwóch kart Sim lub dedykowane osobom starszym. Ale takiego czegoś, jak aparat fotograficzny dla kretynów to jeszcze nie widziałem.
Spodziewać się należy, iż przede wszystkim tego wynalazku będą bardzo namiętnie używać głupie małolaty mające manię na punkcie swojego wyglądu i/lub wrzucające na swój profil na Gronie, Facebook'u czy naszej-klasie gigabajty zdjęć będących własnymi autoportretami. Najprostszymi słowami to ujmując, dzieci Neostrady. Zastanówmy się, czy aby na pewno do tego ma służyć aparat?

Według mnie to urządzenie ma służyć uwiecznianiu chwil, o których miło pamiętać, służyć do tworzenia niepowtarzalnych pamiątek w postaci obrazów, o czym się przekonujemy za każdym razem jadąc na wczasy albo też na wycieczki. Może również znaleźć genialne zastosowanie jako narzędzie pracy, np. ja sam nieraz majstruję w elektronice, i życie mnie nauczyło, że zanim zacznę coś robić metodą Hot-Air warto zrobić zdjęcie temu, co się dłubie. Również, a nawet przede wszystkim, posługują się nim fotoreporterzy (jak sama z resztą nazwa wskazuje), lub inni ludzie, którzy piszą jakiekolwiek sprawozdania i muszą je dość dokładnie obrazować (tak, "obrazować" to dobre słowo w tym miejscu).
Rewolucyjną zmianą na dobre było rozpowszechnienie fotografii cyfrowej w powszechnym użyciu, ale niestety, ile megapixeli ten aparat by nie miał, i tak zdjęcie będzie do dupy, jeśli posługuje się nim idiota, który o robieniu robić zdjęć tak na prawdę nie ma pojęcia.

czwartek, 18 marca 2010

Kolejna ciekawostka z Wołomina

Wydawało mi się, że handel narkotykami na terenie Wołomina się uspokoił, a tu zonk...
Nie wiem, jak wam, ale mi się na Mieście nie rzuca w oczy, żeby jakiś naćpany typek stał czy coś. I nie jest ich aż tylu, żeby nie rzucali się w oczy jak każda codzienna rzecz, tylko po prostu ich nie widuję. Z kolei jak się kręcę po Warszawie widzę sporadycznie ludzi, którzy np. wybuchają śmiechem na głos lektora w tramwaju. Tak więc co, mamy export towaru do stolicy?
Ten post może się wydawać co najmniej głupi lub dziwny, ale szkoda mi, że przez pojedyncze osoby i zajścia całe miasto ma zjechaną opinię.

środa, 17 marca 2010

Wolność i niewola słowa

Jakiś czas temu, przeczytałem w serwisie gazeta.pl artykuł dot. krytyki przez posła PiS wystawy homoseksualnych artystów o tego typu zabarwieniu. Dziś, ten sam serwis prezentuje odpowiedź PiS'u.
Na wstępie przedstawię moje nastawienie do gejów i lesbijek: niech sobie istnieją, niech się bzykają po swojemu, ja z takim kimś mogę spokojnie porozmawiać, ale bliższych kontaktów z nimi mieć nie chcę, bo nie czuję się zbyt bezpiecznie w towarzystwie geja (rozróżniam gejów od pedałów - zobacz grafikę). Uważam, że pary homoseksualne powinny mieć prawo do legalizacji swoich związków, ale nie powinny mieć praw do adopcji dzieci, ponieważ teoretycznie jest to kwestia wyboru, ale czy dziecko wychowywane w takiej rodzinie będzie na pewno wiedziało, czy chce być takie, jak "rodzice", czy brać z nich przykład itd?
Teraz przedstawię moje nastawienie do Prawa i Sprawiedliwości. Nie przepadam za tą partią, ale co by nie patrzeć, trochę dobrego zrobiła: Zredukowali korupcję i przestępczość. Ale parę rzeczy zrobili też takich, które mi się bardzo nie podobają, np. Roman Giertych został za zgodą jeszcze wtedy premiera Kaczyńskiego ministrem edukacji i namieszał w niej tak, że nie wiedziałem, jak pisać maturę, co się nieraz do tej pory zastanawiam, co za debil zatwierdził tamte reguły. I niestety doprowadzili do paranoi, że żyjemy w "Kraju wolności słowa" w którym cały czas są wytaczane kolejne procesy o obrazę mienia. Jeśli ktoś będzie na tyle odważny, by sprawdzić w słowniku języka polskiego hasła "wolność" i "odpowiedzialność" to zapewne zauważy, że te terminy wzajemnie się wykluczają. I w tym tkwi sęk tej dygresji - gdyby rzekoma wolność słowa rzeczywiście istniała, nigdy nie dowiedzielibyśmy się o osobie Huberta Hoffmana, bezdomnego który w obecności funkcjonariuszy rzucał mięsem pod adresem duetu Kaczyńskich.
Na podstawie tych dwóch artykułów, do których linki podałem na początku tego posta wnioskuję, iż związek gejów i lesbijek próbuje udupić PiS przy pomocy ich własnej broni - pozwów o obrazę mienia. Jak widać nieskutecznie, gdyż pod adresem posła uprzedzenia o wytoczeniu sprawy w sądzie okazują się być groźbą karalną (pierwsze słyszę, żeby takie groźby były karalne, ale jak się okazuje, PiS to partia u władzy ustawodawczej).
Tak więc teraz nasuwa się kilka zapytań:
  1. Czy Tadeusz Rydzyk, nazywając żonę prezydenta czarownicą nie przekroczył granicy niewinności wolnego słowa?
  2. Czy poseł Stanisław Pięta został przez kogoś zmuszony, by oglądać te prace? i tu dodam kilka dodatkowych pytań:
  • Jeśli nie, to po co w ogóle publikował swoją opinię w sposób, który bulwersuje taką ilość ludzi? Czyżby nie potrafił się wypowiadać, czy jest tak zaślepiony czymś (być może brakiem tolerancji dla odmienności), że nie potrafi nad sobą zapanować?
  • Jeśli tak, dlaczego nie oskarżył jeszcze osoby, która go zmusiła?

wtorek, 16 marca 2010

Starsze i młodsze pokolenia

Każde pokolenie ma własny czas
Każde pokolenie chce zmienić świat
Każde pokolenie odejdzie w cień
A nasze ? nie
Pozwoliłem sobie na wstępie zacytować piosenkę zespołu Kombi "Pokolenie", gdyż ów cytat dość dobrze, choć też nie do końca, oddaje przesłanie tego posta.
Od jakiegoś czasu, wchodząc na demotywatory.pl zauważyć można, zwłaszcza w poczekalni, iż jest całe mnóstwo demotów zawierających słowa "Młodsze pokolenie tego nie zrozumie". W końcu jakiś małolat stwierdził, że czuje się staro wchodząc na tę stronę, i nawet jak ma 15 lat, to mu się nie dziwię, bo widząc demota z pokemonami czy dragonball'em jak ten tutaj i takim właśnie podpisem można się zastanawiać, gdzie jest to młodsze pokolenie.
Podobnie na żywo słyszę hasła w stylu "dawniej jakby ktoś tak zrobił to co by to było", z zasadniczą różnicą, że to słyszę od ludzi którzy już faktycznie coś przeżyli. No, i może mają rację, komentując np. wyjścia dziesięciolatków na piwo czy papierosa (czego osobiście nie popieram) ale też ilość młodych z telefonami czy z dostępem do komputera/internetu, obowiązek przyjścia do zakładu opieki zdrowotnej z ubezpieczeniem, konieczność uiszczania pewnych opłat etc. Zgadza się, kochani - dawniej tak nie było. Ale dawniej to nie jest teraz. I dawniej odeszło, niestety, a może i na szczęście, bezpowrotnie. Cywilizacja idzie na przód, i jeśli ktoś nie jest w stanie za nią nadążyć, to może spokojnie komentować, ale niestety również musi się do wielu nowych rzeczy dostosować. Moja babcia np. nie rozumie, że mimo, iż pracowała w Telekomunikacji Polskiej 60 lat temu to nie będzie miała zniżki na usługi prywatnych operatorów telekomunikacyjnych czy np. będzie płaciła za satelitę tyle samo, co wszyscy inni. Dyrygent na chórze nie zna w zasadzie 99% współczesnych muzyków ani z nazwy, ani z twórczości (związane jest to z faktem, iż nie słucha stacji nadających muzykę rozrywkową, a ukierunkowanych bardziej na muzykę poważną).
Weźmy inny przykład: kto nie słyszał krytycznych komentarzy ze strony swoich rodziców odnośnie gustów muzycznych, literackich, kinematograficznych, jakichkolwiek form spędzania wolnego czasu? Moi drodzy, Czesław Niemen, Ryszard Riedel, Grzegorz Ciechowski, Krystyna Feldman, Hanka Bielicka, Marek Perepeczko, Zdzisław Beksiński, Zbigniew Herbert, Kornel Makuszyński to artyści, którzy jakby zastosowali się do wiersza Horacego "Non omnis morial". Podałem tu przykłady polskich artystów zmarłych na przestrzeni ostatnich 12 lat (+ K. Makuszyński, zm. 31.07.1953), ale tacy ludzie znajdą się w każdym pokoleniu i w każdym narodzie, a wszyscy są godni podziwu. Zobaczymy, którzy współcześni artyści, albo ci, którzy zaistnieją dopiero za 20 czy 30 lat będą mieli taki status po śmierci (znajdą się na pewno). Część z nich może być dopiero w planach swoich rodziców, ale kto nie chciałby, aby jego dziecko było wspominane jak Niemen?

W podanym przeze mnie cytacie jest zawarta jedna mądrość, która zajmuje 3 wersy, ale też jedna głupota, zajmująca ostatni - każde pokolenie kiedyś się kończy, jego członkowie wymierają, ale pamięć o osiągnięciach pozostaje (wbrew pozorom, nawet SMS'y w 36i6 kiedyś się kończą, ale nie o to tu chodzi). Na tym polega motyw Nie wszystek umrę, i ja też chciałbym pozostawić po sobie taki ślad na kartach historii. Każdy tak może, i ma całe życie, by to osiągnąć.