wtorek, 8 czerwca 2010

Tolerancja

Nie tak dawno spotkałem się z ciekawym komentarzem w intenrnecie:
Tolerancja to nie to samo, co aprobata lub wręcz popieranie dowolnych opinii. Tolerancja to umiejętność ścierpienia czyjejś głupoty, a nie uznawanie jej za równouprawnioną z poglądami rozsądnymi i uzasadnionymi.
Aż mnie to zmusiło do rozkminy.
Stanisław Sojka "Tolerancja" (przemyślenia autora tego filmu nie bardzo mają się do tego posta)

Wikipedia mówi tak:
  1. Tolerancja (łac. tolerantia - "cierpliwa wytrwałość"; od łac. czasownika tolerare - "wytrzymywać", "znosić", "przecierpieć") - termin stosowany w socjologii, badaniach nad kulturą i religią. W sensie najbardziej ogólnym oznacza on postawę wykluczającą dyskryminację ludzi, których sposób postępowania oraz przynależność do danej grupy społecznej może podlegać dezaprobacie przez innych pozostających w większości społeczeństwa. W okresie reformacji pojęcie to było stosowane w odniesieniu do mniejszości religijnych. Obecnie termin ten obejmuje również tolerancję różnych orientacji seksualnych oraz odmiennych światopoglądów.
  2. Tolerancja w socjologii lub innych naukach społecznych - postawa społeczna i osobista odznaczająca się poszanowaniem poglądów, zachowań i wyglądu innych ludzi, a także ich samych.
A teraz moja definicja tolerancji:
Jest to umiejętność znoszenia działań, zachowań, wyglądu lub funkcjonowania ludzi bądź przedmiotów inna, niż byśmy tego tak na prawdę chcieli.
Obejmuje m. in. wspomniane w Wikipedii aprobaty dla orientacji seksualnych, światopoglądów, zachowań, choroby, wygląd, co ma podobny skutek na poszanowaniu samego drugiego człowieka.
Poglądów jest jak zawsze równie dużo, co rozkminiających, więc zapewne część ludzi zgodzi się z którąś wymienioną wersją tylko częściowo, a ktoś inny pewnie w ogóle będzie myślał co innego. Nikomu nie wolno narzucać toku myślenia, i uważam, że każdy powinien mieć własną wersję, a kto jej nie ma, nie polemizuje na takie tematy jak np. ten, tylko zgodzi się po prostu z którymś wariantem, ten widocznie jest mało inteligentny, gdyż niezdolny do takich rozmyślań.

niedziela, 6 czerwca 2010

Ciekawa fabuła pornosa...

Jako częsty bywalec Gazety.pl, a zwłaszcza użytkownik ich kanału RSS, wyczytałem tam przed chwilą o ciekawym zdarzeniu na planie filmu pornograficznego: Otóż jeden z aktorów, po tym jak dowiedział się o swoim zwolnieniu z pracy zabił swojego kolegę kataną, która miała służyć jako rekwizyt w owym filmie, po czym popełnił samobójstwo skacząc ze wzgórza. Takiego pornosa to jeszcze nie widziałem:) choć w sumie, to nie jestem aż tak tym zainteresowany. Aczkolwiek też bym się wkurzył, jakbym się postawił na jego miejscu - pojawił już się na planie, pewnie w pełnym wzwodzie, i się dowiedział, że sobie nie porucha. Co prawda nie jest to powód, żeby kogoś od razu zabijać, i według mnie facet ostro przesadził, ale widocznie mu się bardzo chciało. Śmieszne - będzie z niego kandydat do nagrody Darwina. Nie zmienia to jednak faktu, że można takie sprawy rozwiązywać na bardziej pokojowe sposoby.

sobota, 5 czerwca 2010

Paradoks

Doczytałem się dzisiaj ciekawego paradoksu. Na wstępie przypomnijmy kilka powszechnie znanych prawd:
  1. Kot zawsze spada na 4 łapy.
  2. Kromka chleba zawsze spada posmarowaną stroną do gleby.
I zadajmy sobie pytanie: co się stanie, jeśli przyspawamy kotu do pleców kromkę chleba posmarowaną masłem od góry?
Oto dopuszczalne warianty:
  1. Kromka chleba spadnie posmarowaną stroną do ziemi (bo zawsze tak jest)
  2. Kot spadnie na 4 łapy (bo zawsze tak jest)
  3. Nastąpi konflikt grawitacyjny i zawisną w powietrzu kręcąc się wokół własnej osi
  4. Pierdolną bokiem i się zabiją (powiedzmy, że to będzie 5 piętro)
Ciekaw jestem, kto mi jak odpowie:)

sobota, 29 maja 2010

"Rytmy lewicy"

Kampanie wyborcze ruszyły pełną parą. Widać to w wielu spotach, ale skupimy się teraz na spocie Grześka Napieralskiego.
Na jego stronie, odzianej w piękne barwy flagi narodowej widać jest wspaniałe hasła: "Polska powinna uczestniczyć w umacnianiu nowej wizji silnej UE" i teksty troszkę sensowniejsze i konkretniejsze, zgromadzone po prawej stronie, w dziale wiadomości, np. "jestem gorącym zwolennikiem rozwoju odnawialnych źródeł energii". Ale najbardziej mnie rozbawił hymn wyborczy:

Autorzy tegoż dzieła wiekopomnego z pewnością nie zostaliby zapomniani jeszcze przez długie, długie lata, więc pewnie dlatego żaden z nich się pod nim nie podpisał. Nic z resztą dziwnego - piosenka jaką stworzyli Kuba Wojewódzki i Michał Figurski o "Jarku" Kaczyńskim jest już zdecydowanie bardziej reprezentatywna ("Bój się Polaku, bój się! Wraca czwarta RP! [...] Jarek, Jarek, przyjaciół ma wielu, każdy chce leżeć na Wawelu[...]"), i prędzej mogłaby zostać użyta w jakimś spocie, choć sam "Jarek" popełniłby samobójstwo polityczne, gdyby się do tego posunął, ale polityka hakowa chyba nie jest już stosowana.
Wracając do tematu, piosenka Napieralskiego bardziej bawi niż zachęca do głosowania na niego, a to zły znak, bo jak w rządzie robią sobie jaja, to my, obywatele, później na tym cierpimy.

piątek, 28 maja 2010

Mao Zedong i jego poparcie w indiach

Na dzień dobry wchodząc w kanał RSS portalu Gazeta.pl znalazłem taką oto informację:
Krwawy zamach na pociąg w Indiach. 65 zabitych. No i proszę: Mao Zedong cały czas zabija, choć sam już dawno nie żyje.
Przypomina mi się książka Jeffery'ego Deaver'a "Kamienna małpa". Jeden z bohaterów tej książki, Duch, przemytnik ludzi z Chin do Stanów Zjednoczonych, facet z pewnymi skłonnościami socjopatycznymi wspomina, jak jego rodzina została zabita przez grupę studentów - zwolenników i promotorów idei Maoistowskich. Nie pamiętam już zbyt dokładnie tej książki, ale z tego, co sobie przypominam, to był on synem miejscowego przedsiębiorcy, dość bogatego i oskarżanego o korupcję. Później Duch wstąpił w szeregi tejże organizacji, aby odnaleźć tych konkretnych ludzi i zemścić się za śmierć swojej rodziny, co mu się z resztą bardzo skutecznie udało. Nigdy nie poszedł legalnie pracować.
Jak ja się cieszę, że Hindusi są przeważnie buddystami (a jest to najbardziej pokojowe wyznanie na świecie), bo gdyby każdy postępował tak jak wspomniany przeze mnie bohater literacki to bylibyśmy świadkami wojny domowej w Indiach, w którą prawie na pewno włączyliby się Chińczycy.

środa, 26 maja 2010

Więcej szczęścia niż rozumu

Nic dodać ani ująć w tym wypadku (tak, wypadek to dobre słowo). Wybuchłem po prostu śmiechem jak zobaczyłem, że motocyklista z tego wypadku wślizgiem na dupie wylądował tuż przed innym samochodem, wstał i poszedł. Choć bywają też niestety i takie wypadki, zwłaszcza w miejscach, gdzie sporo ludzi wyprzedza na 3-go, że ofiara wypadku zostaje rozjechana 2 samochodami. Czasem przeżywa, a czasem nie.
Dlatego warto się rozglądać i używać różnego typu odblasków. Koniecznie zobacz film poniżej.
A większość takich wypadków ma miejsce z powodu takich właśnie kierowców, jak ten.

Zobacz inne wiadomości z tej dziedziny tutaj

wtorek, 25 maja 2010

Ekolodzy - ludzie na siłę udowadniający, że są potrzebni

Słyszeliśmy przez ostatnich kilka lat, że ma nastąpić "globalne ocieplenie klimatu", co z resztą okazało się pomyłką matematyczną o bagatela 300 lat. Teraz dowiaduję się, że dzięki ich protestom spora część wałów przeciwpowodziowych nie została wybudowana, bo budowa miała się zacząć przed zakończeniem okresu lęgowego ptaków. Nie był to co prawda jedyny powód zaniechania tych prac, ale dupki w urzędach powinny zdawać sobie sprawę z tego, że są rzeczy ważne i ważniejsze. Owszem, szkoda mi zwierząt, wiem, że takie warunki będą im przeszkadzać, ale w poście o Empatii wspominałem już, że dobro zwierząt moim zdaniem nie powinno górować nad ludzkim życiem czy dobrobytem w takim stopniu.
Pozwolę sobie ponadto zacytować Kazika Staszewskiego w "12 groszach":
Co to za wegetarianin, co wpierdala schabowe?
Zadaję więc teraz pytanie:
Co to za ekolodzy, którzy mieszkają w tak wielkich miastach jak Poznań, Kraków czy Warszawa, jeżdżą samochodami, siedzą za biurkami i tylko organizują kolejne protesty typu wrzucanie przed Świętami Bożego Narodzenia karpia hodowlanego do Wisły?